Reklama
  • Gość2019-01-22 21:24:30

  • Gość 2019-01-22 21:24:30

    W dn. 20.01. około godz. 14-ej  biegłem z psem poboczem drogi wojewódzkiej Przasnysz -Ostrołęka. Na odcinku ok. 1,5 km od Karwacza w stronę Krasnosielca. W miejscu skrętu w prawo na Wyrąb Karwacki z drogi prowadzącej do Wyrębu Karwackiego (nie twierdzę, że z pobliskich zabudowań) wybiegł duży pies (prawdopodobnie owczarek niemiecki), który zachowywał się agresywnie. W związku z tym, że mój pies jest stosunkowo mały porównując z wielkością obcego psa i obawiając się jego ataku i pogryzienia, zmuszony zostałem to wzięcia psa na rękę. Niestety obcy pies zaczął się zachowywać jeszcze bardziej agresywnie, wspinając się na tylne łapy próbował ugryźć mojego psa, ewentualnie moją rękę. Próby odpędzenia dużego psa nie powiodły się i pies ten nie ustępował w próbach ataku na wysokości trzymanego na ręku psa. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, gdyż obcy pies nie ustępował atakując coraz intensywniej.
    W tej sytuacji starałem się nie schodzić z drogi licząc na zainteresowanie i pomoc osób postronnych. I nie zawiodłem się, gdyż przejeżdżający kierowca na przasnyskich numerach rejestracyjnych zainteresował się sytuacją, zatrzymując swój samochód i udzielił mi pomocy, poprzez zaoferowanie miejsca w swoim pojeździe i odjechanie od agresywnego psa.
    Ta drogą chciałbym podziękować jeszcze raz anonimowemu kierowcy za udzieloną bezinteresowną pomoc. Szerokiej drogi Panie Kierowco!
    WP
    PS. W sytuacji gdyby na moim miejscu było dziecko, mogłoby być o wiele groźniej i bez happyendu. Z drugiej strony apeluję do odpowiednich organów o zainteresowanie, gdyż ustalenie do kogo należy biegający luzem i bez kagańca  w opisanym rejonie duży pies nie stanowi chyba większego problemu. Sądzę,że przypomnienie o obowiązkach właścicielowi psa, mogłoby być już wystarczająco dyscyplinujące.

  • Gość 2019-01-23 09:34:30

    Super postawa Pana kierowcy.Odpowiednie służby zapewne zlokalizują właściciela psa.Oby.

  • Gość 2019-01-23 10:39:19

    Fajnie, że są jeszcze ludzie. Miałem przypadek w latach 90-tych, na trasie 632 w pobliżu Wieliszewa, było bardzo ślisko i na zakręcie zawisłem osobówką pomiędzy rowem a ulicą. Nie dało się samodzielnie wyjechać. Przyjechała nie wiadomo skąd policja, zabrała mnie na dmuchanie, potem mnie odwieźli, ale pomóc nie chcieli. Stwierdzili, że samochód jest na poboczu i nie przeszkadza to ruchowi i zostawili mnie na mrozie. I tak sterczałem, aż ... zatrzymał się TIR, sam, nie, nie był to Polak, to był Estończyk. Zatarasował tym Tirem cały prawy pas, Polacy trąbili na niego, ale on nie przejmował się, wyjął własną linę i wyciągnął mnie z rowu. Nawet nie chciał pieniędzy. Taki mój anonimowy bohater.  

  • Reklama
  • Gość 2019-01-24 12:19:13

    Uwielbiam czytać takie opowiadania :)



Reklama
Reklama