Reklama

Nie ma Rady, jest opinia

04/08/2010 16:22

Kuratorium Oświaty, na zlecenie Wojewody Mazowieckiego oraz Mazowieckiego Kuratora oświaty, przeprowadziło w przasnyskim Liceum Ogólnokształcącym specjalną kontrolę. Sprawdzano, czy tak jak twierdzą nauczyciele placówki, nie funkcjonuje u nich Rada Szkoły. Kontrola wykazała, że takiego organu w szkole nie ma już od 6 lat. Tymczasem organ o tej nazwie wydał w maju tego roku opinię dla dyrektor Marii Kowalskiej dzięki której mogła stanąć do konkursu na to stanowisko!

-Jedyna nadzieja, że ktoś się wreszcie ocknie i popatrzy na to wszystko obiektywnie. Nie może być tak, że organ który nie istnieje wydaje opinie i nikt nie widzi w tym problemu - mówią nauczyciele LO im. KEN w Przasnyszu.

Rada Szkoły
Czym jest Rada Szkoły? To organ społeczny, który może powstawać w szkołach publicznych. W większości nie istnieje, bo nie musi być powoływany. Wtedy jej kompetencje przejmuje Rada Pedagogiczna. W przasnyskim Liceum pierwsza Rada Szkoły została powołana już w 2001 roku. Zgodnie ze statutem w jej skład miało wchodzić po trzech przedstawicieli nauczycieli, rodziców i uczniów. Wszyscy powinni być wybierani w wyborach z ogółu tych grup. Tak też było – w roku 2001 wybory przeprowadzono.

Kontrola Kuratorium Oświaty wykazała, że wyłoniona wtedy Rada Szkoły zebrała się 4 razy na spotkaniach i wypełniała swoją funkcję. Ale zgodnie z Ustawą o Systemie Oświaty jej kadencja wygasła po 3 latach, czyli w 2004 roku.

Dyrekcja nie zarządziła ponownych wyborów co oznaczało, że Rada Szkoły przestała istnieć, a jej kompetencje zgodnie z ustawą przejęła Rada Pedagogiczna.

Próba ponownego ożywienia Rady Szkoły przez Marię Kowalską to rok 2005. Próbowano to zrobić poprzez powołanie do jej składu nowych nauczycieli. I tak się stało. W wyborach nauczyciele postanowili, że oddelegują do składu Rady Olgę Mikulską i Krzysztofa Bieńkowskiego. Wynik głosowania ma odbicie w zapisach protokołów Rady Pedagogicznej, które kontrola z Kuratorium Oświaty znalazła i potwierdziła.

Ale Maria Kowalska te zapisy kwestionuje (m.in. w piśmie przesłanym do Starosty Przasnyskiego). Dyrektor Kowalska twierdzi, że protokołujący to spotkanie nauczyciel popełni błąd, a do składu Rady nie został powołany Krzysztof Bieńkowski, a nauczycielka języka polskiego Elżbieta Tyniecka. Tłumacząc tą dziwną sytuację dyrektor Maria Kowalska twierdziła, że Krzysztof Bieńkowski zgłosił, że w związku z tym, iż żona oczekuje dziecka to on rezygnuje z pracy w Radzie Szkoły. Jest tylko jeden problem. – Nie zrezygnowałem z pracy w Radzie Szkoły. Zresztą trudno oczekiwać dziecka miesiąc po jego narodzinach. Pani dyrektor zdaje się twierdzić, że przez miesiąc nie zorientowałem się, że moja żona już urodziła – mówi nauczyciel. – Mi takie zachowanie się nie podoba. Żałuję, że Pani dyrektor używa takich argumentów – dodaje.

Nikt nie miał innego zdania
Żeby zweryfikować kwestię wyboru przedstawicieli nauczycieli do Rady Szkoły dyrektor ostrołęckiej delegatury Kuratorium Oświaty przyjechała na nadzwyczajne posiedzenie Rady Pedagogicznej do przasnyskiego LO. Podczas Rady Pedagogicznej zebrani nauczyciele potwierdzili, że w 2005 roku w struktury Rady Szkoły oddelegowali właśnie Krzysztofa Bieńkowskiego. Nikt z członków Rady Pedagogicznej nie wyraził w tej kwestii odmiennego zdania.

Rady nie ma, ale nie ma rady...
Gdyby jednak nawet Rada Szkoły działała od roku 2005 to i tak jej kadencja zakończyłaby się po trzech latach, w roku 2008. Tak stanowi bowiem ustawa o oświacie, a od przepisu to stanowiącego nie przewiduje się wyjątków. Jednak mimo wyboru dwóch przedstawicieli (pytanie również, czemu nie trzech, skoro tak stanowi statut) w roku 2005 Rada Szkoły nie spotkała się ani razu. Aż do tego roku.

Żeby dyrektor Kowalska mogła przystąpić do konkursu na dyrektora szkoły potrzebna jej była co najmniej dobra ocena pracy wydawana przez organ prowadzący szkołę, w tym wypadku Starostwo Powiatowe.

By móc taką ocenę wydać Starostwo musi zasięgnąć opinii kilku organów, w tym Rady Szkoły. Jeżeli ta nie istnieje w placówce – opinię wydaje Rada Pedagogiczna. W 2010 roku doszło do spotkania grupy, która twierdziła, że jest Radą Szkoły. Prawdopodobnie już na drugim spotkaniu w tym roku ta właśnie "Rada Szkoły" wydała opinię na temat pracy dyrektor Marii Kowalskiej. Bez tej opinii Maria Kowalska nie mogłaby najpierw otrzymać oceny Starostwa, a co za tym idzie przystąpić do konkursu na dyrektora LO.

Gdy okazało się, że dyrektor Maria Kowalska jednak przystąpiła do konkursu nauczyciele zrozumieli, że ktoś musiał zamiast nich wydać opinię o jej pracy. Zgłosili więc sprawę do starosty Zenona Szczepankowskiego (PSL), który stwierdził, że w tej sprawie nie może już nic zrobić ponieważ kompetencje ma tu tylko Komisja Konkursowa, na której czele stoi Tomasz Osowski (PiS).

Wątpliwości nauczycieli zostały przekazane przez starostę swojemu zastępcy Tomaszowi Osowskiemu, który był przewodniczącym komisji konkursowej. Najwyraźniej jednak wicestarosta Tomasz Osowski wyjaśnienia pani dyrektor, w których powołuje się ona na błąd protokolanta, wytyka niedouczenie nauczycieli i nie wspomina nawet o kadencyjności Rady Szkoły uznał za prawdziwe i zamykające sprawę. Konkurs został przeprowadzony, a dyrektor wyłoniony. Została nim Maria Kowalska.

Teraz okazuje się, że mimo zgłaszania przez nauczycieli nieprawidłowości jeszcze przed rozstrzygnięciem konkursu to sprawy nie można w sposób prosty załatwić. Brak jest bowiem przepisu, który by regulował tą kwestię w sposób jednoznaczny. Mimo, że Starostwo Powiatowe wydało ocenę na podstawie opinii organu, który nie istnieje to niektórzy urzędnicy wciąż zasłaniają się brakiem możliwości rozwiązania tej sprawy.

W czasie wakacji sprawą zajęła się również Komisja Rewizyjna Rady Powiatu, która niebawem ma wydać wniosek czy skargi nauczycieli są zasadne. Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej jest radny Janusz Osiadacz (PSL), który zorganizował już konfrontację nauczycieli i dyrektor LO. Wynik prac komisji będzie wskazówką, czy naszych instytucjach obowiązują normy prawa i przyzwoitości.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    rodzic - niezalogowany 2010-08-27 18:38:17

    Nikt nie odejdzie, chyba, że go wyrzucą. W innej szkole jest zbyt mało godzin, by ktokolwiek odszedł. Poza tym, przypuszczam, że gdyby był wybór-konkurencja, ze szkoły odeszłaby połowa nauczycieli i pozostałyby same miernoty. Szkoła by padła wraz z Jasnie Panująca Królową.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    www - niezalogowany 2010-08-15 12:26:59

    W szkole zostanie niestety dyrektorka i jej wierne pieski. Mnie został już tylko rok tego cyrku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Uczennica - niezalogowany 2010-08-10 13:14:42

    To już cyrk co tam sie dzieje, podobnież ma odjeść do szkoły prywatnej 2 (dobrych) nauczycieli. W końcu nikt tu nie zostanie... :(:(:(

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ePrzasnysz.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości