Reklama
  • Gość2013-10-27 04:05:38

  • Gość 2013-10-27 04:05:38

    Rzeczpospolita 26.10.2013r.: [url]http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/7 06247,1059922-Naukowo-o-pedofilii.html[/ url]

    Ostatnio niektóre media dużo piszą o zjawisku pedofilii. Niestety, mało jest artykułów, które rzetelnie informują o skali zjawiska, przyczynach i charakterystyce sprawców. Niniejszy tekst pokazuje, że, wykorzystując naukowe bazy danych, można w krótkim czasie zebrać materiały, które pozwalają ocenić zjawisko pedofilii.

    Najpierw dane ze strony polskiej policji: w l. 2007–09 co roku było między 5 tys. 
a 8 tys. przypadków pedofilii i ponad 300 gwałtów 
na dzieciach. Nowszych danych nie znalazłem.

    Nie są dostępne charakterystyki polskich pedofilów, więc można sięgnąć po dane międzynarodowe, najdokładniejsze są z USA. Ponad 95 proc. pedofilów to mężczyźni. Od 25 proc. do 1/3 przestępstw pedofilii jest popełnianych wobec chłopców, pozostałe wobec dziewczynek. Badania w wielu krajach -w tym też w Holandii- pokazują, że populacja gejów wynosi od 2 do 4 proc., a preferencja pedofila do skrzywdzenia chłopca sięga nawet 33 proc., czyli wśród pedofilów jest nawet 10-krotnie więcej homoseksualistów niż w społeczeństwie.

    Jak pokazuje artykuł z prestiżowego Moyo Clinical Proceedings z 2007 r., który podsumowuje dostępną literaturę na temat pedofilii, heteroseksualny pedofil przeciętnie krzywdził około pięciorga dzieci, podczas gdy homoseksualny pedofil krzywdził 11 dzieci. Inne badanie cytowane w tym artykule, przeprowadzone anonimowo wśród pedofilów, wobec których już zakończono prawne restrykcje, pokazało, że przeciętny heteroseksualny pedofil napastował 20 dzieci, a homoseksualny aż 150. Autorzy wnioskują z tego, że bardzo wiele przypadków napastowania chłopców przez homoseksualnych pedofilów nie jest zgłaszanych na policję.

    Bardzo obszerne omówienie badań nad zjawiskiem pedofilii jest przedstawione w publikacji Family Research Council z 2002 r. W szczególności pokazano, że na liście Gay Mens Fiction bestsellers był znaczny odsetek książek, w których pojawia się wątek pedofilii. A w 1990 r. „Journal of Homosexuality" opublikował serię artykułów, które opisywały miłość mężczyzny do chłopca jako naturalne prawo gejów. W książce podano wiele innych przykładów, w tym fakt, że znany aktywista i historyk środowisk gejowskich jest twórcą organizacji promującej legalizację męskiej pedofilii. Książka cytuje badania opublikowane przez prestiżowe pisma medyczne, a tym „Journal of American Medical Association", że ponad połowa z badanych 279 amerykańskich gejów była jako dzieci molestowana przez starszego mężczyznę. U badanych osób heteroseksualnych zjawisko molestowania w dzieciństwie prawie nie występowało.

    Jestem ekonomistą, a nie psychiatrą, więc nie mogę ocenić wiarygodności tych badań. Ale fakt, że zostały opublikowane w prestiżowych pismach medycznych, sugeruje, że spełniają wysokie standardy prowadzenia badań naukowych. Mam nadzieję, że po moim artykule również lekarze zabiorą w tej sprawie głos i albo potwierdzą, albo sfalsyfikują cytowane wyniki badań.

    Krzysztof Rybiński profesor i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie

  • Gość 2013-10-27 04:06:43

    http://www.ekonomia.rp .pl/artykul/706247,1059922-Naukowo-o-ped ofilii.html

  • Gość 2013-10-27 11:18:37

    Mocne dane udarzające pokazujące to zboczone środowisko.

  • Reklama
  • Gość 2013-10-27 15:45:44

    W ostrzeganiu przed pedofilią dużą rolę powinna odgrywać szkoła. Na godzinach wychowawczych powinni to robić wychowawcy, na specjalnych pogadankach psycholodzy i pedagodzy szkolni, a na lekcjach religii eksperci od wszystkiego, czyli księża.

  • Gość 2013-10-27 15:53:51

    Zgadzam się, że w szkole nie uczą tego co to jest zły dotyk i złe zachowania naruszające intymność. Wtedy dzieci byłyby bardziej ostrożne nawet w stosunku do osób, którym ufają - nauczycieli i księży.
    PS. wśród pedofilii jest sporo nauczycieli /szczególnie wf/

  • Gość 2013-10-27 22:20:24

    widać, że osoba pisząca ten post bywa na lekcjach w-f u większości nauczycieli...bo skąd to domniemanie?



Reklama
Reklama