Reklama
  • Gość2013-09-12 22:34:01

  • Gość 2013-09-12 22:34:01

    Podoba mi się stwierdzenie Jerzego Urbana [ i nie tylko jego], że sąd to jeden wielki burdel, a sędziowie to jak prostytutki - im więcej zapłacisz tym lepszą będziesz miał usługę. Na pewno jest organizacja typu mafijnego. Skorumpowanie tych urzędników państwowych dawno przewyższyło himalajskie szczyty co potwierdzają zarówno obywatele, jak też niezależne instytucje światowe badające zjawisko - w skali roku korupcja okazyjnie sięga 75% władzy, czyli w praktyce nie ma jak się przed tym patologicznym zjawiskiem zabezpieczyć.
    Znowu zaś Andrzej Lepper ma pogląd, że proces w sądzie to cyrkowa arena dla prawników, zresztą sam jako klaun? świetnie czuje się występując w takim towarzystwie. O miernocie stanU sędziowskiego jest wiele w tym wydawnictwie. Świadczą też o tym wyroki wielu kontrowersyjnych spraw opublikowanych w mediach.  
    Istotne jest jednak, że większość oszustw dokonywanych w salach nigdy nie ujrzało światła dziennego, z braku finansowych możliwości ofiar sądownictwa, z braku minimum wiadomości o możliwościach prawnych - osoby te zwątpiły, pogodziły się ze stratą, często dorobku całego życia, wegetują gdzieś tam, a o ich sprawach nikt nie mówi...

    W prowadzonym wydawnictwie będę chciał opublikować takie właśnie przypadki i osądzić tych urzędników  za nieproceduralne postępowanie, prywatę i stronnicze łamanie obowiązującego PRAWA oraz procedury sądowej.
    Każdy może przysłać dokumenty [ pocztą, faksem, e-mail -adresy na końcu strony ], a bezpłatnie, w miarę możliwości opublikuję jego sprawę w dziale interwencji.

    Każdemu obywatelowi, pracodawcy prowadzącemu działalność gospodarczą prędzej czy później zdarzy się otrzymać pismo sądowe, lub będzie zmuszony odpisać, lub napisać pozew. Na tej stronie zamierzam umieścić praktyczne porady "jak się nie dać wymiarowi sprawiedliwości".
    Przypuszczam, ze pomogą mi w tym czytelnicy i ci co zostali zrobieni w balona przez stronniczych sędziów, zachłannych adwokatów, leniwych prokuratorów, władczych policjantów, niewykształconych naczelników itp. urzędników będących na państwowym, czyli z naszych podatków wikcie. Zobowiązani są nas bronić i osłaniać... a w praktyce?, niestety mało jest idealistów, a skorumpowanie organów sprawiedliwości, to druga pozycja na liście [tylko lekarze jeszcze ich wyprzedzają, ale to tradycja wdzięczności].  "Każdy grabie do siebie" patrz - KORUPCJA ) Policjanta można przebłagać za pół litry, czy maksymalnie stówkę, prokuratora średnio za 1000zł, sędziego w zależności od wagi sprawy, za 2-3tyś. zł.- czasami dolarów - ceny podaje za Expresem. W końcu z "gołej" pensji nie byliby wstanie kupić, czy wybudować rezydencje w atrakcyjnym miejscu...
    Skupmy się tu na sprawach sądowych. Niewątpliwy, "kupiony sędzia"  musi " ujaić" , czyli wyrolować  drugą stronę, nawet gdy prawo za nią stoi. Jak to się robi? Naprawdę, niezawisły, bez żadnej odpowiedzialności za popełnione przestępstwa ,sędzia ma bardzo duże pole popisu...

