Wrześniowe popołudnie 2025 roku na jednej z dróg w gminie Czernice Borowe miało wyglądać jak wiele innych – spokojny przejazd między polami, ciężki sprzęt rolniczy wracający z pracy i samochód osobowy próbujący go wyprzedzić. Kilka sekund wystarczyło jednak, by rutynowa sytuacja przerodziła się w dramat, którego skutki na zawsze pozostaną w pamięci bliskich sześcioletniej dziewczynki.
Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu zakończyła śledztwo w sprawie wypadku z 17 września 2025 roku. Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi W., kierowcy ciągnika rolniczego Ursus 1224, został skierowany do Sądu Rejonowego w Przasnyszu 25 lutego 2026 roku. Śledczy zarzucają mu nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Z ustaleń prokuratury wynika, że w chwili zdarzenia ciągnik rolniczy był wyprzedzany przez Volkswagena Passata, którym kierował Mateusz A. W tym samym momencie kierowca maszyny rolniczej rozpoczął manewr skrętu w lewo, w zjazd prowadzący na pole. Jak wskazano w akcie oskarżenia, manewr ten został wykonany bez zachowania szczególnej ostrożności i bez wcześniejszego upewnienia się, czy wjazd na lewy pas ruchu jest bezpieczny.
Kluczowe znaczenie miały również warunki techniczne zestawu rolniczego. Do ciągnika podpięte były ciężkie brony przewożone na wózku, a dodatkowe elementy obciążające zasłaniały tylne lampy. Wózek i brony nie posiadały własnego oświetlenia, a lewy kierunkowskaz ciągnika w chwili wypadku nie działał. W praktyce oznaczało to, że zamiar skrętu nie był dla innych uczestników ruchu widoczny ani sygnalizowany z odpowiednim wyprzedzeniem.
W wyniku gwałtownego zajechania drogi doszło do zderzenia pojazdów. Najtragiczniejsze konsekwencje poniosła sześcioletnia Maria A., pasażerka Volkswagena. Dziewczynka doznała poważnych obrażeń głowy i mimo leczenia zmarła kilka dni później w szpitalu. Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci były rozległe urazy czaszkowo-mózgowe.
W toku śledztwa zabezpieczono oba pojazdy, przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchano świadków oraz wykonano niezbędne ekspertyzy. Ustalono, że zarówno samochód osobowy, jak i ciągnik rolniczy były sprawne technicznie, co – zdaniem prokuratury – dodatkowo podkreśla znaczenie błędów popełnionych podczas wykonywania manewru skrętu.
Piotr W. nie przyznał się do winy. W złożonych wyjaśnieniach twierdził, że poruszał się zgodnie z przepisami, a odpowiedzialność za wypadek ponosi kierowca Volkswagena. Prokuratura uznała jednak te twierdzenia za sprzeczne z materiałem dowodowym.
Sprawa będzie teraz rozpatrywana przez sąd. Oskarżonemu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. To postępowanie ma nie tylko rozstrzygnąć o odpowiedzialności karnej, ale także przypomnieć, jak niewielki błąd na drodze – brak sygnału, chwila nieuwagi – może doprowadzić do nieodwracalnej tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze