Reklama
  • Gość2017-12-31 09:25:06

  • Gość 2017-12-31 08:25:06

    Witam wszystkich zainteresowanych i dobrego serca. Po prawie czterech dniach Luna odnalazła się. Można powiedzieć znikąd. Najpierw radosne ujadanie przy furtce, a potem wszyscy domownicy rzucili się jak na komendę na podwórko i krótko mówiąc miał miejsce szał radości. Dobrze, że piesek przeżył to wyrywanie z rąk do rąk.
    Dla zainteresowanych Krótka historia poszukiwań. Aktywnie w terenie pieska szukało od jednej do pięciu osób można powiedzieć non stop – patrole piesze i samochodowe oraz punkty obserwacyjne wystawiane od kilku minut do paru godzin z wykorzystaniem lornetki. W najbliższym rejonie zagubienia się psa rozmieszczono około pól metra nad ziemią kilkanaście części pozyskanych z materiału z legowiska. Inną część legowiska powieszono na ogrodzeniu. Oczywiście licząc na psi węch. Dodatkowo rozplakatowano prawie sto ogłoszeń w terenie w promieniu około 10 km na przystankach, skrzyżowaniach, przed sklepami, szkołami, kościołami, centrami handlowymi, stacjami paliw itp. (tylko pracownicy  jednej stacji nie udzielili zgody na umieszczenie ogłoszenia). Z wieloma osobami rozmawiano o zdarzeniu bezpośrednio (osoby przypadkowe, ale też np. pracownicy drogowi). W tym z przedstawicielem Lasów Państwowych w Karwaczu, gdzie właściciel psa spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem (min. powielono ogłoszenia celem ich dalszego rozesłania). To jedna strona poszukiwań. Druga nie mniej istotna to media społecznościowe. Odzew był bardzo szeroki. Przygotowano również ogłoszenie tradycyjne w Kurierze Przasnyskim, ale w związku z tym, że pies się odnalazł to ogłoszenie będzie mieć formę podziękowania wszystkim, którzy nie przeszli obojętnie nad psim losem.
    Jeszcze słowo o samym psie. Został przygarnięty ze schroniska jako około 5-miesieczny szczeniak o niewiadomej przeszłości. Teraz ma około roku. Jak to pies irytuje kota, kopie doły, gryzie najładniejsze rośliny w ogródku, ogólnie bałagani, ale kocha bezinteresownie.
    Ta drogą składam jeszcze raz podziękowania wszystkim, którzy udzielili pomocy w poszukiwaniach w takiej czy innej formie. Panu z Autogazu,  który zadzwonił wieczorem  z informacją o czarnym błąkającym się psie na ulicy Leszno/Przemysłowa i jeszcze włączył się w poszukiwania składam gorące podziękowania.
    WP
    PS. Najczęściej powyższe historie nie mają happy endu i niektóre psy są szukane nawet po latach. Smutne.

  • Gość 2017-12-31 13:33:59

    jak się cieszę,że wszystko dobrze się skonczyło

  • Gość 2018-01-03 16:57:34

    Super

  • Reklama
  • Gość 2018-01-04 20:40:07

    Też się bardzo cieszę, że piesek wrócił. Nie wyobrażam sobie nawet jak się czuli właściciele, mi by chyba serce pękło, gdybym straciła psa.

  • Gość 2018-01-06 09:22:22

  • Gość 2018-01-06 19:40:32

    dobra wiadomość



Reklama
Reklama