Nie czekają na remont. Sami zorganizowali składkę, kupili farby i zabrali się do pracy. Mieszkańcy bloków przy ul. Zawodzie 4 w Przasnyszu własnymi siłami odnawiają klatki schodowe i dbają o wspólną przestrzeń. O ich inicjatywie poinformował burmistrz Łukasz Chrostowski.
W wielu blokach części wspólne nie zawsze wyglądają tak, jak życzyliby sobie tego mieszkańcy. Tym razem lokatorzy budynków przy ul. Zawodzie 4G, 4D i 4F postanowili nie czekać, aż ktoś zrobi to za nich.
Mieszkańcy zorganizowali między sobą składki na zakup farb. Następnie własnymi rękami rozpoczęli odnawianie klatek schodowych i korytarzy.
Na tym jednak nie poprzestają. Jak wynika z informacji przekazanej przez burmistrza Przasnysza, mieszkańcy regularnie sprzątają również swoje części wspólne i starają się dbać o ich wygląd.
Inicjatywa mieszkańców zwróciła uwagę Łukasza Chrostowskiego. Burmistrz podkreślił, że nie każda zmiana wymaga dużych nakładów finansowych czy kosztownej inwestycji.
W tym przypadku wystarczyły przede wszystkim zaangażowanie, współpraca i sąsiedzka solidarność.
— Czasami nie potrzeba wielkich pieniędzy, ani wielkich inwestycji — zaznaczył burmistrz, wskazując działania mieszkańców Zawodzia 4 jako przykład aktywizacji sąsiedzkiej.
To właśnie ten aspekt wydaje się najważniejszy. Mieszkańcy nie tylko poprawiają wygląd swoich klatek, ale również wspólnie dbają o miejsce, z którego korzystają każdego dnia.
Odnowiona klatka schodowa to z pozoru niewielka rzecz. Dla mieszkańców może jednak oznaczać coś więcej niż tylko świeżo pomalowane ściany.
Wspólna praca wymaga porozumienia, podziału obowiązków i odpowiedzialności za efekt. W ten sposób zwykła przestrzeń między mieszkaniami staje się miejscem, o które mieszkańcy czują się współodpowiedzialni.
Burmistrz zwrócił uwagę, że dom to nie tylko cztery ściany własnego mieszkania, ale także przestrzeń dzielona z sąsiadami.
Historia z Zawodzia 4 pokazuje, że inicjatywy mieszkańców mogą zaczynać się od bardzo prostych pomysłów. Nie zawsze potrzebny jest duży budżet. Czasem wystarczy kilka osób gotowych powiedzieć: zróbmy coś sami.
Mieszkańcy trzech budynków pokazali, że wspólna przestrzeń może być przedmiotem troski samych lokatorów, a sąsiedzka współpraca może przełożyć się na konkretny efekt.
Burmistrz podziękował mieszkańcom za ich zaangażowanie i wyraził nadzieję, że podobne inicjatywy będą pojawiać się także w innych częściach Przasnysza.
Bo zmiana w mieście nie zawsze zaczyna się od wielkiej inwestycji. Czasami zaczyna się od sąsiadów, wiadra farby i decyzji, że o swoje otoczenie warto zadbać razem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze