Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niestety czasem "dysfunkcja" jest wynikiem lenistwa i pójścia na łatwiznę! Na szczęście są już takie testy sprawdzające czy dana dysfunkcja występuje czy nie, że nie da ich się tak łatwo obejść. Pytanie tylko dlaczego teraz jest taki "wysyp" dysfunkcji? czy nie dlatego, że dzieciaki mają za dużo na głowie? Brakuje im czasu, żeby najnormalniej w świecie wziąć książkę do ręki i poczytać ;/ I do tego jeszcze władza chce dołożyć obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, wtedy dopiero będzie masa dzieci z dysfunkcjami, bo niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i przyspieszyć.
Ej,chyba przesada o tak licznych klasach.To chyba nie w Przasnyszu.Owszem rodzic kieruje dziecko na badania,ale wspópraca ścisła nauczyciel-rodzic jest niezbędna.Moje dziecko jest już dorosłe,ale naukę w kl.I-III wspominam z odrazą.Uwagi,uwagi,uwagi i rozmowy z wychowawcą-bezowocne! a WTEDY wychowawca powinien coś zasugerować-nic.Teraz są mądrzejsi nauczyciele/ci młodzi/ no i rodzice.Nie bagatelizujcie dysfunkcji u dzieci, to bardzo ważne.
to prawda, że pracownicy poradni przesadzają z wydawaniem opinii o konkretnych dysfunkcjach na prośbę rodziców ale czy w klasie 35-38 osobowej, jeszcze takie istnieją możliwa jest praca z uczniami bez dysfunkcji i z takimi, którzy wykazują najprzeróżniejsze dysfunkcje?
Niestety czasem "dysfunkcja" jest wynikiem lenistwa i pójścia na łatwiznę! Na szczęście są już takie testy sprawdzające czy dana dysfunkcja występuje czy nie, że nie da ich się tak łatwo obejść. Pytanie tylko dlaczego teraz jest taki "wysyp" dysfunkcji? czy nie dlatego, że dzieciaki mają za dużo na głowie? Brakuje im czasu, żeby najnormalniej w świecie wziąć książkę do ręki i poczytać ;/ I do tego jeszcze władza chce dołożyć obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej, wtedy dopiero będzie masa dzieci z dysfunkcjami, bo niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i przyspieszyć.
Ej,chyba przesada o tak licznych klasach.To chyba nie w Przasnyszu.Owszem rodzic kieruje dziecko na badania,ale wspópraca ścisła nauczyciel-rodzic jest niezbędna.Moje dziecko jest już dorosłe,ale naukę w kl.I-III wspominam z odrazą.Uwagi,uwagi,uwagi i rozmowy z wychowawcą-bezowocne! a WTEDY wychowawca powinien coś zasugerować-nic.Teraz są mądrzejsi nauczyciele/ci młodzi/ no i rodzice.Nie bagatelizujcie dysfunkcji u dzieci, to bardzo ważne.
to prawda, że pracownicy poradni przesadzają z wydawaniem opinii o konkretnych dysfunkcjach na prośbę rodziców ale czy w klasie 35-38 osobowej, jeszcze takie istnieją możliwa jest praca z uczniami bez dysfunkcji i z takimi, którzy wykazują najprzeróżniejsze dysfunkcje?