    numer I - na uzupełnienie błędów formalnych
    - czyli przeważnie strona dostaje pismo o powtórne napisanie tego, co z reguły jest już w aktach sprawy. Oczywiście, czasami chodzi o uzupełnienie zapomnianego podpisu pod pozwem, czy dostarczenie jego kopii. Ale może też to być wpuszczenie w kanał, wynikające z nieznajomości przepisów prawa przez stronę.  np. żeby podała wartość sporu w sprawie o ustalenie ojcostwa - i ma na to tydzień. Sędzia może zadać szereg innych nieproceduralnych zapytań, które powinno się normalnie wyjaśnić podczas rozprawy.  Często chodzi o dodatkowe opłaty sądowe na których stronę sporu nie będzie stać i już na wstępie ma sprawę przerąbaną. Pilne zajęcia, choroba, dzieci,  adwokat wyjechał, albo nie stać na niego, a informacja o którą sąd pyta jest tak sprecyzowana, ze diabeł by się nie wyznał, a co dopiero zapracowany człowiek... Termin minął - przerżnąłeś pomimo że miałeś rację i przepisy PRAWA za sobą.
    - Pilnuj siedmio-dniowego terminu na uzupełnienie błędów formalnych. Przypuszczam, że do 80% spraw pada z powodu takiego mataczenia organów (nie)sprawiedliwości.
    Efektem końcowym jest trybem niejawnym postanowienie [widocznie załatwianym gdzieś w knajpie?] odrzucenia sprawy, umorzenia jej itp. chociaż bez problemu na rozprawie można by było wyjaśnić ewentualne sporne kwestie - po to sądy przecież są.
    Ale nawet gdy odpisałeś w terminie, przysłałeś dodatkowe kopie dokumentów, które dzisiaj sąd sam powinien sobie skopiować, jeżeli masz być ofiarą (nie)sprawiedliwości, to sędzia i tak ci zawsze może odpisać, że nie napisałeś tego, co on sobie zażyczył. - chociaż to on jest zobowiązany do udzielenie niezbędnych wskazówek i pouczeń [ art.5 kpc] Ale nie łudź się teorią, w praktyce wszystko będzie wykorzystane przeciwko tobie...

    Numer II posiedzenie niejawne  
    - czyli tajne kombinacje, to jak sama nazwa mówi - pełna konspiracja. Ponieważ niektórych numerów nie można robić na jawnym posiedzeniu, wymyślono dla "swoich" właśnie tego typu tajne posiedzenia sądowe. W sytuacji sam na sam z sędzią spokojnie można uzgodnić ile trzeba  "dać w łapę", a druga strona nic nie zobaczy i nie usłyszy. Można to zrobić nawet kielichu...
    Efektem jest umorzenie, czy odrzucenie naszej sprawy, przeważnie bez uzasadnienia prawnego, lub uzasadnienie nie ma nic wspólnego ze sprawą, np. często przepisuje się dane z innych akt. Żeby nie dopuścić do rozprawy, na której można by było wszystko wyjaśnić, zdeterminowany sędzia, czy prokurator dopuszcza się fałszowania faktów, zagubienia dokumentów, a nawet fabrykowania dat wysyłanej i otrzymywanej korespondencji sądowej,  w aktach jest niszczony dokument, gdzieś ginie, albo przeciwnie jest dodawany nowy, podmieniany stary itp. W tych instytucjach często działa system mafijny, zwłaszcza gdy chodzi o dużą kasę.

    Numer III - na pocztę.
    Dochodzi do takich paranoi, że wysyłana jest sądowa poczta na byle jaki adres, tak żeby strona korespondencji nie otrzymała i żeby można było zrobić "numer z niejawnym posiedzeniem", czy numer  na błędy formalne" Jeżeli sprawa jest "załatwiona", to i tak możesz otrzymać "tajne postanowienie", że np. list był awizowany, a liczy się termin wysłania korespondencji przez sąd, a nie odebrania z poczty. Abstrakcyjna rada - nie wychodź nawet do łazienki, a nuż akurat przyjdzie listonosz i nie odbierzesz poczty? Ostatnio nawet spotkałem się z nie odbieraniem poczty przez sędziów, żeby nie musiał uzasadniać swojej skorumpowanej decyzji. Jeżeli zgubiłeś dowód nadania - jesteś załatwiony, a sędzia niewinny.  Dlatego zachowuj wszystkie dowody nadania pism do sądu, a wysyłaj tylko listy polecone.  

