KARAWANA POETÓWKarawana słówwędrowała jak zwykleod poranka do zmrokumiejska pustynia oszalaławirtualną fantasmagoriąOaza była na wyciągnięcie rękilecz nikt nie miał odwagi A życie?toczyło się … Kołem fortunyszczęściem w nieszczęściu mijało ot takfalując z wolnajak morska kipielzafajdana cuchnącym ściekiemZapytacie dlaczego? Ktoś pozazdrościłwielbłądziego garbui ruszył karawanąTylko nocąwyświetlał się film prawdziwyosłonięty niecocenzurą senną. (N.K.)
Podoba mi się!
Szczerze? Słabe...
niezłe !!! Czyje to?
popracuj jeszcze nad tym
Fajnie, fajnie, wujaszku :)
KARAWANA POETÓW
Karawana słów
wędrowała jak zwykle
od poranka do zmroku
miejska pustynia oszalała
wirtualną fantasmagorią
Oaza była
na wyciągnięcie ręki
lecz nikt nie miał odwagi
A życie?
toczyło się …
Kołem fortuny
szczęściem w nieszczęściu
mijało ot tak
falując z wolna
jak morska kipiel
zafajdana cuchnącym
ściekiem
Zapytacie dlaczego?
Ktoś pozazdrościł
wielbłądziego garbu
i ruszył karawaną
Tylko nocą
wyświetlał się film prawdziwy
osłonięty nieco
cenzurą senną.
(N.K.)
Podoba mi się!
Szczerze? Słabe...
niezłe !!! Czyje to?
popracuj jeszcze nad tym
Fajnie, fajnie, wujaszku :)