W Karwaczu w latach dwudziestych ub.wieku,mieszkali już dawno nie żyjący moi rodzice.To z ich opowiadań wiem dużo o tej miejscowości z tamtego okresu.Teraz przyjeżdzam tu co pewien czas,aby popatrzeć z sentymentem na miejsca z ich młodości i pobytu w tej lubianej przeze mnie wsi.
W Karwaczu pierwszy raz bylem na poczatku 1970. Nie u znajomych,nie turystycznie - ale z obowiazku wobec nomen,omen socjalistycznej Ojczyzny. Stalem w nocy na warcie w lesie po pas w sniegu i wypatrywalem imperialistycznych siepaczy ,aby udaremnic spisek przeciw sojuszowi z bratnim ZSRR. Takie a nie inne to byly czasy ,ciezkie czasy Pamietam Karwacz z niedzielnych spacerow po wsi. Pochodze z poludniowo-wschodniej Polski do domu bylo daleko - ponad 500km. Nie bylo takiej komunikacji jak teraz, wiec na 2-3dni nie oplacalo sie jechac, poniewaz podroz w jedna strone z przesiadkami trwala 20 godzin. Tak wiec bralem przepustki w kazda niedziele do innej miejscowosci aby sie oderwac od codziennosci ,a przy okazji cos zobaczyc. Za wiele z nikim sie nie rozmawialo,bo nigdzie nikogo znajomego nie bylo , a nam wpajano,ze ludnosc okoliczna jest raczej nie przychylnie nastawiona do wojska. Tak wiec posiedzialem gdzies na lace,czasem nad woda i wracalem do koszar. Karwacz pamietam szczegolnie. Powiem szczerze - tu bylo widac i czuc biede. Pamietam zawsze kilkanascie kobiet z malymi dziecmi pod wartownia ,aby dostac od nas chleby za 2-3 jajka. Pamietam ta ludnosc zagoniona,zapracowana , zamyslana i te wiejskie male domeczki w przewazajacej wiekszosci drewniane ,dzieci boso biegajace wokol gospodarstw.To byl dla mnie szok i wielki kontrast. U nas na poludniu bylo zupelnie inaczej. Byl wielki przemysl,wszyscy z kazdego domu pracowali w zakladach i fabrykach. Na dodatek w wiekszosci ktos mial kogos w Ameryce i jakas dodatkowa pomoc byla. Na dodatek zawsze te 2-3 hektary pola kolo domu ,zawsze cos sie dla siebie , na sprzedaz uchowalo i niemal wszystka zywnosc byla swoja. Jestem niezmiernie ciekawy jak teraz te strony,te miejscowosci wygladaja : Leszno, Dobrzankowo,Bogate,Karwacz, Czernice Borowe, Krzynowloga itd. itd.Wybieram sie tu od paru lat , ale wybrac sie nie moge. Po pierwsze nie mam tu znajomych . Po drugie - wychodzac z koszar do cywila powiedzialem sobie ,ze przed smiercia jeszcze tu wroce. Jak najdzie mnie nostalgia nuce sobie piosenke ktora na warcie w Karwaczu przerobilem na bardziej swojska - w Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil,wiatr z poludniowej strony wial-wiatr ten rodzinny byl. Pozdrawiam. Amigo.
