Zwracam się do ludzi którzy czasy szkoły mają już dawno za sobą. Czy wy też tak macie, że jak się zbliża wielkimi krokami wrzesień to czujecie taki dziwny stres i niepokój związany ze szkoła po czym ulgę, że nie musicie tam iść? Ja powiem szczerze uważam, że stresy, które fundują uczniom i studentom nauczyciele i wykładowcy są nieporównywalnie wyższe w stosunku do stresów życiowych. Klasówki, kartkówki, pytanie, egzaminy, kolokwia (szczególnie ustne) to wszystko dostarcza niesamowitej dawki stresu. Czy wy macie takie stresy w życiu jak w szkole? Bo mi się do dziś śni, że mam napisać jakiś test z polskiego gdzie nic nie kumam. Żeby nie było mam wykształcenie wyższe i dobrze prosperuję w wyuczonym na studiach zawodzie i uważam, że powinien ktoś powiedzieć stop temu choremu stresowi szkolnemu, bo on tylko skraca życie i powoduje choroby, nijak nie jest przygotowaniem do prawdziwego życia!
Ja miałem zawsze problem z odpowiedziami ustnymi, ale tylko w podstawówce i szkole średniej! Na studiach o dziwo znikł, a dlaczego? Dlatego, że na studiach traktowali mnie jak na równi sobie człowieka, wiekszość kolokwii była ustna, ale profesorowie zawsze mówili, że regułek nie zaliczają. Stres znikł, ponieważ mogłem w końcu mówić własnymi słowami. To było piękne. Na studiach na UW miałem o wiele lepsze oceny niż w LO KEN. Wykładowcy mówili włąsnymi słowami i tego też wymagali od studentów. Może tu leży problem? Może leży w tym, że w średniej szkole i podstawówkach wymaga się wyuczonych na pamięć głupot, które zapomina się po chwili..? Wspaniale wspominam czasy studiów. Mimo, że ledwie się na nie dostalem, to skończyłem na dobrych i bardzo dobrych stopniach :) Wg mnie problem leży po stronie ograniczonych, przasnyskich nauczycieli ;) którzy nie widzą innych, aniżeli swoch interpretacji...
Chyba dawno skończyłes podstawówkę,jest inaczej niż kiedyś.A czy życie to nie stres?Niech dzieci robią co chcą, a rodzice niech uczą w domu.Odp... się od nauczycieli.Zacznijcie od siebie.
Ale nikt się nie przyczepia do nauczycieli tylko do systemu szkolnictwa/edukacji. USA są tak rozwiniętym państwem, bo wszystko tam jest proste i zrozumiałe, nie ma głupich i trudnych procedur, biurokracji, może i amerykanie nie wiedzą gdzie na mapie jest Polska i jaka jest jej stolica, ale czy dzięki temu zarobiliby więcej? W każdym razie to nie wina nauczycieli, bo gdyby mogli to pewnie przekazywaliby wiedzę praktyczną zamiast realizować nudny program, z którego nikt później nic nie pamięta. Takie pytania z życia: czy grypę leczy się antybiotykiem, co zrobić gdy pęknie opona w samochodzie podczas jazdy, jak zamontować gniazdko, jak trzymać dziecko po urodzeniu, na co je zaszczepić żeby żyło, co zrobić przed malowaniem mieszkania, co zrobić gdy pali się patelnia z tłuszczem? Ludzie czy ktoś tego uczy w szkole??? Dlaczego nie uczy? Po co mam znać daty mało znaczących wydarzeń historycznych czy też rzeki w Polsce i ich dopływy, po co mi silnia? To jest naprawdę do zastanowienia.
Spróbuj zdać maturę czy dostać się na studia z wiedzy o zmianie opony czy o zastosowaniach danego antybiotyku. Antybiotyk przepisuje osoba wykształcona, po studiach i to ona ma się na nim znać, Tobie nikt go nie sprzeda w aptece bez recepty, bo się na medycynie nie znasz. Chciałbyś wszystko wiedzieć? To niepotrzebni byliby piekarze, nauczyciele, lekarze, itp.
Zwracam się do ludzi którzy czasy szkoły mają już dawno za sobą. Czy wy też tak macie, że jak się zbliża wielkimi krokami wrzesień to czujecie taki dziwny stres i niepokój związany ze szkoła po czym ulgę, że nie musicie tam iść?
Ja powiem szczerze uważam, że stresy, które fundują uczniom i studentom nauczyciele i wykładowcy są nieporównywalnie wyższe w stosunku do stresów życiowych. Klasówki, kartkówki, pytanie, egzaminy, kolokwia (szczególnie ustne) to wszystko dostarcza niesamowitej dawki stresu. Czy wy macie takie stresy w życiu jak w szkole? Bo mi się do dziś śni, że mam napisać jakiś test z polskiego gdzie nic nie kumam. Żeby nie było mam wykształcenie wyższe i dobrze prosperuję w wyuczonym na studiach zawodzie i uważam, że powinien ktoś powiedzieć stop temu choremu stresowi szkolnemu, bo on tylko skraca życie i powoduje choroby, nijak nie jest przygotowaniem do prawdziwego życia!
Ja miałem zawsze problem z odpowiedziami ustnymi, ale tylko w podstawówce i szkole średniej! Na studiach o dziwo znikł, a dlaczego? Dlatego, że na studiach traktowali mnie jak na równi sobie człowieka, wiekszość kolokwii była ustna, ale profesorowie zawsze mówili, że regułek nie zaliczają. Stres znikł, ponieważ mogłem w końcu mówić własnymi słowami. To było piękne. Na studiach na UW miałem o wiele lepsze oceny niż w LO KEN. Wykładowcy mówili włąsnymi słowami i tego też wymagali od studentów. Może tu leży problem? Może leży w tym, że w średniej szkole i podstawówkach wymaga się wyuczonych na pamięć głupot, które zapomina się po chwili..? Wspaniale wspominam czasy studiów. Mimo, że ledwie się na nie dostalem, to skończyłem na dobrych i bardzo dobrych stopniach :) Wg mnie problem leży po stronie ograniczonych, przasnyskich nauczycieli ;) którzy nie widzą innych, aniżeli swoch interpretacji...
Chyba dawno skończyłes podstawówkę,jest inaczej niż kiedyś.A czy życie to nie stres?Niech dzieci robią co chcą, a rodzice niech uczą w domu.Odp... się od nauczycieli.Zacznijcie od siebie.
Ale nikt się nie przyczepia do nauczycieli tylko do systemu szkolnictwa/edukacji. USA są tak rozwiniętym państwem, bo wszystko tam jest proste i zrozumiałe, nie ma głupich i trudnych procedur, biurokracji, może i amerykanie nie wiedzą gdzie na mapie jest Polska i jaka jest jej stolica, ale czy dzięki temu zarobiliby więcej?
W każdym razie to nie wina nauczycieli, bo gdyby mogli to pewnie przekazywaliby wiedzę praktyczną zamiast realizować nudny program, z którego nikt później nic nie pamięta.
Takie pytania z życia: czy grypę leczy się antybiotykiem, co zrobić gdy pęknie opona w samochodzie podczas jazdy, jak zamontować gniazdko, jak trzymać dziecko po urodzeniu, na co je zaszczepić żeby żyło, co zrobić przed malowaniem mieszkania, co zrobić gdy pali się patelnia z tłuszczem? Ludzie czy ktoś tego uczy w szkole??? Dlaczego nie uczy? Po co mam znać daty mało znaczących wydarzeń historycznych czy też rzeki w Polsce i ich dopływy, po co mi silnia? To jest naprawdę do zastanowienia.
^
||
To prawda, że w czasach szkolnych było dużo stresu, ale ja mimo wszystko baaardzo bym chciał wrócić do tamtych czasów :) mimo, że mam dopiero 25 lat
Spróbuj zdać maturę czy dostać się na studia z wiedzy o zmianie opony czy o zastosowaniach danego antybiotyku. Antybiotyk przepisuje osoba wykształcona, po studiach i to ona ma się na nim znać, Tobie nikt go nie sprzeda w aptece bez recepty, bo się na medycynie nie znasz. Chciałbyś wszystko wiedzieć? To niepotrzebni byliby piekarze, nauczyciele, lekarze, itp.
a w życiu nie ma stresu, wszystko się każdemu układa tak jakby chciał?