Rewitalizację rozumiem jako przywrócenie zaniedbanego miejsca do użytku mieszkańcom. W tym kontekście remont naszego rynku to antywitalizacja. Są ładne fontanny i lampy ale wokół pustynia. W małym mieście, gdzie spacerowiczów i turystów jest jak na lekarstwo wybetonowanie centrum miasta uważam za karygodny błąd. Ten sam błąd popełniono w Ciechanowie czy w Janowie i tamtejszym mieszkańcom te antywitalizacje nie bardzo przypadły do gustu. Po prostu nie da się w miesiącach letnich wysiedzieć na ławeczkach nie osłoniętych cieniem drzewa. Spacer po takiej nagrzanej betonowej patelni to też żadna przyjemność. Jesienia i zimą taki pusty betonowy plac wygląda żałośnie, w dodatku zimą nawet fontanna nie będzie działać. W Europie i coraz częściej w Polsce raczej przywraca się tereny zielone mieszkańcom, w Przasnyszu zrobiono odwrotnie. Nie zmienią tego anemiczne drzewka w doniczkach. Ale może jeszcze nie jest za późno, domagajmy się od urzędników więcej zieleni na naszym odnowionym rynku.
Ciekawe czy miejscy urzędnicy swoje ogródki i podwórka też by tak chętnie zabetonowali kostką? I czy wystarczyłyby im ze dwa drzewka w doniczkach? Przecież to naprawdę wystarczy pomyśleć...
Wprost dokonano antywitalizacji! Zieleń w pojęciu małomiasteczkowych urzędników jest zdecydowanie passe. Należało się jej za wszelką cenę pozbyć i urządzić betonową pustynię. Pozostaje jedynie pytanie czy ktoś będzie chciał na niej przebywać. Urzędników to nie jednak nie interesuje. Najważniejsze że jest czysto, elegancko i industrialnie. A jaka śliczna i nowoczesna kosteczka! W Warszawie podczas rewitalizacji Placu Grzybowskiego zachowane zostały wszystkie możliwe do pozostawienia drzewa (stało się tak po konsultacjach z okolicznymi mieszkańcami). Dodatkowo zasadzono 22 tysiące krzewów, bylin i kwiatów. Dzięki temu plac stał się pełnym życia, jednym z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych miejsc Śródmieścia. W Przasnyszu w moim odczuciu zrujnowano przyjazną acz zaniedbaną przestrzeń Przasnyskiego rynku dokonując zamiany na uporządkowane ale niestety odstręczające kostkowe lotnisko. Nie można wycinki drzew odwrócić, pozostaje jedynie apel o zaplanowanie w tym miejscu większej ilości zieleni.
Kiedyś na okolice rynku mówilo się "mały park", teraz od kolejnego mieszkańca słyszę okreslenie "patelnia". I to w zasadzie wystarczy za cały komentarz.
[cytat]Kiedyś na okolice rynku mówilo się "mały park", teraz od kolejnego mieszkańca słyszę okreslenie "patelnia". I to w zasadzie wystarczy za cały komentarz.[/cytat] Patelnię to zrobiono w Ciechanowie przy ratuszu. W Przasnyszu wydaje mi się, że będzie (jest) więcej zieleni
W Przasnyszu na Rynku jest kilkadziesiąt drzew. Małych i dużych. Mi pasuje, że uporządkowali ten bałagan, który tam panował. Popatrzcie jak to jest teraz dobrze zaplanowane: po pierzejach jednakowe drzewa (a nie jak kiedyś duże, małe, głogi, lipy, klony, wycięte, dosadzane, reanimowane). Na środku są posadzone drzewa, wydaje mi się, że dęby i lipy. Tak rosną, że za kilka lat będą zacieniały dużą część placu. Mi się to podoba, bo będzie i zielono i przestrzennie. Jeszcze kwiatów trochę by się przydało, ale to pewnie w przyszłym roku po zimie zrobią.
Na wiosnę pewnie bedzie przyjemniej, na razie straszne pustkowie. Zanim te drzewka urosna na tyle żeby dawać choć trochę cienia to pewnie minie kilkanaście lat. W tej chwili w rynku jest nie kilkadziesiąt ale dokładnie CZTERY drzewa, reszta to na razie jakieś krzaczki. Wielka szkoda że wylano dziecko z kąpielą - zamiast uporządkować drzewostan -park po prostu wykarczowano. Jak się zaczną jesienne wiatry to na takim gołym placu też bedzie bardzo nieprzyjemnie. W całym temacie nie chodzi o narzekanie, ale o to żeby inwestycja za grube miliony slużyła jak najlepiej mieszkańcom. Pani Burmistrz, może jeszcze da się coś naprawić w temacie zieleni...
Szczerze mówiąc jak zabierali te drzewa sprzed ratusza w całości - na wywrotkach to myślałem że właśnie po to żeby po remoncie na rynek wróciły. Ale pewnie chodziło o to żeby hałasem pił spalinowych nie drażnić mieszkańców i nie prowokować do protestów ekologów. Sprytne. Nowy rynek jest uporządkowany, schludny i sterylny ale uroku ma tyle co szpitalna sala. Wszyscy niebawem zatęsknimy za zielenią starego "małego parku".
[cytat]Szczerze mówiąc jak zabierali te drzewa sprzed ratusza w całości - na wywrotkach to myślałem że właśnie po to żeby po remoncie na rynek wróciły. Ale pewnie chodziło o to żeby hałasem pił spalinowych nie drażnić mieszkańców i nie prowokować do protestów ekologów. Sprytne. Nowy rynek jest uporządkowany, schludny i sterylny ale uroku ma tyle co szpitalna sala. Wszyscy niebawem zatęsknimy za zielenią starego "małego parku".[/cytat]
Rewitalizację rozumiem jako przywrócenie zaniedbanego miejsca do użytku mieszkańcom. W tym kontekście remont naszego rynku to antywitalizacja. Są ładne fontanny i lampy ale wokół pustynia. W małym mieście, gdzie spacerowiczów i turystów jest jak na lekarstwo wybetonowanie centrum miasta uważam za karygodny błąd. Ten sam błąd popełniono w Ciechanowie czy w Janowie i tamtejszym mieszkańcom te antywitalizacje nie bardzo przypadły do gustu. Po prostu nie da się w miesiącach letnich wysiedzieć na ławeczkach nie osłoniętych cieniem drzewa. Spacer po takiej nagrzanej betonowej patelni to też żadna przyjemność. Jesienia i zimą taki pusty betonowy plac wygląda żałośnie, w dodatku zimą nawet fontanna nie będzie działać. W Europie i coraz częściej w Polsce raczej przywraca się tereny zielone mieszkańcom, w Przasnyszu zrobiono odwrotnie. Nie zmienią tego anemiczne drzewka w doniczkach. Ale może jeszcze nie jest za późno, domagajmy się od urzędników więcej zieleni na naszym odnowionym rynku.
Ciekawe czy miejscy urzędnicy swoje ogródki i podwórka też by tak chętnie zabetonowali kostką? I czy wystarczyłyby im ze dwa drzewka w doniczkach? Przecież to naprawdę wystarczy pomyśleć...
Wprost dokonano antywitalizacji! Zieleń w pojęciu małomiasteczkowych urzędników jest zdecydowanie passe. Należało się jej za wszelką cenę pozbyć i urządzić betonową pustynię. Pozostaje jedynie pytanie czy ktoś będzie chciał na niej przebywać. Urzędników to nie jednak nie interesuje. Najważniejsze że jest czysto, elegancko i industrialnie. A jaka śliczna i nowoczesna kosteczka!
W Warszawie podczas rewitalizacji Placu Grzybowskiego zachowane zostały wszystkie możliwe do pozostawienia drzewa (stało się tak po konsultacjach z okolicznymi mieszkańcami). Dodatkowo zasadzono 22 tysiące krzewów, bylin i kwiatów. Dzięki temu plac stał się pełnym życia, jednym z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych miejsc Śródmieścia.
W Przasnyszu w moim odczuciu zrujnowano przyjazną acz zaniedbaną przestrzeń Przasnyskiego rynku dokonując zamiany na uporządkowane ale niestety odstręczające kostkowe lotnisko.
