Reklama

Życie po przasnysku: Orlik - bohater nieznany

12/02/2013 05:02

(galeria zdjęć - kliknij)Wieczorem dnia 22 stycznia kilkanaście osób zebrało się obok pomnika Stefana Cieleckiego noszącego przed 150 laty pseudonim „Orlik. Był to właściwy moment na takie spotkanie , bo właśnie mijała okrągła rocznica wybuchu powstania styczniowego, kiedy to Polacy w zaborze rosyjskim chwycili za broń, aby pozbyć się zaborcy i swojego ciemiężyciela i wywalczyć  upragnioną wolność.

Salwa z dubeltówki kapiszonowej i z trzech karabinów również kapiszonowych w tym jednego napoleońskiego, jaką wystrzelili w tamten wieczór członkowie przasnyskiej grupy rekonstrukcji historycznych, była z pewnością głośnym i właściwym akcentem tej skromnej uroczystości, którą uczczono pamięć powstańca rozstrzelanego na przasnyskim przedmieściu przez rosyjski pluton egzekucyjny.


(galeria zdjęć - kliknij)Cieleckiemu należy się i nasza cześć i upamiętnienie. W tym szczególnym „życiu po życiu”, jakie wiedzie Orlik w Przasnyszu, zrobił on największą karierę pośród lokalnych bohaterów. Z pewnością nikt prędko nie odbierze mu pod tym względem palmy pierwszeństwa. Bo przecież Stefan Cielecki ma w mieście pomnik, a przy pomniku biegnie ulica, której jest patronem. A od nazwy ulicy pochodzi też zwyczajowe określenie największego w Przasnyszu osiedla, jakie powstało na początku lat 60. XX wieku. Pod nazwą „osiedle Orlika” po raz pierwszy zostało odnotowane w miejskich dokumentach w połowie lat 70.  No i ma wreszcie Cielecki swoje honorowe miejsce w miejscowym panteonie bohaterów walki o niepodległość, który znajduje się w centralnym punkcie cmentarza parafialnego. Tu obok doczesnych szczątków Orlika spoczywają też prochy innego powstańca -  Palemona Nowickiego, a także są pochowani żołnierze, którzy zginęli broniąc naszej ojczyzny w 1920 roku. Tu  została złożona w 1989 roku urna z ziemią z cmentarzy, gdzie spoczywają pośród tysięcy zamordowanych w Katyniu, Miednoje i Ostaszkowie, także synowie przasnyskiej ziemi.

Od czystej abstrakcji do sportowca
Julian Tuwim, znakomity polski poeta bardzo lubił dowcip o bogatych Żydach, którzy przybyli na słynny paryski cmentarz Père-Lachaise i zachwycali się nagrobkami o wielkości małych pałaców. W pewnym momencie jeden ze zwiedzających podziwiając ów cmentarny przepych skonkludował:
- Ale tym to się żyje!

Parafrazując tę anegdotę, rzec by można w odniesieniu do naszego bohatera: tylko pozazdrościć Orlikowi kariery w jego przasnyskim „życiu po życiu”. Ale niestety, gdy poznamy głębiej tę kwestię, okaże się, że pozory jednak – mówiąc banalnie - bardzo często mylą.


(galeria zdjęć - kliknij)Kim był Orlik, co takiego uczynił, że postawiliśmy mu pomnik, nazwaliśmy jego imieniem, czy pseudonimem i ulicę i osiedle? Odpowiedź na to pytanie, okazuje się być bardzo poważnym problemem. I wina w tym zakresie jak się niebawem przekonamy nie leży tylko i wyłącznie po stronie „odbiorców” owego przekazu pamięci, czy wręcz jego „użytkowników”, ale także po stronie „nadawców” tych treści, które są zakorzenione w lokalnej i regionalnej tradycji i historii.
Zapytałem niedawno znajomego architekta, który w Przasnyszu niejedno projektował, skąd jego zdaniem pochodzi nazwa osiedla Orlika. Odpowiedział szczerze:
- Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Dla mnie to określenie abstrakcyjne.
Trudno mi było uwierzyć, że ktoś, kto kształtuje w mieście przestrzeń publiczną, nie ma pojęcia i nie jest nawet zainteresowany w poznaniu znaczenia najbardziej popularnych określeń z zakresu miejskiego nazewnictwa.

Postanowiłem sprawdzić, jak z tą kwestią uporają się inni „użytkownicy” nazwy wspomnianego osiedla, którego patronem jest nasz bohater. Bo przecież właściwie każdy bez mała mieszkaniec miasta używa nazwy „Orlik” nieskończoną ilość razy. Zagadywałem w tej sprawie ludzi przygodnie spotykanych na ulicy. Wszyscy wiedzieli, gdzie jest największe osiedle o wspomnianej nazwie, ale większość z indagowanych przeze mnie przechodniów nie miała pojęcia skąd się owa nazwa wzięła. To dla nich, jak i dla znajomego architekta, „czysta” abstrakcja. Pojedyncze osoby z trudnością mniejszą czy większą kojarzyły, że chodzi o kogoś, kto zginął, ale dokładnie nie wiadomo kiedy i dlaczego.

- Może ten ktoś został pozbawiony życia w czasie drugiej wojny światowej, a może w nawet w okresie powstania listopadowego - zastanawiał się jakiś mężczyzna pytany o Orlika. Moja koleżanka, która sąsiadowała przed laty z miejscem, gdzie go stracono i obok jej płotu stał jeszcze kiedyś wielki drewniany krzyż (na szczęście sfotografowany przez przasnyskiego fotografika Tadeusza Myślińskiego) na miejscu, gdzie Cielecki został po egzekucji pochowany, sądziła, że był to … lotnik. Jakaś młoda dziewczyna spotkana kilka dni temu na ulicy powiedziała mi z czarującym uśmiechem, że to pewnie chodzi o jakiegoś sportowca, bo ich klub nosi też nazwę Orlik.


(galeria zdjęć - kliknij)Nie ma rzetelnej historiografii za friko
Na przykładzie naszego bohatera wyraźnie widać, że historyczny przekaz dotyczący pamięci o kimś, kto został uwieczniony w lokalnej przestrzeni publicznej z ważnych powodów i w dodatku na kilka sposobów, zamienia się w abstrakcję i tak naprawdę nic nie znaczy. Jaka jest tego przyczyna? Z czego to wynika? Być może „nadawcy” owego przekazu pamięci nie stanęli na wysokości zadania, może oni popełnili jakieś poważne błędy?

Błędów jest sporo, a można nawet trywialnie stwierdzić, że się roją. Z pewnością regionalistyka północno-mazowiecka, która zajmuje się badaniem przeszłości nie stanęła w przypadku Orlika na wysokości zadania, a może właśnie na jego przykładzie widać także jej rozmaite słabości i poważne niedomagania.

Ten obszar niejako niematerialny sfery publicznej jaką jest  w tym przypadku historiografia, czyli dziejopisarstwo  w przeciwieństwie do obszaru materialnego (infrastruktura, budownictwo publiczne itp.) jest właściwie wyłączony z inwestowania takich środków, które pozwoliłyby na osiągnięcie właściwego poziomu merytorycznego. Decydenci puknęliby się znacząco w czoło, gdyby ktoś wyszedł z propozycją zainwestowania kilkuset tysięcy złotych w stypendia dla młodych, zdolnych historyków, aby opracowali profesjonalnie wybrane zagadnienia z historii regionu w oparciu o zawansowane badania źródłowe, które muszą potrwać kilka lat. Ale za friko można mieć tylko kiepski wyrób historiograficznopodobny. Zaraz będziemy mieli tego próbkę.

