Wczoraj w miejscowości Łyse z samego rana strażacy z trzech miejscowości w pośpiechu wypompowywali wodę ze studni. Mieszkaniec Łysych zgłosił bowiem, iż jego kolega prawdopodobnie wpadł do studni.
Okazało się, że troskliwy kolega, który zmobilizował strażaków z Łysych, Myszyńca i Ostrołęki, pomylił się.
O pomyłkę było łatwo ponieważ zgłaszający był w stanie nietrzeźwym. "Zaginiony" odnalazł się cały i zdrowy.
Teraz troskliwego kolegę czeka jeszcze rozprawa przed sądem grodzkim, ponieważ wniosek za niesłuszne wezwanie złożyła ostrołęcka policja.
dobrze że sam nie wpadł a to się chwali dobry kolega
Najpierw mógł krzyknąć czy tam go nie ma, a nie tak od razu ratować
Karać porządnego faceta?