Nie można wycinki drzew odwrócić, pozostaje jedynie apel o zaplanowanie w tym miejscu większej ilości zieleni.
WAM TO WIECZNIE NIE DOGODZI
Dogodzi.Tylko wystarczy posłuchać uwag ludu i pomyśleć.
Kiedyś na okolice rynku mówilo się "mały park", teraz od kolejnego mieszkańca słyszę okreslenie "patelnia". I to w zasadzie wystarczy za cały komentarz.
Duże donice z drzewkami proponuję przenieść ze strony południowej na wschodnią, a te mniejsze na ich miejsce, żeby było można normalnie przejść.
[cytat]Kiedyś na okolice rynku mówilo się "mały park", teraz od kolejnego mieszkańca słyszę okreslenie "patelnia". I to w zasadzie wystarczy za cały komentarz.[/cytat] Patelnię to zrobiono w Ciechanowie przy ratuszu. W Przasnyszu wydaje mi się, że będzie (jest) więcej zieleni
W Przasnyszu na Rynku jest kilkadziesiąt drzew. Małych i dużych. Mi pasuje, że uporządkowali ten bałagan, który tam panował. Popatrzcie jak to jest teraz dobrze zaplanowane: po pierzejach jednakowe drzewa (a nie jak kiedyś duże, małe, głogi, lipy, klony, wycięte, dosadzane, reanimowane). Na środku są posadzone drzewa, wydaje mi się, że dęby i lipy. Tak rosną, że za kilka lat będą zacieniały dużą część placu. Mi się to podoba, bo będzie i zielono i przestrzennie. Jeszcze kwiatów trochę by się przydało, ale to pewnie w przyszłym roku po zimie zrobią.
NIe bądźcie takimi pesymistami. Będzie ładnie :)
Na wiosnę pewnie bedzie przyjemniej, na razie straszne pustkowie. Zanim te drzewka urosna na tyle żeby dawać choć trochę cienia to pewnie minie kilkanaście lat. W tej chwili w rynku jest nie kilkadziesiąt ale dokładnie CZTERY drzewa, reszta to na razie jakieś krzaczki. Wielka szkoda że wylano dziecko z kąpielą - zamiast uporządkować drzewostan -park po prostu wykarczowano. Jak się zaczną jesienne wiatry to na takim gołym placu też bedzie bardzo nieprzyjemnie.
W całym temacie nie chodzi o narzekanie, ale o to żeby inwestycja za grube miliony slużyła jak najlepiej mieszkańcom.
Pani Burmistrz, może jeszcze da się coś naprawić w temacie zieleni...
Spokojnie, na tej patelni ma być jeszcze kilkaset krzewów, więc będzie zielono.
[cytat]Spokojnie, na tej patelni ma być jeszcze kilkaset krzewów, więc będzie zielono. [/cytat]
Szczerze mówiąc jak zabierali te drzewa sprzed ratusza w całości - na wywrotkach to myślałem że właśnie po to żeby po remoncie na rynek wróciły. Ale pewnie chodziło o to żeby hałasem pił spalinowych nie drażnić mieszkańców i nie prowokować do protestów ekologów. Sprytne. Nowy rynek jest uporządkowany, schludny i sterylny ale uroku ma tyle co szpitalna sala. Wszyscy niebawem zatęsknimy za zielenią starego "małego parku".
[cytat]Szczerze mówiąc jak zabierali te drzewa sprzed ratusza w całości - na wywrotkach to myślałem że właśnie po to żeby po remoncie na rynek wróciły. Ale pewnie chodziło o to żeby hałasem pił spalinowych nie drażnić mieszkańców i nie prowokować do protestów ekologów. Sprytne. Nowy rynek jest uporządkowany, schludny i sterylny ale uroku ma tyle co szpitalna sala. Wszyscy niebawem zatęsknimy za zielenią starego "małego parku".[/cytat]
i dobrze że nie ma tych drzew przynajmniej nie będzie rynek zasrany przez wrony i inne ptactwo tak jak w parku