Wracajmy do konkretów. Weźmy pod lupę najbardziej popularne opracowanie o Orliku, czyli hasło z wikipedii, bo z pewnością wielu  czytelników tego tekstu sięgnie tam, aby zaspokoić w ekspresowym tempie swoją ciekawość na temat naszego bohatera.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Cielecki

Bardzo dużo osób traktuje wikipedię niemal jak wyrocznię delficką argumentując swoje stanowisko w jakiejś kwestii słowami: „bo przecież czytałem o tym w wikipedii”. Ostrzegam. W przypadku Cieleckiego może się okazać, że spotkacie się tam z osobliwą próbką historii alternatywnej, czyli „tak mogło być”. Wielu regionalistów bardzo niechętnie używa określeń „przypuszczalnie”, „prawdopodobnie” w sytuacjach kiedy nie są zbyt pewni,  tego o czym piszą. Wolą zachować „fason profesjonalisty” nawet za cenę prawdy. A zatem klajstruje się fakty fantazją. Komuś mało zorientowanemu można oczywiście wcisnąć każdą ciemnotę. Kiedy staramy się to przenicować, okazuje się, że rzecz usnuta jest z podartej materii i na dodatek szyta grubą nicią. W naszych okolicach mówi się czasami na taki produkt: „babi syrek”.


(galeria zdjęć - kliknij)Bitwa której nie było
Wikipedysta/ czy wikipedyści w przypadku Cieleckiego opiera/opierają swoje ustalenia m.in. na haśle z „Polskiego Słownika Biograficznego” z tomu opublikowanego jeszcze w 1938 roku. Autor tamtej noty Artur Lewtak sięgnął z kolei po informacje do pewnego rękopisu z biblioteki w Raperswillu, który niestety spłonął w czasie powstania warszawskiego. Nie znamy zatem dokładnie źródła podstawowego, na którym się oparł. Nie mniej jednak w swoim krótkim tekście zawarł Lewtak słuszną uwagę, która niestety sprawdza się do dziś: „Wiadomości o C-kim są fragmentaryczne i sprzeczne”. Stąd każdy piszący o nim winien wykazać się szczególną uwagą i ostrożnością, a także starannością, także z tej przyczyny, że w powstaniu styczniowym brało udział kilku Cieleckich i niektórzy autorzy zapożyczając pewne informacje z jednego Cieleckiego, przenoszą je na drugiego, bardzo często właśnie na „naszego”.

W haśle wikipedycznym znajduje się twierdzenie, że Orlik był oficerem wojsk papieskich, ale w rzeczywistości nie ma żadnych na to dowodów. Nieżyjący już regionalista i założyciel przasnyskiego muzeum Włodzimierz Rykowski stwierdził w przemówieniu wygłoszonym w 1983 roku podczas odsłonięcia pomnika dedykowanego Cieleckiemu, że był on absolwentem polskiej szkoły wojskowej w Cuneo we Włoszech, skąd wyszło wielu późniejszych dowódców powstańczych. Ale Orlika nie ma na żadnych spisach absolwentów tej uczelni.

„Na początku 1863 – czytamy w wikipedii - zorganizował (Cielecki) oddział powstańczy w Mławskiem…”. Tymczasem w jednym ze swoich listów, do których dotarłem ostatnio, skarży się on ich adresatowi (niestety nie udało mi się ustalić kim był): „Wobec różnorodnych trudności jakie od miesięcy czterech napotykam, aby dobić się do powstania…”.

