Burmistrz Przasnysza zataił w oświadczeniu lustracyjnym służbę w organie bezpieczeństwa PRL, jakim był Zarząd II Sztabu Generalnego WP. Jeśli uda mu się „udowodnić”, że nie istnieją dowody na przynależność 2 Pułku Rozpoznania Radioelektronicznego w Przasnyszu do struktur Zarządu II — wygra proces lustracyjny wbrew niepodważalnym faktom. Jako obserwator kilku rozpraw oceniam, że proces ten zmierza właśnie ku takiemu rozstrzygnięciu. Czy jednak uczyni to Trochimiuka prawym obywatelem i oczyści z kłamstwa lustracyjnego?
Proces lustracyjny burmistrza Przasnysza toczy się od lat, za czym kryć może się zamysł zatajenia faktów historycznych. Wydłużanie procesów lustracyjnych pozwala na sprawowanie urzędów kłamcom lustracyjnym przez kolejne kadencje. Ustalenie prawdy obiektywnej w przypadku burmistrza Przasnysza nie wymaga więcej niż jednej rozprawy, ponieważ rzecz dotyczy struktur państwowych, których ciągłość od lat 80-tych XX w. pozostaje zachowana. Nie powinno więc być tu miejsca na manipulacje. Tymczasem oczywisty fakt usiłuje się rozmydlić przy pomocy około 8 tomów akt, będących apoteozą kłamstwa i wybiórczej pamięci. Sprzyja jej postawa sędzi Barbary Piwnik, która nie kryje się z co najmniej ambiwalentnym stosunkiem do idei lustracji, co przejawia się wyraźnie tendencyjnym sposobem prowadzenia rozpraw. Zamierzenia sądu są czytelne poprzez: 1. przerywanie wypowiedzi świadka w momencie, kiedy jej treść wpisuje się w z góry postawioną przez sąd tezę (zabieg ten wypacza sens wypowiedzi — rozprawa z 5 września 2013 r.), 2. uchylanie dotyczących struktury Zarządu II, istotnych pytań do oficera, które dotąd nie zostały zadane temu świadkowi, były zaś zadawane żołnierzom służby zasadniczej (rozprawa z 5.09.2013 r.), 3. odrzucanie istotnych dla sprawy wniosków dowodowych, 4. ignorowanie wniosków świadka, który czuje się związany tajemnicą państwową, o przesłuchanie w sposób, który zadośćuczyniłby jego honorowej postawie, 5. aprioryczne podważanie wiarygodności zachowanego w doskonałym stanie dokumentu (rozprawa z 8 kwietnia 2013 r.,dokument opublikowany na stronie m.pl ), 6. ograniczoną wnikliwość wobec kluczowego świadka, niewykorzystywanie jego wiedzy, 7. arogancję Barbary Piwnik na sali rozpraw, lekceważenie dla prokuratorów i zeznających prawdę świadków, mówienie zniżonym głosem, by nie być słyszaną na sali (kiedy świadek ma słaby słuch – sąd zwraca się do niego jeszcze ciszej).
Czy taki stan rzeczy jest przejawem sędziowskiej niezawisłości? Czy celem przewodu sądowego było udowodnienie, że 2prr była zwykłą jednostką wojskową, w której nie prowadzono działań operacyjno-rozpoznawczych, związanych z ograniczaniem praw człowieka? Czyli ukrycie prawdy historycznej wbrew faktom i poczuciu sprawiedliwości obywateli, w celu nieszkodzenia dobrze zakotwiczonej w strukturach państwowych i biznesie poesbeckiej sitwie?
Świadkowie w procesie nie ośmielają się negować faktów dotyczących struktury państwowej — zasłaniają się tylko wybiórczą wiedzą lub niepamięcią, a także, zgodnie z wolą lustrowanego, kładą nacisk na „podległość” jednostki wobec Zarządu II i kłamią w kwestii działań operacyjno-rozpoznawczych, wymierzonych w prawa człowieka. Ustawa lustracyjna wymienia Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako jeden z organów bezpieczeństwa PRL, podczas gdy wobec Resortu Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Komitetu do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego przywołuje także jednostki im podległe. Tak sformułowany zapis pozostawia pole do nadużyć. Sądy lustracyjne od kilku lat bawią się w semantyczne deliberacje nad znaczeniem słowa „podległość”, ujmując temu określeniu, jak chce burmistrz Przasnysza, znamion przynależności do struktury. Idąc tym tokiem rozumowania, można postawić tezę, że jedynym żołnierzem Zarządu II był szef Zarządu II. Wszak wszystkie oddziały, a także 2prrel i Ośrodek Szkolenia Kadry Zarządu II — były mu podległe. Tymczasem w ramach jednolitego systemu rozpoznania radioelektronicznego, pod Zarząd II podlegały następujące pułki: 1 prrel z Grójca, 2prrel z Przasnysza, 6 prrel z Gdańska, 9 prr ze Skierniewic, 10 prsrl z Dziwnowa oraz bataliony: 1 brrel ze Zgorzelca, 12brrel z Koszalina. Spośród nich 10 Pułk Rozpoznania Systemów Radiolokacyjnych operacyjnie podporządkowany był bezpośrednio Zarządowi II, ale tylko 2 Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego pozostawał integralną częścią struktury Zarządu II.
Będąca przedmiotem rozpoznania sądu lustracyjnego przynależność 2 Pułku Rozpoznania Radioelektronicznego Zarządu II Sztabu Generalnego do struktur Zarządu II jest bezsporna i wynika z samej nazwy tej jednostki, używanej w dokumentach Zarządu II. Sformowany 28 sierpnia 1951 r. w Beniaminowie 16 Batalion Radiopelengacyjny, przenoszony do Legionowa i Wałcza, jako 2 Ośrodek Rozpoznania Radioelektronicznego przeniesiony do Przasnysza był integralną częścią Zarządu II SG od 15 listopada 1951 r. Od jesieni 1973 roku w dokumentach funkcjonuje nazwa 2 Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego Zarządu II Wywiadowczego Sztabu Generalnego WP. W dokumentacji Zarządu II żołnierze 2 prrel nazywani są wprost „żołnierzami Zarządu II”.