    Numer IV - nie wyznaczanie terminu rozprawy  
    - przeciągane tym sposobem sprawy trwają często latami - aż ulegną przedawnieniu. Świadkowie już dawno zapomnieli jak to było, dowody gdzieś się zapodziały... Podpadniętemu "przeciążony" pracą sędzia nie ma kiedy wyznaczyć terminu rozprawy. I odwrotnie, po znajomości, można na niejawnym posiedzeniu zostać "załatwionym" już następnego dnia. Może się też zdarzyć, że twoją sprawę dawno już "załatwiono" trybem tajnym, akta są już w piwnicy, a sędzia po prostu zapomniał wysłać swoją stronniczą decyzję...  Ten numer po wstąpieniu do UNI już kończy się. Dzisiaj już można wystąpić do sądu o odszkodowanie za nieuzasadnione przetrzymywanie sprawy.

    Numer V - walka z Goliatem...  
    Nawet nie licz, że jesteś w stanie wygrać sprawę z ZUS-em, bankiem, PZU. To państwa w Państwa. Są ponad prawem, sami ustalają prawo - czyli robią prywatę, a reprezentujących te firmy niekompetentnych urzędników nie jesteś w stanie zmusić do uznania Twojej świętej racji i wymóc jakiegokolwiek prawnego uzasadnienia ich decyzji. Potrafią tylko trzy słowa powiedzieć "nie zgadzam się" - co dla sędziów w całej Polsce oznacza - winny. Zwróć uwagę, że już na wstępie pisma z decyzją masz podane kilka linijek z numerami dzienników. Ale masz czas i zaczniesz sprawdzać co tam jest, okaże się, że Twojej sprawy nic nie dotyczy, że to tylko skopiowany bajer "na wszystkie sprawy" we wszelkich ZUS-ach wydrukowany przez niekompetentnych urzędników tych instytucji wyłącznie dla zastraszenia Ciebie.

    skargi do prezesa sądu  
    na nieprawidłowości w działaniu sądu (sędziego!) nic nie dają, ponieważ rozpatruje ją z reguły sędzia na którego jest skarga. I jesteś załatwiony na amen. Prezes sądu [ np. okręgowego w Krośnie ] sam twierdzi, że nie ma żadnych kompetencji, żadnych możliwości wpływu, co do bezprawnej działalności kolegów sędziów. Jego funkcja jest tylko reprezentacyjna, uznaniowa, czyli całkiem niepotrzebna w sądzie. Naraża tylko społeczeństwo i budżet na bezsensowne wydatki.

    zwolnienie z opłat sądowych
    - Niejednokrotnie, nawet jeśli jesteś zwolniony z kosztów i tak otrzymujesz pismo-wezwanie do uiszczenia najróżniejszych opłat sądowych. Na nic tu pytania: po co? dlaczego tyle? na podstawie jakich przepisów? Pierwsze musisz zapłacić, a później wyjaśniać sytuację prawną - inaczej sprawa zostaje oddalona z powodu błędów formalnych.   Po wyjaśnieniu sąd powinien zwrócić niesłusznie pobrane opłaty. Piszesz podanie o zwrot, zatwierdzasz u prezesa i czekasz pół roku, a możesz i wcale się nie doczekać. Ale i tak kosztami tej operacji będziesz obciążony. Jesz suchy chleb, dzieci nie dostają na lizaka -  sprawiedliwość? - dawno padła z wycieńczenia...

    Wyłączenie stronniczych sędziów
      W swoim postępowaniu musisz wziąć pod uwagę, ze żaden sędzia nie oskarży drugiego i oczywiście prokuratora, za popełnione przez niego błędy proceduralne, niedociągnięcia procesowe, stronniczość postępowania. Jest to taka sama klika jak i lekarze, ale jeszcze bardziej od siebie zależna. Każdy z nich zdaje sobie sprawę, ze w każdej chwili może też być oskarżony, ponieważ "czyste ręce" to tylko teoria. To powoduje "łańcuszek niekompetencji" z którego nawet sędzia, który chciałby być uczciwy nie ma wyboru wycofania się. Wystarczy jedna "czarna owca" w sądzie, żeby spokojnie uznać za skorumpowany  cały sąd. Najgłupsza pomyłka, zapoczątkowana w skorumpowanym sądzie rejonowym, będzie ciągnęła się, bez względu na głupotę i sprzeczności z prawem do samej góry, łącznie z SN. Zawsze możesz zostać załatwiony, numerem na błędy formalne,  zniszczony opłatami sądowymi, przerobiony manipulacjami adwokackimi. Nie ma prawa bez pieniędzy i "pleców".



Reklama
Reklama