Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Eliza, możesz troszkę jaśniej ? Dzięki :-)
dla tych co wolą internet od gazet :) http://morawica.com.pl/alkoholizm.html warto poczytać ...
Bardzo jest mi żal takich kobiet ,których mąż już ma trochę abstynencj ...jak np Krzysztof (wielki szacun)oczywiście to tylko przykład ,i teraz wydaje im się że są wniebowzięte teoretyczki i praktyczki (rzecz jasna, nie miały większego wybory)i teraz teorię maja tak świetnie opanowaną, że nic innego nie pozostaje jak tylko być przerażoną życiem np.koleżanek Bo nadal brak im odwagi aby powiedzieć coś szczerego o sobie,;) aha i wielki szacun oczywiście
z całą pewnością "praktyczko"...:)
[email protected] Napisz coś. Dużo wiem ....
Mam nadzieję w następnym artykule zamieści Pan coś o wspóluzależnieniu ,wtedy teoretyczki pogwiazdorzą...
Ja tez czytam regularnie, i poprzedniego artykułu nie było w TO. Zresztą jedni czytają prasę drudzy Internet. To prawda ze Pan Marek mało pisze o wspóluzaleznionych, ale może zajmie się i tym tematem. Ja uwazam ze dobrze ze w ogole takie artykuly są, bo do tej pory nigdzie takich nie było. A wiedza o alkoholizmie jest żadna.
do Kalina: wszystko się zgadza, ale dobrze wiesz, że dopóki pacjent nie uzna choroby, nie pójdziesz dalej i będziesz pracowała nad jej uznaniem. W przeciwnym wypadku leczenie jest bezskuteczne, szczególnie, kiedy terapia odbywa się pod przymusem. Trudna droga.
Wiem przez co przechodzi współuzależniony. Czy tego chce czy nie chce, włącza mu się myślenie .... wypije - nie wypije, zrobi zakupy czy przepije kasę .... itp. I dlatego taka osoba powinna udać się również na terapię.
Ten artykuł pojawia sie cyklicznie w Tygodniku Ostrołeckim zostawcie ten intrenrt i poczytajcie trche prasy. Czytam je regularnie i zastanwawiam sie co czuja ludzie wspołuzaleznieni a pan Marek o nich zapomiał a uwierzcie mi ze jest to okropne bo sam to przechodze i wiem ze mosze byc zawsze o krok przed chorym czy pijącym czy trzeżwym alkocholikiem. ŻYJE W CIĄGŁYM STRACHU STRESIE I PEŁEN OBAW.
Do Weronika: Po diagnozie pacjent dowiaduje się że jest chory, zatem może to przyjąć do wiadomości i powiedzieć że chce się leczyć(co nie jest równoznaczne z uznaniem choroby), lub chce się leczyć bo jest zobowiązany do tego(i też nie ma nic wspólnego z uznawaniem choroby) itd. uznanie choroby to długa i ciężka droga.. Znam temat bardzo dobrze..
A ja bardzo się cieszę i dzięki za ten artykuł. Mam wielką nadzieję na dalszy ciąg .Być może pomoże to w przemyśleniu i uświadomieniu ludziom ich problemu.Niech wiedzą ,że nie są zostawieni samym sobie .Ze komuś na nich zależy .Mogą podjąć próbę ratunku .Zyczę powodzenia wszystkim zagubionym może uzyskacie ratunek.
do Kaliny: LECZENIE następuje PO diagnozie. Zatem bezapelacyjnie warunkiem rozpoczęcia LECZENIA jest uznanie przez uzależnionego tego, że jest chory. Wcześniej to tylko ( albo AŻ) MOTYWACJA do leczenia. Dla znawcy przedmiotu powinno to być oczywiste. Dzięki za pozdrowienia, też pozdrawiam:)
Ciekawe, godne kontemplacji nie tylko alkoholików słowa, bo sami w dużej liczbie na codzień postępujemy niezgodnie ze swoimi wartościami mimo że styczności akurat z alkoholizmem tutaj nie ma. To takie pójście w nieznane i przypomina mi się pewna historia którą odszukałem w internecie a która po części na pewno utożsamia moment podjęcia samej decyzji: "Na dzikim amerykańskim zachodzie żył kiedyś sędzia który miał osobliwy zwyczaj. Każdemu ze skazanych na śmierć kryminalistów dawał wybór: szubienica albo czarne drzwi. Przed egzekucją zawsze pytał skazanego: - co wybierasz?. Niektórzy odważyli sie zapytać: - co jest za czarnymi drzwiami?. Odpowiedź sędziego była zawse lakoniczna: NIEZNANE. Każdy wybierał więc sznur. Pewnego dnia Szeryf zapytał: dlaczego skazańcy zawsze wybierają STRYCZEK a nie CZARNE DRZWI. Sędzia odparł: - wybierają ZNANE, na co się już nastawili, ludzie boją sie tego czego nie znają, choć ja zawsze daję WYBÓR. - No dobrze a co takiego strasznego i nieznanego jest za tymi drzwiami? - zapytał zaciekawiony Szeryf. - WOLNOŚC - mruknął Sędzia - niewielu ma odwagę by wybrać drogę do nieznanego, do WOlności - i zamilkł." :) pozdro dla wytrwałych
Zachęcam do dodania jeszcze objawów uzależnienia i faz rozwoju choroby alkoholowej.. No i piękną autodiagnozę może ktoś sobie zrobi.. Nie przypominam sobie, że wyznacznikiem przyjęcia na terapię jest to, że osoba MUSI przyznać, że jest chora!! a skąd ona to ma niby wiedzieć póki nie jest zdiagnozowana. Poza tym kiedy działa mechanizm iluzji i zaprzeczeń to jak osoba nadużywająca alkoholu przyzna że jest chora to mi prędzej kaktus na dłoni wyrośnie, no chyba że cud się stanie.. !!! trochę kiepska autopromocja..
Artykuł-rewelacja. Rzeczowy, a jednocześnie bardzo ludzki. Dziękuję za to, że walczy Pan ze stereotypem alkoholika jako brudasa włóczącego się pod sklepami i żebrającego parę groszy na wypicie. Taki artykuł jak ten pozwoli chociaż części społeczeństwa zrozumieć, że ten drugi poobijany i poraniony przez życie czy to pijak czy to alkoholik to też CZŁOWIEK, który pije nie dlatego, że chce, ale dlatego, ze musi, bo nie umie inaczej poradzić sobie ze sobą. Wiem co mówię, sam tego doswiadczylem. Dziękuję.
Jakiś czas temu, w programie E. Drzyzgi - Rozmowy w toku - gośćmi byli niepijący alkoholicy. W śród gości był dyrektor szkoły, alkoholik niepijący od 25 lat. Ewa Drzyzga zapytała się innej dyrektorki szkoły, czy przyjęła by do pracy nauczyciela, wiedząc, że ten jest alkoholikiem, niepijącym ileś lat. Odpowiedziała, że nie, bo w każdej chwili ten nauczyciel może zacząć pić .... Taka jest opinia ludzi o alkoholikach niepijących ileś lat. Na szczęście są ludzie, którzy myślą inaczej.
Pozdrowienia dla naszej teoretyczki Weroniki!
Eliza, możesz troszkę jaśniej ? Dzięki :-)
dla tych co wolą internet od gazet :) http://morawica.com.pl/alkoholizm.html warto poczytać ...
Bardzo jest mi żal takich kobiet ,których mąż już ma trochę abstynencj ...jak np Krzysztof (wielki szacun)oczywiście to tylko przykład ,i teraz wydaje im się że są wniebowzięte teoretyczki i praktyczki (rzecz jasna, nie miały większego wybory)i teraz teorię maja tak świetnie opanowaną, że nic innego nie pozostaje jak tylko być przerażoną życiem np.koleżanek Bo nadal brak im odwagi aby powiedzieć coś szczerego o sobie,;) aha i wielki szacun oczywiście