W archiwum IPN czytać możemy o działalności operacyjno-rozpoznawczej 2prrel w rozumieniu ustawy lustracyjnej, czyli radionamierzaniu konspiracyjnych nadajników radia Solidarność. Przasnyscy wojskowi pamiętają akcje „komunia święta”, polegającą na represjach wobec żołnierzy posyłających dzieci do komunii. Fakty te wypełniają kolejną przesłankę ustawy lustracyjnej.
Można odnieść nieodparte wrażenie, że sędzia Piwnik, działa na polu lustracji w złej wierze i zmierzając ku obronie z góry założonych tez. Wobec powyższego, jeszcze bardziej oburzającym wydaje się, że w mediach głównego nurtu pani Piwnik występuje w roli „ostatniej sprawiedliwej”, czyli srogiego recenzenta polskiego sądownctwa.
Uderzające jest, że żaden z licznych przasnyskich tygodników czy serwisów internetowych, nie wysłał swoich przedstawicieli w celu obserwacji procesu. Pokładane w mediach nadzieje zostały zawiedzione, a pozbawione jakiejkolwiek kontroli i recenzji rozprawy wyraźnie zmierzają do uznania przez sąd odległej od prawdy historycznej „rzeczywistości”. Stan ten rozzuchwala lustrowanego, który stale czuje się bezkarny, także w sprawach dotyczących nieustających czynów kryminalnych burmistrza Przasnysza.
Kiedyś żołnierza cechowały odwaga, honor, sprawiedliwość, oddanie narodowi, dziś są już to tylko mity.W wojsku polskim nie ma miejsca na sentymenty narodowe liczy się tyko KASA.Kariera to kasa ludzie nic nie znaczą.Naród musi przyjąć do wiadomości, że to jest biznes a nie jakaś służba narodowi.Najgorsze jest to, że w takim małym Przasnyszu wiemy dobrze kto kłamie a kto zacznie kłamać i kto kłamał będzie.Brzydzę się tymi ludźmi których widzę na ulicy a wiem,że są zepsutymi do szpiku kłamcami.Pan Gronostajski ma dużo racji, choć nie śledzę jego tematu i nie znam osobiście tego Pana.
Czy któryś z hejterów, był na rozprawach burmistrza, obserwował je? Może spróbujcie podyskutować na argumenty, obalić obserwacje Gronostajskiego? Osobiście ufam jego ocenom, bo wielokrotnie prezentował niezbite dowody na poparcie swoich słów. Powiem więcej - podziwiam go za niezłomną walkę o prawdę. Każdy żołnierz, z którym rozmawiałam, służący w przasnyskiej jednostce w tamtych czasach przyznaje, że była przynależna do Zarządu II. Czy sąd także to potwierdzi? Mam taką nadzieję, choć według powyższego niewiele na to wskazuje. W moim odczuciu idea lustracji była słuszna, niestety praktyka uczyniła ją farsą, w dodatku bardzo kosztowną.
dokładnie tak jest , zawód sędziego w Polsce to porażka , wystarczy spojrzeć co się dzieje w takim zadupiu jak Przasnysz , sędzia jest tak ograniczony , że nie jest w stanie spłodzić uzasadnienia do wyroku , to przerasta jego predyspozycje umysłowe , czego żądać od Piwnik ? uczciwości czy rozumu ?
w procesie skorumpowanego sędziego Radzia T. będzie podobny wynik , posiedzenie niejawne czyli takie w którym wszystko będzie przebiegać według określonego scenariusza . wynik może być np. pouczenie sędziego , że nie wolno brać łapówek w wysokości 5000 zł bo to nie przystoi sędziemu ..... W przasnyskim sądzie może otrzymać nawet odszkodowanie za szkody moralne i wizerunkowe.
Kapuś w aureoli na stanowisko , a patrioci , Polacy wyzywani od faszystów i wystawieni na odstrzał . To nie komuna , to zmutowana , niezniszczalna republika polsko-radziecka .
DZISIAJ 10.09 Jak podaje serwis www.wprost.pl, asesor Prokuratury Rejonowej w Piszu targnął się na swoje życie. W liście pożegnalnym do żony napisał, że ma już dość atmosfery panującej w urzędzie.
Marek S. pracował w Prokuraturze Rejonowej w Piszu od 16 października. Przyszedł do pracy po skończeniu studiów prawniczych, na razie nie miał bardzo odpowiedzialnych zajęć.
1 września wyszedł do pracy i po wejściu do budynku zamknął się w jednym z pomieszczeń. Jak nieoficjalnie dowiadują się dziennikarze Wprost, tam mężczyzna miał podciąć sobie żyły. W liście pożegnalnym do żony skarżył się na to, że był ofiarą mobbingu swoich bezpośrednich przełożonych. Narzekał, że w pracy liczą się tylko statystyki, bo z nich rozliczani są poszczególni śledczy.
[cytat]Kapuś w aureoli na stanowisko , a patrioci , Polacy wyzywani od faszystów i wystawieni na odstrzał . To nie komuna , to zmutowana , niezniszczalna republika polsko-radziecka .[/cytat]
To wszystko to jedno wielkie szambo.W Przasnyszu babrzemy się w jednym wielkim g...nie wszyscy.Chyba niechybnie nadejdzie czas odkupienia nadzieja bliska jest spełnienia jak mawiał klasyk.Chyba jednak spokojniej jest żyć w większym mieście gdzie nie zna się prawie wszystkich a żyje się swoim życiem.
Zgodnie z przewidywaniami publikacji poprzedzających orzeczenie Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, 12 września 2013 r. sąd lustracyjny pod przewodnictwem sędzi Barbary Piwnik stwierdził, że Waldemar Trochimiuk złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Z ustaleń sądu wynika jednocześnie, że Trochimiuk podpisał oświadczenie i deklarację tajnej współpracy TW Baca z WSW. Wyrok nie jest prawomocny.
