Dobra wiadomość dla rolników. Senat poparł zmiany w przepisach, dzięki którym będzie można dostać większe wsparcie z Funduszu Ochrony Rolnictwa, gdy firma skupująca nie zapłaci za odebrany towar.
Chodzi o sytuacje, gdy rolnik lub grupa producentów sprzedaje zboże, mleko, owoce, warzywa czy inne produkty, ale nie dostanie pieniędzy. W takich przypadkach można ubiegać się o rekompensatę. Indywidualni rolnicy nadal będą mogli korzystać z tej pomocy, ale ważna zmiana dotyczy teraz przede wszystkim grup producentów rolnych.
Do tej pory maksymalna pomoc dla grup producentów wynosiła 50 tys. euro, czyli około 212,5 tys. zł. Problem w tym, że taki sam limit obowiązywał zarówno jednego rolnika, jak i grupę zrzeszającą kilka czy kilkanaście gospodarstw. Teraz ma się to zmienić. Nowy limit dla grup producentów ma wynosić 300 tys. euro, czyli około 1 mln 275 tys. zł w ciągu trzech lat.
To ważna zmiana, bo jeśli kilku czy kilkunastu rolników działa razem, to razem też ponosi większe ryzyko. Jeśli ktoś nie zapłaci za cały towar, to straty są dużo większe niż w przypadku jednego gospodarstwa. Do tej pory przepisy po prostu tego nie uwzględniały.
Zmiany poparł także Senator Krzysztof Bieńkowski.
– To bardzo potrzebna i uczciwa zmiana. Pojedynczy rolnik oczywiście też musi mieć ochronę i dalej będzie ją miał, ale grupa producentów to przecież kilka albo kilkanaście gospodarstw, a więc dużo większa skala działalności i dużo większe ryzyko. Chciałbym, żeby takich grup producenckich było więcej zarówno w naszym regionie, jak i w całej Polsce, bo wtedy rolnikom jest po prostu łatwiej działać, sprzedawać, inwestować i walczyć o lepsze ceny. A państwo powinno takie wspólne działanie wspierać, a nie utrudniać – podkreśla Senator Krzysztof Bieńkowski.
Nowe przepisy mają wejść w życie od razu po ogłoszeniu, więc wyższa pomoc ma być dostępna bez zbędnego czekania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W postalinowskim PRL-u małe gospodarstwa rolne mogły produkować żywność i wszędzie były punkty skupu. W UE zamordowano polskie małe gospodarstwa likwidacją punktów odbioru detalicznego, podatkami, niskimi cenami. Tylko hurt. Nie ma już małych gospodarstw, gdzie można było kupić mleko, mięso, czy małego świniaczka do przydomowej hodowli. Nie ma gminnych zlewni mleka, punktów odbioru ziemniaków, królików, gęsi, skupu jaj, itp. Teraz są tylko wielkie gospodarstwa towarowe. Tylko co będzie gdy napadnie na nas Rusek, a wtedy pozamykają nam zagraniczne supermarkety? Miastowi nie pojadą na wieś po żywność jak w II wojnie, bo na wsi też ludzie kupują w supermarketach, nie produkują jej sami.
W postalinowskim PRL-u małe gospodarstwa rolne mogły produkować żywność i wszędzie były punkty skupu. W UE zamordowano polskie małe gospodarstwa likwidacją punktów odbioru detalicznego, podatkami, niskimi cenami. Tylko hurt. Nie ma już małych gospodarstw, gdzie można było kupić mleko, mięso, czy małego świniaczka do przydomowej hodowli. Nie ma gminnych zlewni mleka, punktów odbioru ziemniaków, królików, gęsi, skupu jaj, itp. Teraz są tylko wielkie gospodarstwa towarowe. Tylko co będzie gdy napadnie na nas Rusek, a wtedy pozamykają nam zagraniczne supermarkety? Miastowi nie pojadą na wieś po żywność jak w II wojnie, bo na wsi też ludzie kupują w supermarketach, nie produkują jej sami.