[cytat] W Karwaczu pierwszy raz bylem na poczatku 1970. Nie u znajomych,nie turystycznie - ale z obowiazku wobec nomen,omen socjalistycznej Ojczyzny. Stalem w nocy na warcie w lesie po pas w sniegu i wypatrywalem imperialistycznych siepaczy ,aby udaremnic spisek przeciw sojuszowi z bratnim ZSRR. Takie a nie inne to byly czasy ,ciezkie czasy Pamietam Karwacz z niedzielnych spacerow po wsi. Pochodze z poludniowo-wschodniej Polski do domu bylo daleko - ponad 500km. Nie bylo takiej komunikacji jak teraz, wiec na 2-3dni nie oplacalo sie jechac, poniewaz podroz w jedna strone z przesiadkami trwala 20 godzin. Tak wiec bralem przepustki w kazda niedziele do innej miejscowosci aby sie oderwac od codziennosci ,a przy okazji cos zobaczyc. Za wiele z nikim sie nie rozmawialo,bo nigdzie nikogo znajomego nie bylo , a nam wpajano,ze ludnosc okoliczna jest raczej nie przychylnie nastawiona do wojska. Tak wiec posiedzialem gdzies na lace,czasem nad woda i wracalem do koszar. Karwacz pamietam szczegolnie. Powiem szczerze - tu bylo widac i czuc biede. Pamietam zawsze kilkanascie kobiet z malymi dziecmi pod wartownia ,aby dostac od nas chleby za 2-3 jajka. Pamietam ta ludnosc zagoniona,zapracowana , zamyslana i te wiejskie male domeczki w przewazajacej wiekszosci drewniane ,dzieci boso biegajace wokol gospodarstw.To byl dla mnie szok i wielki kontrast. U nas na poludniu bylo zupelnie inaczej. Byl wielki przemysl,wszyscy z kazdego domu pracowali w zakladach i fabrykach. Na dodatek w wiekszosci ktos mial kogos w Ameryce i jakas dodatkowa pomoc byla. Na dodatek zawsze te 2-3 hektary pola kolo domu ,zawsze cos sie dla siebie , na sprzedaz uchowalo i niemal wszystka zywnosc byla swoja. Jestem niezmiernie ciekawy jak teraz te strony,te miejscowosci wygladaja : Leszno, Dobrzankowo,Bogate,Karwacz, Czernice Borowe, Krzynowloga itd. itd.Wybieram sie tu od paru lat , ale wybrac sie nie moge. Po pierwsze nie mam tu znajomych . Po drugie - wychodzac z koszar do cywila powiedzialem sobie ,ze przed smiercia jeszcze tu wroce. Jak najdzie mnie nostalgia nuce sobie piosenke ktora na warcie w Karwaczu przerobilem na bardziej swojska - w Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil,wiatr z poludniowej strony wial-wiatr ten rodzinny byl. Pozdrawiam. Amigo.[/cytat]
We wspomieniach o pobycie ponad 40 lat temu w Przasnyszu wymienia Pan również Leszno i pyta jak obecnie ta miejscowość wygląda.Mieszkałem w tamtych czasach w Lesznie (od kilkudziesięciu lat w Przasnyszu)więc mam skalę porównawczą z tym co jest obecnie.W tej wsi,jednej z największych w powiecie,zmieniło się prawie wszystko na lepsze.Jest nowoczesna szkoła z zapleczem tzn.halą sportową i boiskiem,kościół,asfaltowe drogi z chodnikami i przede wszystkim okazałe domy i budynki gospodarcze.Proponuję przyjechać w te strony i to wszystko zobaczyć.Ja też kilka lat temu po prawie pół wieku od wyjscia do cywila odwiedziłem odległe o 600 km. miasto,w którym spędziłem 2 lata swojej młodości.Przez kilka dni chodziłem tam i poznawałem niejako na nowo to,co czas zatarł w mojej pamięci.Pozdrawiam.
Bardzo Panu dziekuje za niespodziwane ,szczere i bezinteresowne informacje na temat jednej z dobrze zapamietanej z tych lat miejscowosci. Widze ,ze i Pan nie zapomnial tego okresu z lat minionych. Te wspomnienia powracaja samoistnie i w sposob nie kontrolowany - wyzwalajac chec powrotu w to miejsce. Pamietam,bylem raz w Lesznie i w remizie bylo wesele.Byl to dla mnie pewien szok poniewaz w tym czasie u nas,w naszych stronach wesela odbywaly sie tylko w domach,a o tym aby jacys obcy ,nie proszeni mogli przyjsc na zabawe i bawic sie to nie bylo mowy. Jestem , mam obsesje na tle muzyki rytmicznej relaksowej, sentymentalnej - powiedzmy cos w rodzaju folk,nie tylko krajowej,lecz calego swiata. Ta obsesja kosztowala mnie utrate pracy w Wiedniu, tylko dlatego,ze jadac tam przez Czechy wstapilem do resteuracji gdzie bylo na drugiej sali czeskie wesele. Tak pieknie grali,ze siedzialem tam do rana i sluchalem. Gdy dojechalem do Wiednia odespalem muzyczna noc, a na drugi dzien w pracy kazano mnie isc do domu i czekac na telefon,co oznaczalo tylko tyle,ze jestem zwolniony. Tak wiec w tedy w Lesznie stalem pod remiza i sluchalem tej weselnej muzyki w towarzystwie pewnej panny o imieniu Barbara. Niestety , do koszar wrocilem jedna , powtarzam jedna minute po wyznaczonym czasie. Oficer dyzurny byl nie ugiety,zrobil raport,potem ja do raportu u swego dowodcy,potem zakaz opuszczania koszar i wiecej tej Panny nie widzialem, ani nie spotkalem. Znalem tez z Leszna pewnego plutonowego z sasiedniej kompanii,ktory pare razy byl moim dowodca warty. Nigdy nie mialem zadnych podstaw sadzic,ani mowic cos zle o nim. Byl po prostu okey. Jezeli tylko w koncu dotre do Przasnysza z sentymentalna re-wizyta Leszno bedzie na mojej liscie. Pozdrawiam Pana, jeszcze raz dziekuje i zycze wszelkiej pomyslnosci. Amigo .
Drogi Amigo, cieszy mnie Twoje zainteresowanie Przasnyszem i okolicami. Podaj jakiś kontakt do siebie (najchętniej e-mail). Służę aktualnymi zdjęciami znanych Ci zakątków. Pozdrawiam - M.
Moja prośba do Pana,bylaby podobna do prośby Pan M z poprzedniego wpisu.Znając adres mailowy mógłbym podać więcej szczegółow z terażniejszych czasów dotyczących tego zakątka Polski.Tę tajemniczą Barbarę napewno znałem-wówczas mieszkałem jeszcze w Lesznie.Jestem nieco starszy od Pana (wojsko w latach 1957-59)ale w 1970 byłem nadal młody i wszystkie zabawy taneczne i wesela w remizie zaliczałem.Pozdrawiam.
[quote=]Drogi Amigo, cieszy mnie Twoje zainteresowanie Przasnyszem i okolicami. Podaj jakiś kontakt do siebie (najchętniej e-mail). Służę aktualnymi zdjęciami znanych Ci zakątków. Pozdrawiam - M.[/quote] Witam serdecznie ,bardzo dziekuje za dobra wole i checi przeslania aktualnych zdjec ,bedzie mnie naprawde bardzo milo .Posylam kontakt e-mail,jest to adres mej Szkolki Drzew, Roslin i Krzewow Ozdobnych. Jest to nie tylko moja praca, dochod , odskocznia od problemow dnia codziennego ale symbioza i codzienne przebywanie z natura z ktora zawsze bylem za pan brat .Kontakt: [email protected] Pozdrawiam. Amigo
[quote=]Moja prośba do Pana,bylaby podobna do prośby Pan M z poprzedniego wpisu.Znając adres mailowy mógłbym podać więcej szczegółow z terażniejszych czasów dotyczących tego zakątka Polski.Tę tajemniczą Barbarę napewno znałem-wówczas mieszkałem jeszcze w Lesznie.Jestem nieco starszy od Pana (wojsko w latach 1957-59)ale w 1970 byłem nadal młody i wszystkie zabawy taneczne i wesela w remizie zaliczałem.Pozdrawiam. [/quote] Moj adres e-mail ; [email protected] Napewno - jak z Pana wypowiedzi mozna wnioskowac - jest roznica wieku,ale jak Pan zapewnie wie- nie wazne ile sie ma lat ,wazne na ile sie czuje. Mezczyzna podobno z wieku dziececego w wiek dojrzaly wchodzi dopiero po 70-tce,a reszta dopiero przed nim. To nie to co u kobiet . Kazda z nich ma po 18-cie lat, a te co ukonczyly to maja przynajmniej kila razy po 18-cie. Ta tajemnicza osoba Barbara to w rzeczywistosci ma inne imie i recze ,ze Pan ja zna. Jezeli Pan bedzie dysponowal wolnym czasem i checia -bede bardzo wdzieczny za jakies zdjecia i wiadomosci. Pozdrawiam . Amigo.
Proponuje Panstwu duskusje z cyklu dawniej i dzisiaj. Zapraszam do obiektywnych ,merytorycznych opini jak sie zylo dawniej a jak dzisiaj i nie tylko.
dawniej było zajebiście kupa znajomych nie było podziału w młodzieży a teraz widzę że jest wszystko do dupy jeden na drugiego warczy ;)
nie było złodziei a sprowadzili się
W Karwaczu w latach dwudziestych ub.wieku,mieszkali już dawno nie żyjący moi rodzice.To z ich opowiadań wiem dużo o tej miejscowości z tamtego okresu.Teraz przyjeżdzam tu co pewien czas,aby popatrzeć z sentymentem na miejsca z ich młodości i pobytu w tej lubianej przeze mnie wsi.
powiini jakoś zareklamować ten zalew zeby wiecej ludzi przyjezdzalo w lato
Karwacz dawniej to SEXXXXXXXXXXX
Pozdrawiam :)
W Karwaczu pierwszy raz bylem na poczatku 1970. Nie u znajomych,nie turystycznie - ale z obowiazku wobec nomen,omen socjalistycznej Ojczyzny. Stalem w nocy na warcie w lesie po pas w sniegu i wypatrywalem imperialistycznych siepaczy ,aby udaremnic spisek przeciw sojuszowi z bratnim ZSRR. Takie a nie inne to byly czasy ,ciezkie czasy Pamietam Karwacz z niedzielnych spacerow po wsi. Pochodze z poludniowo-wschodniej Polski do domu bylo daleko - ponad 500km. Nie bylo takiej komunikacji jak teraz, wiec na 2-3dni nie oplacalo sie jechac, poniewaz podroz w jedna strone z przesiadkami trwala 20 godzin. Tak wiec bralem przepustki w kazda niedziele do innej miejscowosci aby sie oderwac od codziennosci ,a przy okazji cos zobaczyc. Za wiele z nikim sie nie rozmawialo,bo nigdzie nikogo znajomego nie bylo , a nam wpajano,ze ludnosc okoliczna jest raczej nie przychylnie nastawiona do wojska. Tak wiec posiedzialem gdzies na lace,czasem nad woda i wracalem do koszar. Karwacz pamietam szczegolnie. Powiem szczerze - tu bylo widac i czuc biede. Pamietam zawsze kilkanascie kobiet z malymi dziecmi pod wartownia ,aby dostac od nas chleby za 2-3 jajka. Pamietam ta ludnosc zagoniona,zapracowana , zamyslana i te wiejskie male domeczki w przewazajacej wiekszosci drewniane ,dzieci boso biegajace wokol gospodarstw.To byl dla mnie szok i wielki kontrast. U nas na poludniu bylo zupelnie inaczej. Byl wielki przemysl,wszyscy z kazdego domu pracowali w zakladach i fabrykach. Na dodatek w wiekszosci ktos mial kogos w Ameryce i jakas dodatkowa pomoc byla. Na dodatek zawsze te 2-3 hektary pola kolo domu ,zawsze cos sie dla siebie , na sprzedaz uchowalo i niemal wszystka zywnosc byla swoja. Jestem niezmiernie ciekawy jak teraz te strony,te miejscowosci wygladaja : Leszno, Dobrzankowo,Bogate,Karwacz, Czernice Borowe, Krzynowloga itd. itd.Wybieram sie tu od paru lat , ale wybrac sie nie moge. Po pierwsze nie mam tu znajomych . Po drugie - wychodzac z koszar do cywila powiedzialem sobie ,ze przed smiercia jeszcze tu wroce. Jak najdzie mnie nostalgia nuce sobie piosenke ktora na warcie w Karwaczu przerobilem na bardziej swojska - w Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil,wiatr z poludniowej strony wial-wiatr ten rodzinny byl. Pozdrawiam. Amigo.