Uzasadnienie wyroku jest koślawe i bardzo nierzetelne. Istotna część uzasadnienia opiera się o "konsekwentne i stanowcze stwierdzenia lustrowanego" (!), "wyczerpujące, logiczne zeznania świadka Loncy" (!), oraz zmanipulowane (!) zeznania świadka Włodzimierza D. Przypomnijmy, Lonca zarejestrował Trochimiuka jako TW Bacę, prowadził jego teczkę i rejestrował wypłaty wynagrodzenia, w latach 90. zajmował się inwigilacją polityków i dziennikarzy z ramienia WSI. Włodzimierz D. to kluczowy świadek, który nie negował faktów, nie zasłaniał się niepamięcią, nie uległ presji lustrowanego. Podczas przesłuchania w 2012 r., nieświadom przebiegłości sądu, w sposób ironiczny chciał wyrazić brak przygotowania Trochimiuka do pełnionej funkcji. Świadek odpowiadał na pytanie czy Trochimiuk wiedział, że służył w Zarządzie II. Machając wymownie ręką, stwierdził uszczypliwie: on nie wiedział co się dzieje w jednostce, do dziś nic nie wie. Sąd nie wykazał tu najmniejszej wnikliwości - słowa te zostały zaprotokołowane wprost i skrupulatnie wykorzystane na rzecz Trochimiuka. W ten sposób świadek oskarżenia stał się mimowolnym świadkiem obrony. Incydent ten miał ciąg dalszy. Włodzimierz D. wystąpił do sądu o umożliwienie wprowadzenia do protokołu korekty mówiącej o nacechowaniu emocjonalnym tej części jego wypowiedzi, a także chciał dokonać rozróżnienia pojęcia działań operacyjno-rozpoznawczych na rozumienie własne oraz ustawy lustracyjnej. Podczas rozprawy 5 września 2013 r. sąd podstępnie to uniemożliwił. Po odczytaniu zeznań z 2012 r., sędzia zapytała świadka: potwierdza pan? Świadek nie przewidział sprytnego zabiegu przewodniczącej. Rozpoczął zdanie od potwierdzenia, bo zaprotokołowane słowa istotnie wypowiedział, ale zanim myśl zakończył, Barbara Piwnik ją przerwała, polecając powrót na zajmowane miejsce.
Zmanipulowana wypowiedź świadka co do dwóch okoliczności stała się ważną częścią uzasadnienia wyroku (!). Sąd uznał, że TW Baca nie służył w Zarządzie II Sztabu Generalnego WP. Na poczet art. 2 ust. 1 pkt 11 ustawy lustracyjnej przyjęto, że komórka organizacyjnie podległa szefowi Zarządu II to nie Zarząd II (najwyraźniej jedynym żołnierzem Zarządu II był jego szef). Zaś w rozrachunku z art. 2 ust. 1 pkt 12 sąd zachłysnął się mistrzowsko nagiętą interpretacją zeznań świadka, przyjmując, że Trochimiuk nie służył w organie prowadzącym działania operacyjno-rozpoznawcze, a jeśli takie były prowadzone, to nic o nich nie wiedział. Sąd skonstatował: świadek D., który chce zaznaczyć odrębność swoich poglądów, stwierdza że działań operacyjno-rozpoznawczych w jednostce nie prowadzono. Świadek tymczasem twierdzi, że jego zeznania były dokładnie odwrotne, co potwierdza w pismach do prezesa sądu.
Zeznaniom świadka, który czuje się związany tajemnicą państwową ujmuje się wiarygodności, przypisując osobiste animozje i przesadną tajemniczość: świadek D. stara sie stworzyć wrażenie, że posiada on jakąś wiedzę innym niedostępną. Jednocześnie ignoruje się fakt, że Trochimiuk z własnej inicjatywy, w czasie lustracji nawiedził Włodzimierza D. na jego posesji, chcąc rozmawiać o procesie (!). Dużej dozy złej woli trzeba, by w zeznaniach świadków Ż. i T. nie dostrzec ingerencji czynnika zewnętrznego. Również nikt nie zwrócił uwagi, że informacja o rzekomym zarejestrowaniu podczas rozprawy w 2012 r. zeznań świadka M., wywołała wielkie zaniepokojenie obecnej w sądzie córki świadka, mimo że jego zeznania nie dotyczyły sekretów rodzinnych... Znamienny jest "brak pamięci" świadków w tych samych, najważniejszych dla procesu zagadnieniach. Osoba wtajemniczona kilkakrotnie formułowała przed opinią publiczną tezy o nakłanianiu przez Waldemara Trochimiuka świadków do składania nieprawdziwych zeznań.
Sędzia Piwnik przyjmuje w uzasadnieniu, iż Trochimiukowi do głowy nie przyszło, że jednostkę można uznać za inną służbę Sił Zbrojnych, prowadzącą działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze, bo zadania jednostki nie były ukierunkowane na sprawy wewnątrz kraju, przeciwko wolności, prawom człowieka i obywatela. Piwnik powołuje się przy tym na ustalenia z elektronicznych źródeł informacji (czyli zapewne z Wikipedii). Zaś zgromadzona na okoliczność usytuowania 2 prrel w strukturze Zarządu II dokumentacja Zarządu II i WSW najwyraźniej przekroczyła zdolności poznawcze sądu. Skład orzekający w przedziwny sposób zaprzecza dowodzonym przez dokumenty faktom historycznym. Według sądu lokalne konflikty nie mogą wpływać na oceny dokonywane przy wykorzystaniu dokumentów. Nie sposób odmówić słuszności temu stwierdzeniu, które jednak posiada zarazem znamiona niechęci do apeli mieszkańców Przasnysza o poszanowanie prawa oraz w żaden sposób nie określa zastrzeżeń sądu wobec dokumentów.
W niewyartykułowany sposób sąd ujmuje wiarygodności dokumentom jednoznacznie określającym 2 prrel jako integralną część Zarządu II. Sędzia czyniła to zanim wzięła dokumenty po raz pierwszy do ręki. W uzasadnieniu wyroku dyskredytuje je stwierdzeniem: nie wystarczy wyrwane z kontekstu jedno zdanie z określonego dokumentu, czy też jakaś interpretacja tego dokumentu. Tą metodą sędzia Piwnik odebrała moc dowodową dokumentowi z nagłówka niniejszego tekstu, który adwokat Trochimiuka określił projektem rozkazu, a nie rozkazem. Taka wykładnia odręcznych dopisków na dokumencie została przez sąd przyjęta za aksjomat, zaś wyjaśnienia prokuratora, że dopiski powstały w roku 1991, ponieważ stał się on bazą analogicznego dokumentu na potrzeby WSI to zdaniem sądu jakaś interpretacja. Zachęcam Czytelników do samodzielnej analizy Szczegółowego zakresu działania komórek organizacyjnych Zarządu II SG oraz do zapoznania się z przypisem do jego przedruku w książce Długie ramię Moskwy.