W wikipedii utrzymuje się, że Cielecki walczył pod Rydzewem (w dzisiejszym powiecie ciechanowskim), gdzie doszło w czasie powstania aż do trzech bitew. Owszem w publikacji z 1913 roku „Bitwy i potyczki 1863-1864” jej autor Stanisław Zieliński wskazuje na rydzewskie starcie z dnia 8 września 1863 roku, ale znajdująca się poniżej informacji na ten temat wzmianka o Cieleckim dotyczy zupełnie czego innego. Odnosi się ona do  udziału jego oddziału w planowanym z początkiem września 1863 roku nowym  zrywie powstańczym w województwie płockim.
Jakby tych konfabulacji było jeszcze mało, twierdzi się w wikipedii, że Cielecki w bitwie pod Gołyminem wyróżnił się wielką odwagą. A wątek ten rozwija na swój sposób inny biograf Cieleckiego - Alfred Borkowski w „Portretach przasnyskich - części pierwszej”, gdzie stwierdza ni mniej, ni więcej: „Podczas znanej w historiografii powstańczej walki na polach od Sońska po Osiek Górny za Gołyminem zasłynął (Orlik – przyp. mój) z odwagi i rozsądnego dowodzenia”. Problem jednak w tym, że takiej bitwy w powstaniu styczniowym nigdy nie było.


(galeria zdjęć - kliknij)Pomnikowe rozbieżności
No i żeby do tej kolekcji dorzucić jeszcze coś z Orlikowego „życia po życiu”, warto zwrócić uwagę na następujący ustęp z wikipedii: „Na miejscu śmierci Cieleckiego wzniesiono drewniany krzyż, zastąpiony w 1983 pomnikiem w formie głazu…”.  Niestety na owym monumencie znajdującym się przy ul. Orlika jest istotny błąd. Nie został wspomniany  głaz umieszczony wbrew informacji z tablicy na miejscu, gdzie stał ów drewniany krzyż, usytuowany zgodnie z tradycją tam gdzie odbyła się egzekucja i pierwszy pochówek Cieleckiego. Stamtąd do pomnika jest ok. 150 metrów.

Może dla kogoś są to drobiazgi. Ale przecież każde życie z nich się składa. Jeśli nie będziemy przywiązywać wagi do tego, czy jakiś „drobiazg” jest prawdziwy, a nie został wymyślony z takiego, czy innego powodu, no to wówczas może się okazać, iż nasza egzystencja przeradza się w coś oderwanego od rzeczywistości, czyli w abstrakcję - jak pamięć o Orliku.

Mariusz Bondarczuk

PS. Ale na tym nie koniec naszej opowieści o Stefanie Cieleckim. Za tydzień spróbuję odtworzyć niektóre wątki jego życia. W ślad za rosyjskim szpiegiem zajrzymy do obozu powstańczego Orlika. Postaram się także odpowiedzieć na pytanie, czy podobizna mężczyzny, którą Radosław Waleszczak opublikował w swojej książce „Przasnysz w latach 1795-1866” jako portret Stefana Cieleckiego, faktycznie przedstawia naszego bohatera.  
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    - niezalogowany 2013-02-16 17:24:58

    tylko p. Ryszardzie , dlaczego mścili się na Polakach ? to szaleńcy , bez wojny nie mogą żyć , ich sprawiedliwość to dla innych łzy i tragedia . niech przeproszą za zbrodnie na narodzie polskim , a nie im się płaci miliardy odszkodowania w zamian nie potrafią powiedzieć słowa przepraszam . to jest mądre ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ryszard - niezalogowany 2013-02-15 20:59:56

    Ile głupich komentarzy na tym naszym forumowym "grajdołku".Czy My,Polacy nie potrafimy dyskutować? Z tematu Orlika zeszliśmy na wzajemne obrzucanie się błotem? Ubliżamy Żydom,którzy również walczyli o Polskę.Dlaczego właśnie Ich było najwięcej we wszelkich powojennych służbach? Dziwicie się? Chcieli pomścić miliony wymordowanych swoich pobratymców.Grzeszki popełniane były i z naszej strony jak i z Żydowskiej strony.Dziś budujmy w zgodzie nasze miasto i dbajmy o miejsca pamięci,bo kto nie dba o historię swojego...grodu,diabła jest wart.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    SAD - niezalogowany 2013-02-15 18:07:29

    POLAK. To chyba długo szukałeś tego faktu wobec wielu nie faktów. Profesorów było wielu i wielu pisało inaczej. Styl twoich wypowiedzi tylko świadczy o twojej arogancji.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ePrzasnysz.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości