Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
polecam pana Jasińskiego - najlepszy nauczyciel pod słoncem - super klimat, swietna zabawa i prawko za pierwszym podejsciem!
4 podejścia i zdane. Ci co zdawali bez kamer i z całym placykiem wiedza jakie to bylo zabawne:) Uczyli pokonywac manewry na placyku patrząc się na linie tylko na jednym z torów linie były krzywe:D
Jak to nie powinieneś? A zasada ograniczonego zaufania niby po co została wymyślona? To, że ma się pierwszeństwo, a ktoś przed Tobą łamie przepisy, to nie znaczy, że można to olać i jechać wprost na niego. Jeżeli jest czas na reakcję (a z tego co rozumiem, miałeś tan czas, skoro zwolniłeś) to jak najbardziej powinno się zareagować w taki sposób, aby uniknąć kolizji/wypadku. Dziwny ten pan egzaminator był...
Z tymi pieszymi, to u mnie dwa razy sie zdarzylo, ze mialem zielone a piesi czerwone i wchodzili na jezdnie. Ja zahamowalem a pan egz. powiedzial ze nie powinienem zwalniac, no i mial chyba racje.
Ja za pierwszym razem oblałem, zanim w ogóle zacząłem wykonywać manewry na placu. Pan egzaminator uznał, że ruszając, przejechałem za blisko zaparkowanego obok samochodu i stworzyłem niby zagrożenie. Po pierwsze od tego zaparkowanego samochodu dzieliło mnie spokojnie ze dwa metry. Po drugie jak bym miał ruszyć z większej odległości to bym chyba musiał najpierw ten samochód przepchnąć na większą odległość. Przecież ruszając z miejsca, oddalałem się od tego zaparkowanego samochodu, a nie jechałem wprost na niego. Ale kto zdawał jeszcze za czasów, jak nie było kamer w wozach, ten pewnie pamięta różne podobne kwiatki. Chociaż wtedy dosyć popularne było, jak jeden z panów egzaminatorów w Ostrołęce oblewał za zbyt powolną jazdę (tak, dokładnie, jak miałeś czysto przed sobą, a jechałeś 50 km/h to się wkurzał, że za wolno, chociaż w mieście szybciej nie można było). Pamiętam też fajną sytuację, jak jedna dziewczyna manewr "zawracania na 3" wykonała chyba w 10 ruchach, a i tak zdała. :) Na szczęście przy drugim podejściu trafiłem na normalnego egzaminatora. Raz mi piesi przed maskę wskoczyli. Po chwili na rondzie gościu daje kierunek, że z niego skręca, to ja wjeżdżam na rondo, a ten na kierunku jedzie dalej. W obu przypadkach egzaminator zapytał mnie, co zrobiłem w obu sytuacjach. Ja tak sobie myślę, że niby co miałem robić, hamowałem i tak mu odpowiedziałem. Dostałem pochwałę za prawidłową reakcję i w ogóle po mieście pojeździłem sobie może z 10-15 minutek. Egzamin zaliczony. :) Podobno teraz, jak już są te kamery to jest lepiej i rzadziej trafia się na przypałowych egzaminatorów. Osobie z mojej rodziny mimo wszystko taki się trafił, ale wszystko zostało nagrane na kamerze, odwołał się i poprawkę miał za darmo. Tak dla formalności.
Jak dobrze mieć już to za sobą :) Matura mnie tak nie stresowała jak ten egzamin. Zdałem za 3 razem. A szkołę jazdy bardzo dobrze wspominam i znajomym polecam.
polecam pana Jasińskiego - najlepszy nauczyciel pod słoncem - super klimat, swietna zabawa i prawko za pierwszym podejsciem!
4 podejścia i zdane. Ci co zdawali bez kamer i z całym placykiem wiedza jakie to bylo zabawne:) Uczyli pokonywac manewry na placyku patrząc się na linie tylko na jednym z torów linie były krzywe:D
Jak to nie powinieneś? A zasada ograniczonego zaufania niby po co została wymyślona? To, że ma się pierwszeństwo, a ktoś przed Tobą łamie przepisy, to nie znaczy, że można to olać i jechać wprost na niego. Jeżeli jest czas na reakcję (a z tego co rozumiem, miałeś tan czas, skoro zwolniłeś) to jak najbardziej powinno się zareagować w taki sposób, aby uniknąć kolizji/wypadku. Dziwny ten pan egzaminator był...