Witam wszystkich zainteresowanych i dobrego serca. Po prawie czterech dniach Luna odnalazła się. Można powiedzieć znikąd. Najpierw radosne ujadanie przy furtce, a potem wszyscy domownicy rzucili się jak na komendę na podwórko i krótko mówiąc miał miejsce szał radości. Dobrze, że piesek przeżył to wyrywanie z rąk do rąk. Dla zainteresowanych Krótka historia poszukiwań. Aktywnie w terenie pieska szukało od jednej do pięciu osób można powiedzieć non stop – patrole piesze i samochodowe oraz punkty obserwacyjne wystawiane od kilku minut do paru godzin z wykorzystaniem lornetki. W najbliższym rejonie zagubienia się psa rozmieszczono około pól metra nad ziemią kilkanaście części pozyskanych z materiału z legowiska. Inną część legowiska powieszono na ogrodzeniu. Oczywiście licząc na psi węch. Dodatkowo rozplakatowano prawie sto ogłoszeń w terenie w promieniu około 10 km na przystankach, skrzyżowaniach, przed sklepami, szkołami, kościołami, centrami handlowymi, stacjami paliw itp. (tylko pracownicy jednej stacji nie udzielili zgody na umieszczenie ogłoszenia). Z wieloma osobami rozmawiano o zdarzeniu bezpośrednio (osoby przypadkowe, ale też np. pracownicy drogowi). W tym z przedstawicielem Lasów Państwowych w Karwaczu, gdzie właściciel psa spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem (min. powielono ogłoszenia celem ich dalszego rozesłania). To jedna strona poszukiwań. Druga nie mniej istotna to media społecznościowe. Odzew był bardzo szeroki. Przygotowano również ogłoszenie tradycyjne w Kurierze Przasnyskim, ale w związku z tym, że pies się odnalazł to ogłoszenie będzie mieć formę podziękowania wszystkim, którzy nie przeszli obojętnie nad psim losem. Jeszcze słowo o samym psie. Został przygarnięty ze schroniska jako około 5-miesieczny szczeniak o niewiadomej przeszłości. Teraz ma około roku. Jak to pies irytuje kota, kopie doły, gryzie najładniejsze rośliny w ogródku, ogólnie bałagani, ale kocha bezinteresownie. Ta drogą składam jeszcze raz podziękowania wszystkim, którzy udzielili pomocy w poszukiwaniach w takiej czy innej formie. Panu z Autogazu, który zadzwonił wieczorem z informacją o czarnym błąkającym się psie na ulicy Leszno/Przemysłowa i jeszcze włączył się w poszukiwania składam gorące podziękowania. WP PS. Najczęściej powyższe historie nie mają happy endu i niektóre psy są szukane nawet po latach. Smutne.
Witam wszystkich zainteresowanych i dobrego serca. Po prawie czterech dniach Luna odnalazła się. Można powiedzieć znikąd. Najpierw radosne ujadanie przy furtce, a potem wszyscy domownicy rzucili się jak na komendę na podwórko i krótko mówiąc miał miejsce szał radości. Dobrze, że piesek przeżył to wyrywanie z rąk do rąk.
Dla zainteresowanych Krótka historia poszukiwań. Aktywnie w terenie pieska szukało od jednej do pięciu osób można powiedzieć non stop – patrole piesze i samochodowe oraz punkty obserwacyjne wystawiane od kilku minut do paru godzin z wykorzystaniem lornetki. W najbliższym rejonie zagubienia się psa rozmieszczono około pól metra nad ziemią kilkanaście części pozyskanych z materiału z legowiska. Inną część legowiska powieszono na ogrodzeniu. Oczywiście licząc na psi węch. Dodatkowo rozplakatowano prawie sto ogłoszeń w terenie w promieniu około 10 km na przystankach, skrzyżowaniach, przed sklepami, szkołami, kościołami, centrami handlowymi, stacjami paliw itp. (tylko pracownicy jednej stacji nie udzielili zgody na umieszczenie ogłoszenia). Z wieloma osobami rozmawiano o zdarzeniu bezpośrednio (osoby przypadkowe, ale też np. pracownicy drogowi). W tym z przedstawicielem Lasów Państwowych w Karwaczu, gdzie właściciel psa spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem (min. powielono ogłoszenia celem ich dalszego rozesłania). To jedna strona poszukiwań. Druga nie mniej istotna to media społecznościowe. Odzew był bardzo szeroki. Przygotowano również ogłoszenie tradycyjne w Kurierze Przasnyskim, ale w związku z tym, że pies się odnalazł to ogłoszenie będzie mieć formę podziękowania wszystkim, którzy nie przeszli obojętnie nad psim losem.
Jeszcze słowo o samym psie. Został przygarnięty ze schroniska jako około 5-miesieczny szczeniak o niewiadomej przeszłości. Teraz ma około roku. Jak to pies irytuje kota, kopie doły, gryzie najładniejsze rośliny w ogródku, ogólnie bałagani, ale kocha bezinteresownie.
Ta drogą składam jeszcze raz podziękowania wszystkim, którzy udzielili pomocy w poszukiwaniach w takiej czy innej formie. Panu z Autogazu, który zadzwonił wieczorem z informacją o czarnym błąkającym się psie na ulicy Leszno/Przemysłowa i jeszcze włączył się w poszukiwania składam gorące podziękowania.
WP
PS. Najczęściej powyższe historie nie mają happy endu i niektóre psy są szukane nawet po latach. Smutne.
jak się cieszę,że wszystko dobrze się skonczyło
Super
Też się bardzo cieszę, że piesek wrócił. Nie wyobrażam sobie nawet jak się czuli właściciele, mi by chyba serce pękło, gdybym straciła psa.
dobra wiadomość