Prokurator w mowie końcowej powołał się na orzeczenia w sprawach lustracyjnych innych żołnierzy 2 prrel w Przasnyszu, skazanych prawomocnymi wyrokami za kłamstwo lustracyjne, jednak z uzasadnienia wyroku w "lustracji" Trochimiuka dowiadujemy się, że sądu nie wiążą orzeczenia w innych sprawach.
Nie jest to pierwszy wyrok, którym sędzia Piwnik sprzeciwia się regulacjom demokratycznego państwa w przedmiocie lustracji. Nasuwa się pytanie czy misją Barbary Piwnik jest ochrona funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL? W jaki sposób może takie poruczenie współistnieć z regulacjami demokratycznego państwa, opartego na rządach prawa, na które powołuje się pani sędzia w swoich wyrokach? Na ironię zakrawa inskrypcja zdobiąca fronton gmachu sądu: Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej. W czyim interesie leży odbieranie mocy i trwałości naszemu wspólnemu dobru? Czy nędzne interesy postesbeckiej sitwy ważniejsze są od stabilności naszego państwa i poczucia sprawiedliwości obywateli?
Zmutowana rodzino, prośba pracownicy: zamilknij na wieki, pozostań w piwnicy odżałować przyjdzie metrów kilka i szefowej lico ratuszowe lochy od dziś zwać będziemy Pandory piwnicą
Krajowa Rada Sądownictwa zwraca się do Ministra Edukacji Narodowej o cofnięcie zgody na dopuszczenie do użytku szkolnego podręcznika dla gimnazjalistów "Wiedza o społeczeństwie" autorstwa Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Marka bowiem zawarte są w nim oszczercze wobec sądów i sędziów sformułowania. Podręcznik ten na stronie 118 zawiera cytat z jednego z tygodników, opublikowany
w marcu 2002 r. Cytat ten w sposób jednostronny, nieobiektywny, a miejscami wręcz nieprawdziwy, przedstawia pracę sądów i sędziów w Rzeczypospolitej Polskiej. Autorzy, zadając odbiorcy podręcznika pytania i polecenia potwierdzają, że sami uznają ten cytowany fragment za prawdziwy i obiektywny. Cytat ten przedstawia młodym ludziom, uczącym się wiedzy o społeczeństwie całkowicie sfałszowany obraz wymiaru sprawiedliwości. Zamiast budować zaufanie do niezawisłych sądów, będących filarem demokratycznego państwa prawa, zaufanie to podważa.
tekst powyżej potwierdza fakt , że 90 % sędziów w polskich sądach wyczerpuje znamiona debilizmu . są to często idioci , którzy kopiują uzasadnienia swoich wyroków z innych spraw , nie rozumieją na czym polega praca sędziego , skąd te miliony na kontach co niektórych ?
Niestety sędziowie, podobnie jak komornicy i notariusze mają coraz gorszą opinię w społeczeństwie. Stają się coraz bardziej oderwani od zwykłych Polaków. Zamykają się w swoich wypasionych willach, jeżdzą drogimi samochodami, maja w nosie zwykłych obywateli, którzy przecież łożą na nich. No i jeszcze ten nepotyzm, tatuś sędzia to i dziecka zaraz bez problemu robi aplikację. Sprawa emerytur sędziowskich to skandal. Powstała grupa ludzi którzy czuja się jak nad obywatele, jest szary Polak, śmieć i jesteśmy my nietykalni: sędziowie, posłowie, komornicy, komendanci policji, biskupi, prezesi banków.......
komunistyczna sądzia na podstawie "wiarygodnych" zeznań wysokiego funkcjonariusza SB, uniewinniła sbeckiego płatnego konfidenta, nie biorąc pod uwagę innych zeznań jako niewiarygodnych. Tak niestety wygląda wymiar sprawiedliwości w tym kraju. Ubecja dalej trzyma władzę niestety.
to proste miał na koncie zbyt dużo przewin a nie żałował za grzechy więc nie rokował poprawy poza tym był materialistą nie wierzył w życie wieczne sąd sprawiedliwy i nie podpadał pod żaden z paragrafów dlatego kiedy ciało odeszło został i rozpoczął pokutę
z początku tylko nocami nie groźny bo zagubiony oswajał się z ulotnością nawiedzał miejsca swych zbrodni analizował
z czasem zaczął pojawiać się za dnia wyłaził w sposobie myślenia podatnych w zachowaniach uległych w decyzjach władz w wyrokach sądów podsłuchiwał podszeptywał i zacierał ręce
wreszcie posiadł umiejętność wcielania się opętania zdarzały się coraz częściej aż w końcu stały się powszechne
nie czuję się przekonany tym wyrokiem. Był Baca ale nie skłamał, służył w zarządzie i nie skłamał. To bardzo ciekawe orzeczenie. W ten sposób pisze się nowe podręczniki od historii. Przecież to już przerabialiśmy
[cytat]komunistyczna sądzia na podstawie "wiarygodnych" zeznań wysokiego funkcjonariusza SB, uniewinniła sbeckiego płatnego konfidenta, nie biorąc pod uwagę innych zeznań jako niewiarygodnych. Tak niestety wygląda wymiar sprawiedliwości w tym kraju. Ubecja dalej trzyma władzę niestety. [/cytat]
O co chodzi w procesie lustracyjnym Trochimiuka?
Burmistrz Przasnysza zataił w oświadczeniu lustracyjnym służbę w organie bezpieczeństwa PRL, jakim był Zarząd II Sztabu Generalnego WP. Jeśli uda mu się „udowodnić”, że nie istnieją dowody na przynależność 2 Pułku Rozpoznania Radioelektronicznego w Przasnyszu do struktur Zarządu II — wygra proces lustracyjny wbrew niepodważalnym faktom. Jako obserwator kilku rozpraw oceniam, że proces ten zmierza właśnie ku takiemu rozstrzygnięciu. Czy jednak uczyni to Trochimiuka prawym obywatelem i oczyści z kłamstwa lustracyjnego?
Proces lustracyjny burmistrza Przasnysza toczy się od lat, za czym kryć może się zamysł zatajenia faktów historycznych. Wydłużanie procesów lustracyjnych pozwala na sprawowanie urzędów kłamcom lustracyjnym przez kolejne kadencje. Ustalenie prawdy obiektywnej w przypadku burmistrza Przasnysza nie wymaga więcej niż jednej rozprawy, ponieważ rzecz dotyczy struktur państwowych, których ciągłość od lat 80-tych XX w. pozostaje zachowana. Nie powinno więc być tu miejsca na manipulacje. Tymczasem oczywisty fakt usiłuje się rozmydlić przy pomocy około 8 tomów akt, będących apoteozą kłamstwa i wybiórczej pamięci. Sprzyja jej postawa sędzi Barbary Piwnik, która nie kryje się z co najmniej ambiwalentnym stosunkiem do idei lustracji, co przejawia się wyraźnie tendencyjnym sposobem prowadzenia rozpraw. Zamierzenia sądu są czytelne poprzez:
1. przerywanie wypowiedzi świadka w momencie, kiedy jej treść wpisuje się w z góry postawioną przez sąd tezę (zabieg ten wypacza sens wypowiedzi — rozprawa z 5 września 2013 r.),
2. uchylanie dotyczących struktury Zarządu II, istotnych pytań do oficera, które dotąd nie zostały zadane temu świadkowi, były zaś zadawane żołnierzom służby zasadniczej (rozprawa z 5.09.2013 r.),
3. odrzucanie istotnych dla sprawy wniosków dowodowych,
4. ignorowanie wniosków świadka, który czuje się związany tajemnicą państwową, o przesłuchanie w sposób, który zadośćuczyniłby jego honorowej postawie,
5. aprioryczne podważanie wiarygodności zachowanego w doskonałym stanie dokumentu (rozprawa z 8 kwietnia 2013 r.,dokument opublikowany na stronie m.pl ),
6. ograniczoną wnikliwość wobec kluczowego świadka, niewykorzystywanie jego wiedzy,
7. arogancję Barbary Piwnik na sali rozpraw, lekceważenie dla prokuratorów i zeznających prawdę świadków, mówienie zniżonym głosem, by nie być słyszaną na sali (kiedy świadek ma słaby słuch – sąd zwraca się do niego jeszcze ciszej).
Czy taki stan rzeczy jest przejawem sędziowskiej niezawisłości? Czy celem przewodu sądowego było udowodnienie, że 2prr była zwykłą jednostką wojskową, w której nie prowadzono działań operacyjno-rozpoznawczych, związanych z ograniczaniem praw człowieka? Czyli ukrycie prawdy historycznej wbrew faktom i poczuciu sprawiedliwości obywateli, w celu nieszkodzenia dobrze zakotwiczonej w strukturach państwowych i biznesie poesbeckiej sitwie?
Świadkowie w procesie nie ośmielają się negować faktów dotyczących struktury państwowej — zasłaniają się tylko wybiórczą wiedzą lub niepamięcią, a także, zgodnie z wolą lustrowanego, kładą nacisk na „podległość” jednostki wobec Zarządu II i kłamią w kwestii działań operacyjno-rozpoznawczych, wymierzonych w prawa człowieka. Ustawa lustracyjna wymienia Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako jeden z organów bezpieczeństwa PRL, podczas gdy wobec Resortu Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Komitetu do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego przywołuje także jednostki im podległe. Tak sformułowany zapis pozostawia pole do nadużyć. Sądy lustracyjne od kilku lat bawią się w semantyczne deliberacje nad znaczeniem słowa „podległość”, ujmując temu określeniu, jak chce burmistrz Przasnysza, znamion przynależności do struktury. Idąc tym tokiem rozumowania, można postawić tezę, że jedynym żołnierzem Zarządu II był szef Zarządu II. Wszak wszystkie oddziały, a także 2prrel i Ośrodek Szkolenia Kadry Zarządu II — były mu podległe. Tymczasem w ramach jednolitego systemu rozpoznania radioelektronicznego, pod Zarząd II podlegały następujące pułki: 1 prrel z Grójca, 2prrel z Przasnysza, 6 prrel z Gdańska, 9 prr ze Skierniewic, 10 prsrl z Dziwnowa oraz bataliony: 1 brrel ze Zgorzelca, 12brrel z Koszalina. Spośród nich 10 Pułk Rozpoznania Systemów Radiolokacyjnych operacyjnie podporządkowany był bezpośrednio Zarządowi II, ale tylko 2 Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego pozostawał integralną częścią struktury Zarządu II.
Będąca przedmiotem rozpoznania sądu lustracyjnego przynależność 2 Pułku Rozpoznania Radioelektronicznego Zarządu II Sztabu Generalnego do struktur Zarządu II jest bezsporna i wynika z samej nazwy tej jednostki, używanej w dokumentach Zarządu II. Sformowany 28 sierpnia 1951 r. w Beniaminowie 16 Batalion Radiopelengacyjny, przenoszony do Legionowa i Wałcza, jako 2 Ośrodek Rozpoznania Radioelektronicznego przeniesiony do Przasnysza był integralną częścią Zarządu II SG od 15 listopada 1951 r. Od jesieni 1973 roku w dokumentach funkcjonuje nazwa 2 Pułk Rozpoznania Radioelektronicznego Zarządu II Wywiadowczego Sztabu Generalnego WP. W dokumentacji Zarządu II żołnierze 2 prrel nazywani są wprost „żołnierzami Zarządu II”.
W archiwum IPN czytać możemy o działalności operacyjno-rozpoznawczej 2prrel w rozumieniu ustawy lustracyjnej, czyli radionamierzaniu konspiracyjnych nadajników radia Solidarność. Przasnyscy wojskowi pamiętają akcje „komunia święta”, polegającą na represjach wobec żołnierzy posyłających dzieci do komunii. Fakty te wypełniają kolejną przesłankę ustawy lustracyjnej.
Można odnieść nieodparte wrażenie, że sędzia Piwnik, działa na polu lustracji w złej wierze i zmierzając ku obronie z góry założonych tez. Wobec powyższego, jeszcze bardziej oburzającym wydaje się, że w mediach głównego nurtu pani Piwnik występuje w roli „ostatniej sprawiedliwej”, czyli srogiego recenzenta polskiego sądownctwa.
Uderzające jest, że żaden z licznych przasnyskich tygodników czy serwisów internetowych, nie wysłał swoich przedstawicieli w celu obserwacji procesu. Pokładane w mediach nadzieje zostały zawiedzione, a pozbawione jakiejkolwiek kontroli i recenzji rozprawy wyraźnie zmierzają do uznania przez sąd odległej od prawdy historycznej „rzeczywistości”. Stan ten rozzuchwala lustrowanego, który stale czuje się bezkarny, także w sprawach dotyczących nieustających czynów kryminalnych burmistrza Przasnysza.
Ogłoszenie wyroku 12 września 2013 r.
jap***le ten gronostajski to ma jednak problemy z bania i to niezle...
nie piszcie nic pod tematami tego czuba ,to samo zejdzie
Kiedyś żołnierza cechowały odwaga, honor, sprawiedliwość, oddanie narodowi, dziś są już to tylko mity.W wojsku polskim nie ma miejsca na sentymenty narodowe liczy się tyko KASA.Kariera to kasa ludzie nic nie znaczą.Naród musi przyjąć do wiadomości, że to jest biznes a nie jakaś służba narodowi.Najgorsze jest to, że w takim małym Przasnyszu wiemy dobrze kto kłamie a kto zacznie kłamać i kto kłamał będzie.Brzydzę się tymi ludźmi których widzę na ulicy a wiem,że są zepsutymi do szpiku kłamcami.Pan Gronostajski ma dużo racji, choć nie śledzę jego tematu i nie znam osobiście tego Pana.
Na głupotę to nie ma lekarstwa.
Czy któryś z hejterów, był na rozprawach burmistrza, obserwował je? Może spróbujcie podyskutować na argumenty, obalić obserwacje Gronostajskiego? Osobiście ufam jego ocenom, bo wielokrotnie prezentował niezbite dowody na poparcie swoich słów. Powiem więcej - podziwiam go za niezłomną walkę o prawdę. Każdy żołnierz, z którym rozmawiałam, służący w przasnyskiej jednostce w tamtych czasach przyznaje, że była przynależna do Zarządu II. Czy sąd także to potwierdzi? Mam taką nadzieję, choć według powyższego niewiele na to wskazuje. W moim odczuciu idea lustracji była słuszna, niestety praktyka uczyniła ją farsą, w dodatku bardzo kosztowną.
Nasi dobrodzieje z rządu nie pozwalają , by się stała krzywda sprzedawczykom .
Wara od generała , jak mawiało żydzisko Adam M.
przeciwnicy Pana Burmistrza wierzą w to co chcą wierzyć, na szczęście fakty są inne :D
dokładnie tak jest , zawód sędziego w Polsce to porażka , wystarczy spojrzeć co się dzieje w takim zadupiu jak Przasnysz , sędzia jest tak ograniczony , że nie jest w stanie spłodzić uzasadnienia do wyroku , to przerasta jego predyspozycje umysłowe , czego żądać od Piwnik ? uczciwości czy rozumu ?
w procesie skorumpowanego sędziego Radzia T. będzie podobny wynik , posiedzenie niejawne czyli takie w którym wszystko będzie przebiegać według określonego scenariusza .
wynik może być np. pouczenie sędziego , że nie wolno brać łapówek w wysokości 5000 zł bo to nie przystoi sędziemu .....
W przasnyskim sądzie może otrzymać nawet odszkodowanie za szkody moralne i wizerunkowe.
Kapuś w aureoli na stanowisko , a patrioci , Polacy wyzywani od faszystów i wystawieni na odstrzał .
To nie komuna , to zmutowana , niezniszczalna republika polsko-radziecka .
DZISIAJ 10.09
Jak podaje serwis www.wprost.pl, asesor Prokuratury Rejonowej w Piszu targnął się na swoje życie. W liście pożegnalnym do żony napisał, że ma już dość atmosfery panującej w urzędzie.
Marek S. pracował w Prokuraturze Rejonowej w Piszu od 16 października. Przyszedł do pracy po skończeniu studiów prawniczych, na razie nie miał bardzo odpowiedzialnych zajęć.
1 września wyszedł do pracy i po wejściu do budynku zamknął się w jednym z pomieszczeń. Jak nieoficjalnie dowiadują się dziennikarze Wprost, tam mężczyzna miał podciąć sobie żyły. W liście pożegnalnym do żony skarżył się na to, że był ofiarą mobbingu swoich bezpośrednich przełożonych. Narzekał, że w pracy liczą się tylko statystyki, bo z nich rozliczani są poszczególni śledczy.
[cytat]Kapuś w aureoli na stanowisko , a patrioci , Polacy wyzywani od faszystów i wystawieni na odstrzał .
To nie komuna , to zmutowana , niezniszczalna republika polsko-radziecka .[/cytat]
To wszystko to jedno wielkie szambo.W Przasnyszu babrzemy się w jednym wielkim g...nie wszyscy.Chyba niechybnie nadejdzie czas odkupienia nadzieja bliska jest spełnienia jak mawiał klasyk.Chyba jednak spokojniej jest żyć w większym mieście gdzie nie zna się prawie wszystkich a żyje się swoim życiem.
Zgodnie z przewidywaniami publikacji poprzedzających orzeczenie Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, 12 września 2013 r. sąd lustracyjny pod przewodnictwem sędzi Barbary Piwnik stwierdził, że Waldemar Trochimiuk złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Z ustaleń sądu wynika jednocześnie, że Trochimiuk podpisał oświadczenie i deklarację tajnej współpracy TW Baca z WSW. Wyrok nie jest prawomocny.
Uzasadnienie wyroku jest koślawe i bardzo nierzetelne. Istotna część uzasadnienia opiera się o "konsekwentne i stanowcze stwierdzenia lustrowanego" (!), "wyczerpujące, logiczne zeznania świadka Loncy" (!), oraz zmanipulowane (!) zeznania świadka Włodzimierza D. Przypomnijmy, Lonca zarejestrował Trochimiuka jako TW Bacę, prowadził jego teczkę i rejestrował wypłaty wynagrodzenia, w latach 90. zajmował się inwigilacją polityków i dziennikarzy z ramienia WSI. Włodzimierz D. to kluczowy świadek, który nie negował faktów, nie zasłaniał się niepamięcią, nie uległ presji lustrowanego. Podczas przesłuchania w 2012 r., nieświadom przebiegłości sądu, w sposób ironiczny chciał wyrazić brak przygotowania Trochimiuka do pełnionej funkcji. Świadek odpowiadał na pytanie czy Trochimiuk wiedział, że służył w Zarządzie II. Machając wymownie ręką, stwierdził uszczypliwie: on nie wiedział co się dzieje w jednostce, do dziś nic nie wie. Sąd nie wykazał tu najmniejszej wnikliwości - słowa te zostały zaprotokołowane wprost i skrupulatnie wykorzystane na rzecz Trochimiuka. W ten sposób świadek oskarżenia stał się mimowolnym świadkiem obrony. Incydent ten miał ciąg dalszy. Włodzimierz D. wystąpił do sądu o umożliwienie wprowadzenia do protokołu korekty mówiącej o nacechowaniu emocjonalnym tej części jego wypowiedzi, a także chciał dokonać rozróżnienia pojęcia działań operacyjno-rozpoznawczych na rozumienie własne oraz ustawy lustracyjnej. Podczas rozprawy 5 września 2013 r. sąd podstępnie to uniemożliwił. Po odczytaniu zeznań z 2012 r., sędzia zapytała świadka: potwierdza pan? Świadek nie przewidział sprytnego zabiegu przewodniczącej. Rozpoczął zdanie od potwierdzenia, bo zaprotokołowane słowa istotnie wypowiedział, ale zanim myśl zakończył, Barbara Piwnik ją przerwała, polecając powrót na zajmowane miejsce.
Zmanipulowana wypowiedź świadka co do dwóch okoliczności stała się ważną częścią uzasadnienia wyroku (!). Sąd uznał, że TW Baca nie służył w Zarządzie II Sztabu Generalnego WP. Na poczet art. 2 ust. 1 pkt 11 ustawy lustracyjnej przyjęto, że komórka organizacyjnie podległa szefowi Zarządu II to nie Zarząd II (najwyraźniej jedynym żołnierzem Zarządu II był jego szef). Zaś w rozrachunku z art. 2 ust. 1 pkt 12 sąd zachłysnął się mistrzowsko nagiętą interpretacją zeznań świadka, przyjmując, że Trochimiuk nie służył w organie prowadzącym działania operacyjno-rozpoznawcze, a jeśli takie były prowadzone, to nic o nich nie wiedział. Sąd skonstatował: świadek D., który chce zaznaczyć odrębność swoich poglądów, stwierdza że działań operacyjno-rozpoznawczych w jednostce nie prowadzono. Świadek tymczasem twierdzi, że jego zeznania były dokładnie odwrotne, co potwierdza w pismach do prezesa sądu.
Zeznaniom świadka, który czuje się związany tajemnicą państwową ujmuje się wiarygodności, przypisując osobiste animozje i przesadną tajemniczość: świadek D. stara sie stworzyć wrażenie, że posiada on jakąś wiedzę innym niedostępną. Jednocześnie ignoruje się fakt, że Trochimiuk z własnej inicjatywy, w czasie lustracji nawiedził Włodzimierza D. na jego posesji, chcąc rozmawiać o procesie (!). Dużej dozy złej woli trzeba, by w zeznaniach świadków Ż. i T. nie dostrzec ingerencji czynnika zewnętrznego. Również nikt nie zwrócił uwagi, że informacja o rzekomym zarejestrowaniu podczas rozprawy w 2012 r. zeznań świadka M., wywołała wielkie zaniepokojenie obecnej w sądzie córki świadka, mimo że jego zeznania nie dotyczyły sekretów rodzinnych... Znamienny jest "brak pamięci" świadków w tych samych, najważniejszych dla procesu zagadnieniach. Osoba wtajemniczona kilkakrotnie formułowała przed opinią publiczną tezy o nakłanianiu przez Waldemara Trochimiuka świadków do składania nieprawdziwych zeznań.
Sędzia Piwnik przyjmuje w uzasadnieniu, iż Trochimiukowi do głowy nie przyszło, że jednostkę można uznać za inną służbę Sił Zbrojnych, prowadzącą działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze, bo zadania jednostki nie były ukierunkowane na sprawy wewnątrz kraju, przeciwko wolności, prawom człowieka i obywatela. Piwnik powołuje się przy tym na ustalenia z elektronicznych źródeł informacji (czyli zapewne z Wikipedii). Zaś zgromadzona na okoliczność usytuowania 2 prrel w strukturze Zarządu II dokumentacja Zarządu II i WSW najwyraźniej przekroczyła zdolności poznawcze sądu. Skład orzekający w przedziwny sposób zaprzecza dowodzonym przez dokumenty faktom historycznym. Według sądu lokalne konflikty nie mogą wpływać na oceny dokonywane przy wykorzystaniu dokumentów. Nie sposób odmówić słuszności temu stwierdzeniu, które jednak posiada zarazem znamiona niechęci do apeli mieszkańców Przasnysza o poszanowanie prawa oraz w żaden sposób nie określa zastrzeżeń sądu wobec dokumentów.
W niewyartykułowany sposób sąd ujmuje wiarygodności dokumentom jednoznacznie określającym 2 prrel jako integralną część Zarządu II. Sędzia czyniła to zanim wzięła dokumenty po raz pierwszy do ręki. W uzasadnieniu wyroku dyskredytuje je stwierdzeniem: nie wystarczy wyrwane z kontekstu jedno zdanie z określonego dokumentu, czy też jakaś interpretacja tego dokumentu. Tą metodą sędzia Piwnik odebrała moc dowodową dokumentowi z nagłówka niniejszego tekstu, który adwokat Trochimiuka określił projektem rozkazu, a nie rozkazem. Taka wykładnia odręcznych dopisków na dokumencie została przez sąd przyjęta za aksjomat, zaś wyjaśnienia prokuratora, że dopiski powstały w roku 1991, ponieważ stał się on bazą analogicznego dokumentu na potrzeby WSI to zdaniem sądu jakaś interpretacja. Zachęcam Czytelników do samodzielnej analizy Szczegółowego zakresu działania komórek organizacyjnych Zarządu II SG oraz do zapoznania się z przypisem do jego przedruku w książce Długie ramię Moskwy.
Prokurator w mowie końcowej powołał się na orzeczenia w sprawach lustracyjnych innych żołnierzy 2 prrel w Przasnyszu, skazanych prawomocnymi wyrokami za kłamstwo lustracyjne, jednak z uzasadnienia wyroku w "lustracji" Trochimiuka dowiadujemy się, że sądu nie wiążą orzeczenia w innych sprawach.
Nie jest to pierwszy wyrok, którym sędzia Piwnik sprzeciwia się regulacjom demokratycznego państwa w przedmiocie lustracji. Nasuwa się pytanie czy misją Barbary Piwnik jest ochrona funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL? W jaki sposób może takie poruczenie współistnieć z regulacjami demokratycznego państwa, opartego na rządach prawa, na które powołuje się pani sędzia w swoich wyrokach? Na ironię zakrawa inskrypcja zdobiąca fronton gmachu sądu: Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej. W czyim interesie leży odbieranie mocy i trwałości naszemu wspólnemu dobru? Czy nędzne interesy postesbeckiej sitwy ważniejsze są od stabilności naszego państwa i poczucia sprawiedliwości obywateli?
ludzie w tych czasach jak wilki
ludzie w tych czasach jak wilki
ludzie w tych czasach jak wilki
Wąsate i zachłanne
Zmutowana rodzino, prośba pracownicy:
zamilknij na wieki, pozostań w piwnicy
odżałować przyjdzie metrów kilka i szefowej lico
ratuszowe lochy od dziś zwać będziemy Pandory piwnicą
"państwo w państwie "
sprowadzic tu telewizję niech ludzie rzeczowi znający dokładnie fakty się wypowiedzą
Krajowa Rada Sądownictwa zwraca się do Ministra Edukacji Narodowej o cofnięcie zgody na dopuszczenie do użytku szkolnego podręcznika dla gimnazjalistów "Wiedza o społeczeństwie" autorstwa Elżbiety Dobrzyckiej i Krzysztofa Marka bowiem zawarte są w nim oszczercze wobec sądów i sędziów sformułowania.
Podręcznik ten na stronie 118 zawiera cytat z jednego z tygodników, opublikowany
w marcu 2002 r. Cytat ten w sposób jednostronny, nieobiektywny, a miejscami wręcz nieprawdziwy, przedstawia pracę sądów i sędziów w Rzeczypospolitej Polskiej. Autorzy, zadając odbiorcy podręcznika pytania i polecenia potwierdzają, że sami uznają ten cytowany fragment za prawdziwy i obiektywny. Cytat ten przedstawia młodym ludziom, uczącym się wiedzy o społeczeństwie całkowicie sfałszowany obraz wymiaru sprawiedliwości. Zamiast budować zaufanie do niezawisłych sądów, będących filarem demokratycznego państwa prawa, zaufanie to podważa.
tekst powyżej potwierdza fakt , że 90 % sędziów w polskich sądach wyczerpuje znamiona debilizmu . są to często idioci , którzy kopiują uzasadnienia swoich wyroków z innych spraw , nie rozumieją na czym polega praca sędziego , skąd te miliony na kontach co niektórych ?
Niestety sędziowie, podobnie jak komornicy i notariusze mają coraz gorszą opinię w społeczeństwie. Stają się coraz bardziej oderwani od zwykłych Polaków. Zamykają się w swoich wypasionych willach, jeżdzą drogimi samochodami, maja w nosie zwykłych obywateli, którzy przecież łożą na nich. No i jeszcze ten nepotyzm, tatuś sędzia to i dziecka zaraz bez problemu robi aplikację. Sprawa emerytur sędziowskich to skandal. Powstała grupa ludzi którzy czuja się jak nad obywatele, jest szary Polak, śmieć i jesteśmy my nietykalni: sędziowie, posłowie, komornicy, komendanci policji, biskupi, prezesi banków.......
a ludzie tak czekali sprawiedliwości
komunistyczna sądzia na podstawie "wiarygodnych" zeznań wysokiego funkcjonariusza SB, uniewinniła sbeckiego płatnego konfidenta, nie biorąc pod uwagę innych zeznań jako niewiarygodnych. Tak niestety wygląda wymiar sprawiedliwości w tym kraju. Ubecja dalej trzyma władzę niestety.
Upiorne zmartwychwstanie
to proste
miał na koncie zbyt dużo przewin
a nie żałował za grzechy
więc nie rokował poprawy
poza tym był materialistą
nie wierzył w życie wieczne
sąd sprawiedliwy
i nie podpadał pod żaden z paragrafów
dlatego
kiedy ciało odeszło
został
i rozpoczął pokutę
z początku
tylko nocami
nie groźny bo zagubiony
oswajał się z ulotnością
nawiedzał miejsca swych zbrodni
analizował
z czasem
zaczął pojawiać się za dnia
wyłaził
w sposobie myślenia podatnych
w zachowaniach uległych
w decyzjach władz
w wyrokach sądów
podsłuchiwał
podszeptywał
i zacierał ręce
wreszcie
posiadł umiejętność wcielania się
opętania zdarzały się coraz częściej
aż w końcu stały się powszechne
wtedy
siłą swych nosicieli
wrócił
on
do wczoraj duch
dziś demon PRL-u
nie czuję się przekonany tym wyrokiem. Był Baca ale nie skłamał, służył w zarządzie i nie skłamał. To bardzo ciekawe orzeczenie. W ten sposób pisze się nowe podręczniki od historii. Przecież to już przerabialiśmy
[cytat]komunistyczna sądzia na podstawie "wiarygodnych" zeznań wysokiego funkcjonariusza SB, uniewinniła sbeckiego płatnego konfidenta, nie biorąc pod uwagę innych zeznań jako niewiarygodnych. Tak niestety wygląda wymiar sprawiedliwości w tym kraju. Ubecja dalej trzyma władzę niestety. [/cytat]
Która to sędzia?