27 czerwca zmarł ks. Jan Pakieła, wieloletni proboszcz Świętego Miejsca. Pogrzeb ks. Jana Pakieły odbył się 29 czerwca w paraii Święte Miejsce. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. Bp. Roman Marcinkowski. Uczestniczyło w nich 170 księży oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości, liczeni w tysiącach. Kościół i cmentarz tonęły w kwiatach.
Jak podaje Tygodnik Ostrołęcki, ks. Kanonik Jan Pakieła, wieloletni proboszcz Świętego Miejsca, zmarł 27 czerwca i zgodnie ze swoją wolą, został pochowany na cmentarzu parafialnym w Świętym Miejscu. Każda wieś z osobna ufundowała wieniec, a kwiatów od osób indywidualnych zliczyć nie sposób. Na twarzach parafian widać było niekłamany smutek i łzy po stracie bliskiej osoby. Były pożegnania od parafian, w których były wspomnienia wspólnych chwil. Uroczystości pogrzebowe organizowali strażacy. To oni wykopali grób, sprawowali wartę, nieśli trumnę na cmentarz oraz kierowali konduktem, który był ogromny, niespotykany w historii parafii.
Ks. Pakieła zostawił po sobie smutek i pustkę, jaką pozostawiają wraz ze swym odejściem ludzie wielcy, oraz pomnik, dzieło ostatnich 30 lat jego pracowitego życia – kwitnącą parafię.
W 100-letniej historii parafii zmarły duszpasterz zapisał się bowiem prawdziwie złotymi zgłoskami. W czasie 30 lat pracy zasłynął jako dobry kapłan, wrażliwy człowiek i przede wszystkim wielki budowniczy. Wymienić jego wszystkich zasług nie sposób. Najważniejsze jego dokonanie to remont kapitalny kościoła. Dzięki niemu wyremontowano także organy, odnowiono obrazy, a kościół zyskał nowe ławki dębowe. Pod jego kierunkiem zbudowano plebanię a także kościół filialny pod wezwaniem św. Maksymiliana w Lipie. Ostatnie dwa lata jego pracy to upiększanie terenu wokół kościoła i cmentarza – wykonanie kamiennego ogrodzenia wokół kościoła i cmentarza, a plac wokół kościoła, plebanii i na cmentarzu wyłożono kostką brukową. Ostatnim jego wielkim przedsięwzięciem było prowadzenie przygotowań parafii i parafian do obchodów 100-lecia, co stałoby się także symbolicznym uwieńczeniem jego 30-letniej pracy w parafii.
W wielkiej uroczystości, w Zielone Świątki 11 maja, nie dane mu było jednak uczestniczyć, gdyż kilka miesięcy wcześniej zmogła go choroba. Do chwili śmierci nieprzytomnym kapłanem opiekowały się przasnyskie siostry Szarytki.
Komentarze