Reklama

Sekundy, które kosztowały życie dziecka. Dramat sprzed miesięcy znajdzie finał w sądzie

27/02/2026 10:05

Wrześniowe popołudnie 2025 roku na jednej z dróg w gminie Czernice Borowe miało wyglądać jak wiele innych – spokojny przejazd między polami, ciężki sprzęt rolniczy wracający z pracy i samochód osobowy próbujący go wyprzedzić. Kilka sekund wystarczyło jednak, by rutynowa sytuacja przerodziła się w dramat, którego skutki na zawsze pozostaną w pamięci bliskich sześcioletniej dziewczynki.

Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu zakończyła śledztwo w sprawie wypadku z 17 września 2025 roku. Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi W., kierowcy ciągnika rolniczego Ursus 1224, został skierowany do Sądu Rejonowego w Przasnyszu 25 lutego 2026 roku. Śledczy zarzucają mu nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w chwili zdarzenia ciągnik rolniczy był wyprzedzany przez Volkswagena Passata, którym kierował Mateusz A. W tym samym momencie kierowca maszyny rolniczej rozpoczął manewr skrętu w lewo, w zjazd prowadzący na pole. Jak wskazano w akcie oskarżenia, manewr ten został wykonany bez zachowania szczególnej ostrożności i bez wcześniejszego upewnienia się, czy wjazd na lewy pas ruchu jest bezpieczny.

Reklama

Kluczowe znaczenie miały również warunki techniczne zestawu rolniczego. Do ciągnika podpięte były ciężkie brony przewożone na wózku, a dodatkowe elementy obciążające zasłaniały tylne lampy. Wózek i brony nie posiadały własnego oświetlenia, a lewy kierunkowskaz ciągnika w chwili wypadku nie działał. W praktyce oznaczało to, że zamiar skrętu nie był dla innych uczestników ruchu widoczny ani sygnalizowany z odpowiednim wyprzedzeniem.

W wyniku gwałtownego zajechania drogi doszło do zderzenia pojazdów. Najtragiczniejsze konsekwencje poniosła sześcioletnia Maria A., pasażerka Volkswagena. Dziewczynka doznała poważnych obrażeń głowy i mimo leczenia zmarła kilka dni później w szpitalu. Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci były rozległe urazy czaszkowo-mózgowe.

Reklama

W toku śledztwa zabezpieczono oba pojazdy, przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchano świadków oraz wykonano niezbędne ekspertyzy. Ustalono, że zarówno samochód osobowy, jak i ciągnik rolniczy były sprawne technicznie, co – zdaniem prokuratury – dodatkowo podkreśla znaczenie błędów popełnionych podczas wykonywania manewru skrętu.

Piotr W. nie przyznał się do winy. W złożonych wyjaśnieniach twierdził, że poruszał się zgodnie z przepisami, a odpowiedzialność za wypadek ponosi kierowca Volkswagena. Prokuratura uznała jednak te twierdzenia za sprzeczne z materiałem dowodowym.

Reklama

Sprawa będzie teraz rozpatrywana przez sąd. Oskarżonemu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. To postępowanie ma nie tylko rozstrzygnąć o odpowiedzialności karnej, ale także przypomnieć, jak niewielki błąd na drodze – brak sygnału, chwila nieuwagi – może doprowadzić do nieodwracalnej tragedii.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/02/2026 10:08
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ePrzasnysz.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości