Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?
Temat jest zakładany po coś. Tytuł też został nadany. Nie za bardzo pasuje, ale odpowiem: nie interesuje mnie polityka. Tematy polityczne są w innym dziale.
Temat bacy pasuje tu idealnie. My niewierzący mamy jakieś zasady i kręgosłup moralny zapisany w genach i wyniesiony z domu, nie potrzebujemy do tego straszaka. Jak widać ne wszyscy
Jestem niewierzący i czuję się z tym jak zwykła szmata. Zdradziłem przez to żonę i skrzywdziłem dzieci. W sumie nawet się ostatnio zastanawiałem co zrobić by stać się wierzącym. Może wtedy moje życie byłoby ciut lepsze. Szkoda gadać...
[quote=]Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?[/quote] Co ty bredzisz i na jakim świecie żyjesz - jest zupełnie odwrotnie, wystarczy tylko posłuchać i poczytać ze zrozumieniem, teraz to katolicy są piętnowani
[cytat]Jestem niewierzący i czuję się z tym jak zwykła szmata. Zdradziłem przez to żonę i skrzywdziłem dzieci. W sumie nawet się ostatnio zastanawiałem co zrobić by stać się wierzącym. Może wtedy moje życie byłoby ciut lepsze. Szkoda gadać...[/cytat] zdradziłeś bo chciałeś. Ja jestem niewierzący i uczciwy. Wierzący są raczej hmmm... wierzący. Oni nie potrzebują dowodów, oni wiedzą lepiej i bez tego jak np. w przypadku tu 154m.
Obawiać trzeba się nie tych, co mają inne zdanie, lecz tych, co mają inne zdanie, lecz są zbyt tchórzliwi, by je wypowiedzieć. Napoleon Bonaparte (1769-l821)
[quote=]Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?[/quote]
Ma być o ateistach, a piszesz, że chcesz o klerze. Z lekka schizofreniczne. Może sam zaczniesz- gdzie czujesz się napiętnowany? Ja tam tego nie odczuwam więc z chęcią się dowiem.
Jak czytam wstęp autora to mi się cisną takie słowa Ty nie jesteś ateistą Ty jesteś niedoinformowaną nieokreśloną kreaturą światopoglądową, a wiesz czemu? Bo Tobie jako ateiście powinno wisieć i polatywać co kler robi i ludzie wierzący w cokolwiek, bo Ciebie to nie dotyczy. Ale pieniacze tak już mają.
Jestem ateistą, ale ostatnio złapałem się na tym, że jednak wierzę. Kumpel, naukowiec uświadomił mi, że w wiele rzeczy w sumie wierzę, bo nie mam na to empirycznych dowodów. Mogę więc powiedzieć, że wierzę w nieistnienie boga czy duchów, bo dowodów na to mi brak.
Wyalienowany może i gość się czuje bo większość jest wierzących czy to katolików czy prawosławnych czy też wyznających inne religie i cięzko sie odnaleźć w takiej rzeczywistości bo pełno wtedy wątpliwości - A co jak On jest? - przecież tylu ludzi wierzy - Czy to znaczy że to jakaś zbiorowa hipnoza? - i trzeba bić się z sumieniem dzień w dzień - samo założenie takiego tematu to poszukiwanie innych podobnych do założyciela, którzy usprawiedliwią swoim ateizmem jego ateizm...odnalezienia spokoju życzę...
wyalienowany to jesteś ty, bo ja też nie wierzę, właśnie w tv leci Apocalypto. To film dobry dla takich religiantów jak ty. Uświadomi Ci po co są religie. I od jak dawna są stosowany by kontrolować ciemne masy. Wierzysz bo się boisz. Ciekawe że ci wierzący to jednak jak choroba to nie chcą umierać tylko latają do służby zdrowia. Czyżby coś podejrzewali?
[cytat]wyalienowany to jesteś ty, bo ja też nie wierzę, właśnie w tv leci Apocalypto. To film dobry dla takich religiantów jak ty. Uświadomi Ci po co są religie. I od jak dawna są stosowany by kontrolować ciemne masy. Wierzysz bo się boisz. Ciekawe że ci wierzący to jednak jak choroba to nie chcą umierać tylko latają do służby zdrowia. Czyżby coś podejrzewali?[/cytat]
No sam wcześnie pisałeś o wyalienowaniu niewierzących więc co sie ciskasz że tak napisałem - życie jest pięknym darem który trzeba ratować i chronić za wszelką cenę, więc biegam do lekarza jak jestem chory - dla mnie lekceważenie choroby to lekceważenie daru życia i naturalnym jest u człowieka lęk przed śmiercią bo to lęk przed nieznanym, przed rozstaniem z bliskimi tyle że ja mogę mieć przynajmniej nadzieję i wierzę w to że przeżyłem życie godnie i po drugiej stronie będzie ciąg dalszy - I pewnie że sie boję ale nie Boga - On jest kimś kto mnie wspiera i Jemu swój lęk mogę zawsze powierzyć i z Bogiem łatwiej idzie mi się przez zycie a mam porównanie bo nawrócony jestem - spokoju życzę...
Ja bym taki pewny co do tej godności nie był - no chyba że jesteś alfa i omega - ja nie jestem pewien w 100 procentach czy coś co robię jest w pełni dobre - nie mogę wiedzieć jakie to owoce przyniesie - np. wychowywanie dzieci - może mi się wydawać że robię wszystko ok. a co przyszłość przyniesie...? Pojęcia mieć nie mogę - to co dla islamisty jest godne mnie obrzydza - to godność to pojęcie bardzo szerokie i raczej względne i dla tego nie mam w 100 procentach pewności a tylko mam nadzieję...
i o czym to świadczy. Potrzebujesz jakiegoś wyznacznika. Nie masz poczucia, że jak dbasz o najbliższą rodzinę to robisz dobrze? Ja tak mam. I to jest godne tego by o tym mówić, pisać. Oczywiście, że można próbować relatywizować wszystko tylko po co? Robię tylko to względem drugiego człowieka, czego i sam oczekuje.
[cytat]i o czym to świadczy. Potrzebujesz jakiegoś wyznacznika. Nie masz poczucia, że jak dbasz o najbliższą rodzinę to robisz dobrze? Ja tak mam. I to jest godne tego by o tym mówić, pisać. Oczywiście, że można próbować relatywizować wszystko tylko po co? Robię tylko to względem drugiego człowieka, czego i sam oczekuje. [/cytat]
No potrzebuję wzoru - nie wstydzę sie tego - oczywiście wiem że jeżeli dbam o rodzinę to jest to dobre tylko różnie można dbać - matka która za każdym razem dezynfekuje dziecku rączki gdy sie przewróci też myśli że robi wszystko świetnie dla dziecka a w sumie krzywdzi je bo pozbawia go odporności - ojciec co wyznaje bezstresowe wychowanie liczy na to że czyni wszystko jak najlepiej dla syna a moim zdaniem nie jest to dobre, więc potrzebuję właśnie jakiegoś wyznacznika i znalazłem go...
[cytat]nie trzeba się bać, trzeba robić dobrze. A choroby, no cóż. Czy jak będę się bał to choroby będą mnie omijać?[/cytat]
Pewnie że nie ominą - wręcz przeciwnie stres je może spotęgować ale czasami takie myśli są i lęk się pojawia - u jednego większy u innych mniejszy - oczywiście nie mówiłem o takim lęku żebym codziennie się trząsł ze strachu bo to obsesja ale przemyślenia nad sensem życia i cierpienia ludzie miewają - ja miewam wtedy z pomocą przychodzi mi mój WZÓR - JEZUS którego co niektórzy odczuwają personalnie - ale to nie temat na dyskusję na wątku ateistycznym...
cierpienie nie ma prawie żadnego sensu. ładny dzień jest tylko dlatego ładny, gdyż czasem pada deszcz i wieje wiatr. Poza tym cierpienie jest bez sensu. Ubolewam, że ci którzy tak gloryfikują cierpienie sami żyją jak pączki w maśle. Innym oczywiście w cierpieniu nie pomagają fizycznie czy materialnie tylko wciskają kit że ma cierpienie jakikolwiek sens.
Ten temat, to zwykłe szukanie sensacji. Jest tu w mieście parę takich kur.., które ciągle coś jątrzą, szukają tanich tematów do osrania innych. Za te pisanie bzdur ktoś powinien naszczać ci do gęby.
[cytat]cierpienie nie ma prawie żadnego sensu. ładny dzień jest tylko dlatego ładny, gdyż czasem pada deszcz i wieje wiatr. Poza tym cierpienie jest bez sensu. Ubolewam, że ci którzy tak gloryfikują cierpienie sami żyją jak pączki w maśle. Innym oczywiście w cierpieniu nie pomagają fizycznie czy materialnie tylko wciskają kit że ma cierpienie jakikolwiek sens. [/cytat]
Dla mnie cierpienie ma sens choć mogę się z tym nie zgadzać i bać się go - przykładów jest wiele np. rozpadające się małżeństwo - dziecko zaczyna brać narkotyki - cierpi ono i rodzice w końcu walka z nałogiem i cierpieniem dzicka łączy na powrót małżeństwo - czy może choroba dziecka(cierpienie) powoduje wyjście z alkoholizmu ojca czy matki - jest wiele innych przykładów nawet czyjaś śmierć może mieć sens którego zrazu nie widać - dopiero po latach można to dostrzec. Mój Wzór pokazał światu ten sens i do mnie to przemówiło no ale nie każdy musi widzieć w tym wszystkim sens...
[cytat]Ten temat, to zwykłe szukanie sensacji. Jest tu w mieście parę takich kur.., które ciągle coś jątrzą, szukają tanich tematów do osrania innych. Za te pisanie bzdur ktoś powinien naszczać ci do gęby.[/cytat] Czemu? nie wolno gościa tak zaraz określać - podyskutować zawsze można oby bez nienawiści...
Tak to czytam i nasuwa mi się jeden wniosek. Jak ktoś zakłada temat w którym obsmarowuje się osobę świecką, to każdy jedzie, a jak ma być o kościele itp, to jemu cisną. Mamy społeczeństwo kościelne i jakby nawet ksiądz chodząc po koledzie naszczał wam na twarze, to byście się cieszyli i udawali że deszcz pada. Ktoś napisał, że teraz szykanuje się katolików. Podaj przykład... Jest nagonka, ale nie na katolików, ale na kościół, ale słusznie, bo to co ostatnio robią to się w pale nie mieści, jak choćby słowa o tym, że to dzieci są winne że są molestowane, że same lgnął do księży... Takich przykładów jest wiele. Nie pamiętam nazwiska tego księdza, który był księdzem solidarności i często jest w mediach, ale pamietam jak jakaś stacja pojechała do niego z kamerą bez zapowiedzi, a ten wyszedł i mówi cytuję: ,,po co ta kamera, mam wam kutasa pokazać?". Tak więc taki kościół trzeba tępić a takie osoby piętnować. Ciesze się, że aktualny papież robi z tym porządek. Aha i brawo dla osoby, która napisała o Apocalypto, zgadzam się w 100%.
[cytat]Tak to czytam i nasuwa mi się jeden wniosek. Jak ktoś zakłada temat w którym obsmarowuje się osobę świecką, to każdy jedzie, a jak ma być o kościele itp, to jemu cisną. Mamy społeczeństwo kościelne i jakby nawet ksiądz chodząc po koledzie naszczał wam na twarze, to byście się cieszyli i udawali że deszcz pada. Ktoś napisał, że teraz szykanuje się katolików. Podaj przykład... Jest nagonka, ale nie na katolików, ale na kościół, ale słusznie, bo to co ostatnio robią to się w pale nie mieści, jak choćby słowa o tym, że to dzieci są winne że są molestowane, że same lgnął do księży... Takich przykładów jest wiele. Nie pamiętam nazwiska tego księdza, który był księdzem solidarności i często jest w mediach, ale pamietam jak jakaś stacja pojechała do niego z kamerą bez zapowiedzi, a ten wyszedł i mówi cytuję: ,,po co ta kamera, mam wam kutasa pokazać?". Tak więc taki kościół trzeba tępić a takie osoby piętnować. Ciesze się, że aktualny papież robi z tym porządek. Aha i brawo dla osoby, która napisała o Apocalypto, zgadzam się w 100%.[/cytat]
W wulgaryzm biskupa nie uwierzę, gdyby tak było, o niczym innym by nie trąbiono !!! Co do dzieci to powiedział w zły, skrótowy sposób prawdę oczywistą- biedne, zaniedbane w domach dzieci pragną miłości, przytulają się do każdego, kto budzi ich zaufanie, szukają akceptacji i uwagi wszędzie, gdzie mogą je znaleźć i gdy trafią na kogoś, kto ma problem sam ze sobą i musi na codzień walczyć z pokusą, musi zaczać walczyć też z realnym zagrożeniem dla siebie i dziecka, czy to ksiądz, czy np. trener, sąsiad czy ktokolwiek , kto ma skłonności pedofilskie! Jakiś czas temu rozmawiałam z kobieta, ktora wraz z mężem prowadzi rodzinę zastępczą i ma pod opieka dziewczynkę, ktora została bardzo skrzywdzona we wczesnym dzieciństwie i teraz nie umie nawiazać zdrowych relacji z rówieśnikami, lgnie do każdego dorosłego, który się do niej usmiechnie. Od lat są w kontakcie z psychologami, w domu też do tej dziewczynki są inne zasady- wujek trzyma ostry dystans i tak być musi dla jej dobra. Teraz weźmy sytuację, żetakie dziecko nie ma odpowiedniej opieki, nie ma zdefiniowanego problemu i samo z siebie "przykleja" się do kogoś, do kogo szczegolnie nie pownno się "przyklejać", bo ta osoba i tak każdego dnia walczy ze swoim problemem.....
Sorki ale osoba zakładająca temat powinna zatytułować temat nie ateizm a antyklerykalizm , a to są dwie różne opcje. i tu np wikipedia Ateizm – odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją.
Jak już zakładasz temat to przynajmniej zrób to z głową.
Sorki ale osoba zakładająca temat powinna zatytułować temat nie ateizm a antyklerykalizm , a to są dwie różne opcje. i tu np wikipedia Ateizm – odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją.
Jak już zakładasz temat to przynajmniej zrób to z głową.
Świta racja - ale w Polsce ateizm = antykatolicyzm i musimy z tym żyć...niestety
napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.
[cytat]napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.[/cytat]
Sorry, ale mimo, że już od wielu lat jestem niewierzący to wcale nie mam złego zdania o tych, którzy są wierzący. Ale nie chodzi mi o ochrzczonych tylko faktycznie wierzących i praktykujących. Znam wielu ludzi ze względu na pracę jaką wykonuję. I najbardziej szanuję uczciwych kontrahentów - bardzo często okazuje się, że są to ludzie wierzący. I druga moja obserwacja: największe szuje jakie spotkałem w pracy to zagorzali przeciwnicy religii. Wiem, że niektórzy wkurzą się na takie spostrzeżenia, ale u mnie wygląda to jednoznacznie. Ostatnio gdy sobie to uświadomiłem zacząłem zastanawiać się też nad sobą... do ostatecznych wniosków jeszcze nie doszedłem. Ale na pewno nie nazwałbym wierzących ludzi - gorszymi.
[cytat]napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.
Bogów to oczywiście że nie ma - jest jeden Bóg...[/cytat] skąd wiesz?
Też jestem niewierzący, piszę właśnie na kompie mojej kochanki. Jest milutko. Moje dzieci nie wiedzą nawet, że tatuś woli ładną koleżankę niż żonę i ich matkę. Nie interesuje mnie to bo liczy się moje zadowolenie tu i teraz. A dzieciaki w sumie mogą się dowiedzieć, nie powinno się tego przed nimi ukrywać, to jakieś zabobony te stałe, uczciwe związki - nie istnieją.
Od jakiś pięciu lat jestem niewierząca i moje życie nabrało kolorów, umawiam się z kim chcę i nikt mi nie nakazuje z kim mam spać. Wybieram sobie partnerów na podstawie moich odczuć, a nie ględzenia księży w kościele. Co z tego, że niektórzy mówią na mnie "łatwa", a co mam być "trudna"? Wolę już złapać jakąś pryszczyce niż siedzieć cały dzień i noc sama. Ostatnio zrobiłam to z mężem mojej siostry. Kto mi powie, że to złe? Może księża? Teraz nie wierzę też w inne zakazy typu kazirodztwo, jeden partner, człowiek-człowiek. Kto ustanawia jakiekolwiek reguły powinien się leczyć, bo chce kontrolować innych.
[cytat]Od jakiś pięciu lat jestem niewierząca i moje życie nabrało kolorów, umawiam się z kim chcę i nikt mi nie nakazuje z kim mam spać. Wybieram sobie partnerów na podstawie moich odczuć, a nie ględzenia księży w kościele. Co z tego, że niektórzy mówią na mnie "łatwa", a co mam być "trudna"? Wolę już złapać jakąś pryszczyce niż siedzieć cały dzień i noc sama. Ostatnio zrobiłam to z mężem mojej siostry. Kto mi powie, że to złe? Może księża? Teraz nie wierzę też w inne zakazy typu kazirodztwo, jeden partner, człowiek-człowiek. Kto ustanawia jakiekolwiek reguły powinien się leczyć, bo chce kontrolować innych.[/cytat] ...i potem przyleciał wielki biały smok ze złotymi skrzydłami z kucykiem Pony na grzbiecie i zionął tęczowym ogniem...
Ponieważ uznałam, że nie wierzę, mogę stosować antykoncepcję az do dostania raka, usuwać ew. niechciane dzieci , zanim odpowiednio podrosną, urodzą się i wydadzą glos z siebie. Jak mi sie jakie juz urodzi, to niech sie nim zajmie tęczowe przedszkole i szkoła, bo ja nie mam czasu , muszę się samorealizować, spełniać swe zachcianki. Liczę sie ja, mój brzuch, moje potrzeby, po prostu- JA!!!! Rodzice są dobrzy, póki zdrowi i pełni sił, regularnie pomagają i sypią kasą, potem, no cóż- eutanazja, to nie takie znów zło, i tak każdy wcześniej niż później umrze, po co się męczyć i męczyć otoczenie? Mężowie to przeżytek, partnerzy , najlepiej liczni - mają spełniać wszelkie moje oczekiwania, wszak zyje sie tylko raz i z nikim sie użerać nie będę. Mamy jedno życie! Na szczęście jestem ateistka i nie muszę słuchać ksieży i ich gadania o odpowiedzialności, świętosci życia, czczeniu ojca i matki i tych innych bzdur.
I mi też s tym dobrze! Nie słucham gupich księzy i oszukuje swoich klientuw. A co, niech ciemna masa stosuje sobie ich rozkazy, a nie ja! Znam tych co i uczciwie handlują, ale ile mają cieżej. Biedne owieczki!
Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?
A co sądzisz o piętnowaniu wierzących przez TW Bacę, a potem uczestniczeniu przez niego w uroczystościach kościelnych?
Temat jest zakładany po coś. Tytuł też został nadany. Nie za bardzo pasuje, ale odpowiem: nie interesuje mnie polityka. Tematy polityczne są w innym dziale.
Ale to nie polityka, to zwykła bezczelność i bezwzględne usposobienie
Chcesz walczyć z kościołem, ja to odbieram jako uprawianie polityki, chociaż jestem ateistą.
A mi tam sie podoba ten temat. Może w końcu będzie można popisać spokojnie o nas ateistach, ze zdrowym podejściem, bez wyzwisk od antychrystów...
Wyzwoliłem się ze wszelkich religii. Łatwiej żyć i człowiek staje się lepszy. Polecam
Temat bacy pasuje tu idealnie. My niewierzący mamy jakieś zasady i kręgosłup moralny zapisany w genach i wyniesiony z domu, nie potrzebujemy do tego straszaka. Jak widać ne wszyscy
Jestem niewierzący i czuję się z tym jak zwykła szmata. Zdradziłem przez to żonę i skrzywdziłem dzieci. W sumie nawet się ostatnio zastanawiałem co zrobić by stać się wierzącym. Może wtedy moje życie byłoby ciut lepsze. Szkoda gadać...
[quote=]Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?[/quote]
Co ty bredzisz i na jakim świecie żyjesz - jest zupełnie odwrotnie, wystarczy tylko posłuchać i poczytać ze zrozumieniem, teraz to katolicy są piętnowani
[cytat]Jestem niewierzący i czuję się z tym jak zwykła szmata. Zdradziłem przez to żonę i skrzywdziłem dzieci. W sumie nawet się ostatnio zastanawiałem co zrobić by stać się wierzącym. Może wtedy moje życie byłoby ciut lepsze. Szkoda gadać...[/cytat]
zdradziłeś bo chciałeś. Ja jestem niewierzący i uczciwy. Wierzący są raczej hmmm... wierzący. Oni nie potrzebują dowodów, oni wiedzą lepiej i bez tego jak np. w przypadku tu 154m.
Obawiać trzeba się nie tych, co mają
inne zdanie, lecz tych, co mają inne
zdanie, lecz są zbyt tchórzliwi, by je
wypowiedzieć.
Napoleon Bonaparte (1769-l821)
[quote=]Chcę założyć temat- dyskusje na temat ateistyczny, agnostyczny. Podyskutujmy o nadużyciach kleru, o niedostrzeganiu naszej wolności wyznania (albo braku wyznania). Co sadzicie o całej sytuacji, gdzie człowiek niewierzący jest wyalienowany i napiętnowny?[/quote]
Ma być o ateistach, a piszesz, że chcesz o klerze. Z lekka schizofreniczne. Może sam zaczniesz- gdzie czujesz się napiętnowany? Ja tam tego nie odczuwam więc z chęcią się dowiem.
Jak czytam wstęp autora to mi się cisną takie słowa Ty nie jesteś ateistą Ty jesteś niedoinformowaną nieokreśloną kreaturą światopoglądową, a wiesz czemu? Bo Tobie jako ateiście powinno wisieć i polatywać co kler robi i ludzie wierzący w cokolwiek, bo Ciebie to nie dotyczy. Ale pieniacze tak już mają.
Jestem ateistą, ale ostatnio złapałem się na tym, że jednak wierzę. Kumpel, naukowiec uświadomił mi, że w wiele rzeczy w sumie wierzę, bo nie mam na to empirycznych dowodów. Mogę więc powiedzieć, że wierzę w nieistnienie boga czy duchów, bo dowodów na to mi brak.
Wyalienowany może i gość się czuje bo większość jest wierzących czy to katolików czy prawosławnych czy też wyznających inne religie i cięzko sie odnaleźć w takiej rzeczywistości bo pełno wtedy wątpliwości - A co jak On jest? - przecież tylu ludzi wierzy - Czy to znaczy że to jakaś zbiorowa hipnoza? - i trzeba bić się z sumieniem dzień w dzień - samo założenie takiego tematu to poszukiwanie innych podobnych do założyciela, którzy usprawiedliwią swoim ateizmem jego ateizm...odnalezienia spokoju życzę...
wyalienowany to jesteś ty, bo ja też nie wierzę, właśnie w tv leci Apocalypto. To film dobry dla takich religiantów jak ty. Uświadomi Ci po co są religie. I od jak dawna są stosowany by kontrolować ciemne masy. Wierzysz bo się boisz. Ciekawe że ci wierzący to jednak jak choroba to nie chcą umierać tylko latają do służby zdrowia. Czyżby coś podejrzewali?
[cytat]wyalienowany to jesteś ty, bo ja też nie wierzę, właśnie w tv leci Apocalypto. To film dobry dla takich religiantów jak ty. Uświadomi Ci po co są religie. I od jak dawna są stosowany by kontrolować ciemne masy. Wierzysz bo się boisz. Ciekawe że ci wierzący to jednak jak choroba to nie chcą umierać tylko latają do służby zdrowia. Czyżby coś podejrzewali?[/cytat]
No sam wcześnie pisałeś o wyalienowaniu niewierzących więc co sie ciskasz że tak napisałem - życie jest pięknym darem który trzeba ratować i chronić za wszelką cenę, więc biegam do lekarza jak jestem chory - dla mnie lekceważenie choroby to lekceważenie daru życia i naturalnym jest u człowieka lęk przed śmiercią bo to lęk przed nieznanym, przed rozstaniem z bliskimi tyle że ja mogę mieć przynajmniej nadzieję i wierzę w to że przeżyłem życie godnie i po drugiej stronie będzie ciąg dalszy - I pewnie że sie boję ale nie Boga - On jest kimś kto mnie wspiera i Jemu swój lęk mogę zawsze powierzyć i z Bogiem łatwiej idzie mi się przez zycie a mam porównanie bo nawrócony jestem - spokoju życzę...
jeden wierzy, że godnie życie przeżywa, drugi godnie życie przeżywa. Godnie, z podniesioną głową i bez lęku.
Ja bym taki pewny co do tej godności nie był - no chyba że jesteś alfa i omega - ja nie jestem pewien w 100 procentach czy coś co robię jest w pełni dobre - nie mogę wiedzieć jakie to owoce przyniesie - np. wychowywanie dzieci - może mi się wydawać że robię wszystko ok. a co przyszłość przyniesie...? Pojęcia mieć nie mogę - to co dla islamisty jest godne mnie obrzydza - to godność to pojęcie bardzo szerokie i raczej względne i dla tego nie mam w 100 procentach pewności a tylko mam nadzieję...
[cytat]jeden wierzy, że godnie życie przeżywa, drugi godnie życie przeżywa. Godnie, z podniesioną głową i bez lęku.[/cytat]
I poważnie nie boisz się śmierci, choroby itp... oczywiście nie życzę Ci tego wręcz przeciwnie...
i o czym to świadczy. Potrzebujesz jakiegoś wyznacznika. Nie masz poczucia, że jak dbasz o najbliższą rodzinę to robisz dobrze? Ja tak mam. I to jest godne tego by o tym mówić, pisać.
Oczywiście, że można próbować relatywizować wszystko tylko po co?
Robię tylko to względem drugiego człowieka, czego i sam oczekuje.
nie trzeba się bać, trzeba robić dobrze. A choroby, no cóż. Czy jak będę się bał to choroby będą mnie omijać?
[cytat]i o czym to świadczy. Potrzebujesz jakiegoś wyznacznika. Nie masz poczucia, że jak dbasz o najbliższą rodzinę to robisz dobrze? Ja tak mam. I to jest godne tego by o tym mówić, pisać.
Oczywiście, że można próbować relatywizować wszystko tylko po co?
Robię tylko to względem drugiego człowieka, czego i sam oczekuje. [/cytat]
No potrzebuję wzoru - nie wstydzę sie tego - oczywiście wiem że jeżeli dbam o rodzinę to jest to dobre tylko różnie można dbać - matka która za każdym razem dezynfekuje dziecku rączki gdy sie przewróci też myśli że robi wszystko świetnie dla dziecka a w sumie krzywdzi je bo pozbawia go odporności - ojciec co wyznaje bezstresowe wychowanie liczy na to że czyni wszystko jak najlepiej dla syna a moim zdaniem nie jest to dobre, więc potrzebuję właśnie jakiegoś wyznacznika i znalazłem go...
[cytat]nie trzeba się bać, trzeba robić dobrze. A choroby, no cóż. Czy jak będę się bał to choroby będą mnie omijać?[/cytat]
Pewnie że nie ominą - wręcz przeciwnie stres je może spotęgować ale czasami takie myśli są i lęk się pojawia - u jednego większy u innych mniejszy - oczywiście nie mówiłem o takim lęku żebym codziennie się trząsł ze strachu bo to obsesja ale przemyślenia nad sensem życia i cierpienia ludzie miewają - ja miewam wtedy z pomocą przychodzi mi mój WZÓR - JEZUS którego co niektórzy odczuwają personalnie - ale to nie temat na dyskusję na wątku ateistycznym...
cierpienie nie ma prawie żadnego sensu. ładny dzień jest tylko dlatego ładny, gdyż czasem pada deszcz i wieje wiatr. Poza tym cierpienie jest bez sensu. Ubolewam, że ci którzy tak gloryfikują cierpienie sami żyją jak pączki w maśle. Innym oczywiście w cierpieniu nie pomagają fizycznie czy materialnie tylko wciskają kit że ma cierpienie jakikolwiek sens.
Ten temat, to zwykłe szukanie sensacji. Jest tu w mieście parę takich kur.., które ciągle coś jątrzą, szukają tanich tematów do osrania innych. Za te pisanie bzdur ktoś powinien naszczać ci do gęby.
[cytat]cierpienie nie ma prawie żadnego sensu. ładny dzień jest tylko dlatego ładny, gdyż czasem pada deszcz i wieje wiatr. Poza tym cierpienie jest bez sensu. Ubolewam, że ci którzy tak gloryfikują cierpienie sami żyją jak pączki w maśle. Innym oczywiście w cierpieniu nie pomagają fizycznie czy materialnie tylko wciskają kit że ma cierpienie jakikolwiek sens. [/cytat]
Dla mnie cierpienie ma sens choć mogę się z tym nie zgadzać i bać się go - przykładów jest wiele np. rozpadające się małżeństwo - dziecko zaczyna brać narkotyki - cierpi ono i rodzice w końcu walka z nałogiem i cierpieniem dzicka łączy na powrót małżeństwo - czy może choroba dziecka(cierpienie) powoduje wyjście z alkoholizmu ojca czy matki - jest wiele innych przykładów nawet czyjaś śmierć może mieć sens którego zrazu nie widać - dopiero po latach można to dostrzec. Mój Wzór pokazał światu ten sens i do mnie to przemówiło no ale nie każdy musi widzieć w tym wszystkim sens...
[cytat]Ten temat, to zwykłe szukanie sensacji. Jest tu w mieście parę takich kur.., które ciągle coś jątrzą, szukają tanich tematów do osrania innych. Za te pisanie bzdur ktoś powinien naszczać ci do gęby.[/cytat]
Czemu? nie wolno gościa tak zaraz określać - podyskutować zawsze można oby bez nienawiści...
A... i ja uwielbiam jak pada deszcz jest dla mnie tak samo pięknie jak w dzień słoneczny - to takie dwa piękna tylko jeden jeden lubi to drugi to...
Tak to czytam i nasuwa mi się jeden wniosek. Jak ktoś zakłada temat w którym obsmarowuje się osobę świecką, to każdy jedzie, a jak ma być o kościele itp, to jemu cisną. Mamy społeczeństwo kościelne i jakby nawet ksiądz chodząc po koledzie naszczał wam na twarze, to byście się cieszyli i udawali że deszcz pada. Ktoś napisał, że teraz szykanuje się katolików. Podaj przykład... Jest nagonka, ale nie na katolików, ale na kościół, ale słusznie, bo to co ostatnio robią to się w pale nie mieści, jak choćby słowa o tym, że to dzieci są winne że są molestowane, że same lgnął do księży... Takich przykładów jest wiele. Nie pamiętam nazwiska tego księdza, który był księdzem solidarności i często jest w mediach, ale pamietam jak jakaś stacja pojechała do niego z kamerą bez zapowiedzi, a ten wyszedł i mówi cytuję: ,,po co ta kamera, mam wam kutasa pokazać?". Tak więc taki kościół trzeba tępić a takie osoby piętnować. Ciesze się, że aktualny papież robi z tym porządek. Aha i brawo dla osoby, która napisała o Apocalypto, zgadzam się w 100%.
[cytat]Tak to czytam i nasuwa mi się jeden wniosek. Jak ktoś zakłada temat w którym obsmarowuje się osobę świecką, to każdy jedzie, a jak ma być o kościele itp, to jemu cisną. Mamy społeczeństwo kościelne i jakby nawet ksiądz chodząc po koledzie naszczał wam na twarze, to byście się cieszyli i udawali że deszcz pada. Ktoś napisał, że teraz szykanuje się katolików. Podaj przykład... Jest nagonka, ale nie na katolików, ale na kościół, ale słusznie, bo to co ostatnio robią to się w pale nie mieści, jak choćby słowa o tym, że to dzieci są winne że są molestowane, że same lgnął do księży... Takich przykładów jest wiele. Nie pamiętam nazwiska tego księdza, który był księdzem solidarności i często jest w mediach, ale pamietam jak jakaś stacja pojechała do niego z kamerą bez zapowiedzi, a ten wyszedł i mówi cytuję: ,,po co ta kamera, mam wam kutasa pokazać?". Tak więc taki kościół trzeba tępić a takie osoby piętnować. Ciesze się, że aktualny papież robi z tym porządek. Aha i brawo dla osoby, która napisała o Apocalypto, zgadzam się w 100%.[/cytat]
W wulgaryzm biskupa nie uwierzę, gdyby tak było, o niczym innym by nie trąbiono !!! Co do dzieci to powiedział w zły, skrótowy sposób prawdę oczywistą- biedne, zaniedbane w domach dzieci pragną miłości, przytulają się do każdego, kto budzi ich zaufanie, szukają akceptacji i uwagi wszędzie, gdzie mogą je znaleźć i gdy trafią na kogoś, kto ma problem sam ze sobą i musi na codzień walczyć z pokusą, musi zaczać walczyć też z realnym zagrożeniem dla siebie i dziecka, czy to ksiądz, czy np. trener, sąsiad czy ktokolwiek , kto ma skłonności pedofilskie!
Jakiś czas temu rozmawiałam z kobieta, ktora wraz z mężem prowadzi rodzinę zastępczą i ma pod opieka dziewczynkę, ktora została bardzo skrzywdzona we wczesnym dzieciństwie i teraz nie umie nawiazać zdrowych relacji z rówieśnikami, lgnie do każdego dorosłego, który się do niej usmiechnie. Od lat są w kontakcie z psychologami, w domu też do tej dziewczynki są inne zasady- wujek trzyma ostry dystans i tak być musi dla jej dobra. Teraz weźmy sytuację, żetakie dziecko nie ma odpowiedniej opieki, nie ma zdefiniowanego problemu i samo z siebie "przykleja" się do kogoś, do kogo szczegolnie nie pownno się "przyklejać", bo ta osoba i tak każdego dnia walczy ze swoim problemem.....
Ja słowa biskupa tak właśnie zrozumiałem choć powiedział źle - ale to wykształcony facet i takich błędów nie powinien popełnia.
Ktoś tam wspomina Apocalipto - a ja wspominam "Pasję" Mela Gibsona...
Sorki ale osoba zakładająca temat powinna zatytułować temat nie ateizm a antyklerykalizm , a to są dwie różne opcje. i tu np wikipedia
Ateizm – odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją.
Jak już zakładasz temat to przynajmniej zrób to z głową.
Sorki ale osoba zakładająca temat powinna zatytułować temat nie ateizm a antyklerykalizm , a to są dwie różne opcje. i tu np wikipedia
Ateizm – odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją.
Jak już zakładasz temat to przynajmniej zrób to z głową.
Świta racja - ale w Polsce ateizm = antykatolicyzm i musimy z tym żyć...niestety
Jeżeli zakładasz ten temat to naucz się ortografi
napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.
Strach jest wielką siłą każącą ludziom klepać formułki i dawać kasę, dużo kasy.
A ciebie jaki strach napędza do pisania formułek na forum?
A baca chodzi do kościoła ze strachu czy dla kasy?
formułek?
[cytat]napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.[/cytat]
Bogów to oczywiście że nie ma - jest jeden Bóg...
Sorry, ale mimo, że już od wielu lat jestem niewierzący to wcale nie mam złego zdania o tych, którzy są wierzący. Ale nie chodzi mi o ochrzczonych tylko faktycznie wierzących i praktykujących. Znam wielu ludzi ze względu na pracę jaką wykonuję. I najbardziej szanuję uczciwych kontrahentów - bardzo często okazuje się, że są to ludzie wierzący. I druga moja obserwacja: największe szuje jakie spotkałem w pracy to zagorzali przeciwnicy religii. Wiem, że niektórzy wkurzą się na takie spostrzeżenia, ale u mnie wygląda to jednoznacznie. Ostatnio gdy sobie to uświadomiłem zacząłem zastanawiać się też nad sobą... do ostatecznych wniosków jeszcze nie doszedłem. Ale na pewno nie nazwałbym wierzących ludzi - gorszymi.
[cytat]napisałem o Apocatypto, ale to nie jedyny taki przykład. A myślicie, że o czym pisał Prus w Faraonie? Bogów nie ma, jest obietnica i strach. ale rzeczywistości to nie zmienia.
Bogów to oczywiście że nie ma - jest jeden Bóg...[/cytat]
skąd wiesz?
Też jestem niewierzący, piszę właśnie na kompie mojej kochanki. Jest milutko. Moje dzieci nie wiedzą nawet, że tatuś woli ładną koleżankę niż żonę i ich matkę. Nie interesuje mnie to bo liczy się moje zadowolenie tu i teraz. A dzieciaki w sumie mogą się dowiedzieć, nie powinno się tego przed nimi ukrywać, to jakieś zabobony te stałe, uczciwe związki - nie istnieją.
Od jakiś pięciu lat jestem niewierząca i moje życie nabrało kolorów, umawiam się z kim chcę i nikt mi nie nakazuje z kim mam spać. Wybieram sobie partnerów na podstawie moich odczuć, a nie ględzenia księży w kościele. Co z tego, że niektórzy mówią na mnie "łatwa", a co mam być "trudna"? Wolę już złapać jakąś pryszczyce niż siedzieć cały dzień i noc sama. Ostatnio zrobiłam to z mężem mojej siostry. Kto mi powie, że to złe? Może księża? Teraz nie wierzę też w inne zakazy typu kazirodztwo, jeden partner, człowiek-człowiek. Kto ustanawia jakiekolwiek reguły powinien się leczyć, bo chce kontrolować innych.
[cytat]Od jakiś pięciu lat jestem niewierząca i moje życie nabrało kolorów, umawiam się z kim chcę i nikt mi nie nakazuje z kim mam spać. Wybieram sobie partnerów na podstawie moich odczuć, a nie ględzenia księży w kościele. Co z tego, że niektórzy mówią na mnie "łatwa", a co mam być "trudna"? Wolę już złapać jakąś pryszczyce niż siedzieć cały dzień i noc sama. Ostatnio zrobiłam to z mężem mojej siostry. Kto mi powie, że to złe? Może księża? Teraz nie wierzę też w inne zakazy typu kazirodztwo, jeden partner, człowiek-człowiek. Kto ustanawia jakiekolwiek reguły powinien się leczyć, bo chce kontrolować innych.[/cytat]
...i potem przyleciał wielki biały smok ze złotymi skrzydłami z kucykiem Pony na grzbiecie i zionął tęczowym ogniem...
Ponieważ uznałam, że nie wierzę, mogę stosować antykoncepcję az do dostania raka, usuwać ew. niechciane dzieci , zanim odpowiednio podrosną, urodzą się i wydadzą glos z siebie. Jak mi sie jakie juz urodzi, to niech sie nim zajmie tęczowe przedszkole i szkoła, bo ja nie mam czasu , muszę się samorealizować, spełniać swe zachcianki. Liczę sie ja, mój brzuch, moje potrzeby, po prostu- JA!!!! Rodzice są dobrzy, póki zdrowi i pełni sił, regularnie pomagają i sypią kasą, potem, no cóż- eutanazja, to nie takie znów zło, i tak każdy wcześniej niż później umrze, po co się męczyć i męczyć otoczenie?
Mężowie to przeżytek, partnerzy , najlepiej liczni - mają spełniać wszelkie moje oczekiwania, wszak zyje sie tylko raz i z nikim sie użerać nie będę. Mamy jedno życie!
Na szczęście jestem ateistka i nie muszę słuchać ksieży i ich gadania o odpowiedzialności, świętosci życia, czczeniu ojca i matki i tych innych bzdur.
I mi też s tym dobrze! Nie słucham gupich księzy i oszukuje swoich klientuw. A co, niech ciemna masa stosuje sobie ich rozkazy, a nie ja! Znam tych co i uczciwie handlują, ale ile mają cieżej. Biedne owieczki!