[cytat] W Karwaczu pierwszy raz bylem na poczatku 1970. Nie u znajomych,nie turystycznie - ale z obowiazku wobec nomen,omen socjalistycznej Ojczyzny. Stalem w nocy na warcie w lesie po pas w sniegu i wypatrywalem imperialistycznych siepaczy ,aby udaremnic spisek przeciw sojuszowi z bratnim ZSRR. Takie a nie inne to byly czasy ,ciezkie czasy Pamietam Karwacz z niedzielnych spacerow po wsi. Pochodze z poludniowo-wschodniej Polski do domu bylo daleko - ponad 500km. Nie bylo takiej komunikacji jak teraz, wiec na 2-3dni nie oplacalo sie jechac, poniewaz podroz w jedna strone z przesiadkami trwala 20 godzin. Tak wiec bralem przepustki w kazda niedziele do innej miejscowosci aby sie oderwac od codziennosci ,a przy okazji cos zobaczyc. Za wiele z nikim sie nie rozmawialo,bo nigdzie nikogo znajomego nie bylo , a nam wpajano,ze ludnosc okoliczna jest raczej nie przychylnie nastawiona do wojska. Tak wiec posiedzialem gdzies na lace,czasem nad woda i wracalem do koszar. Karwacz pamietam szczegolnie. Powiem szczerze - tu bylo widac i czuc biede. Pamietam zawsze kilkanascie kobiet z malymi dziecmi pod wartownia ,aby dostac od nas chleby za 2-3 jajka. Pamietam ta ludnosc zagoniona,zapracowana , zamyslana i te wiejskie male domeczki w przewazajacej wiekszosci drewniane ,dzieci boso biegajace wokol gospodarstw.To byl dla mnie szok i wielki kontrast. U nas na poludniu bylo zupelnie inaczej. Byl wielki przemysl,wszyscy z kazdego domu pracowali w zakladach i fabrykach. Na dodatek w wiekszosci ktos mial kogos w Ameryce i jakas dodatkowa pomoc byla. Na dodatek zawsze te 2-3 hektary pola kolo domu ,zawsze cos sie dla siebie , na sprzedaz uchowalo i niemal wszystka zywnosc byla swoja. Jestem niezmiernie ciekawy jak teraz te strony,te miejscowosci wygladaja : Leszno, Dobrzankowo,Bogate,Karwacz, Czernice Borowe, Krzynowloga itd. itd.Wybieram sie tu od paru lat , ale wybrac sie nie moge. Po pierwsze nie mam tu znajomych . Po drugie - wychodzac z koszar do cywila powiedzialem sobie ,ze przed smiercia jeszcze tu wroce. Jak najdzie mnie nostalgia nuce sobie piosenke ktora na warcie w Karwaczu przerobilem na bardziej swojska - w Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil,wiatr z poludniowej strony wial-wiatr ten rodzinny byl. Pozdrawiam. Amigo.[/cytat]
We wspomieniach o pobycie ponad 40 lat temu w Przasnyszu wymienia Pan również Leszno i pyta jak obecnie ta miejscowość wygląda.Mieszkałem w tamtych czasach w Lesznie (od kilkudziesięciu lat w Przasnyszu)więc mam skalę porównawczą z tym co jest obecnie.W tej wsi,jednej z największych w powiecie,zmieniło się prawie wszystko na lepsze.Jest nowoczesna szkoła z zapleczem tzn.halą sportową i boiskiem,kościół,asfaltowe drogi z chodnikami i przede wszystkim okazałe domy i budynki gospodarcze.Proponuję przyjechać w te strony i to wszystko zobaczyć.Ja też kilka lat temu po prawie pół wieku od wyjscia do cywila odwiedziłem odległe o 600 km. miasto,w którym spędziłem 2 lata swojej młodości.Przez kilka dni chodziłem tam i poznawałem niejako na nowo to,co czas zatarł w mojej pamięci.Pozdrawiam.
Bardzo Panu dziekuje za niespodziwane ,szczere i bezinteresowne informacje na temat jednej z dobrze zapamietanej z tych lat miejscowosci. Widze ,ze i Pan nie zapomnial tego okresu z lat minionych. Te wspomnienia powracaja samoistnie i w sposob nie kontrolowany - wyzwalajac chec powrotu w to miejsce. Pamietam,bylem raz w Lesznie i w remizie bylo wesele.Byl to dla mnie pewien szok poniewaz w tym czasie u nas,w naszych stronach wesela odbywaly sie tylko w domach,a o tym aby jacys obcy ,nie proszeni mogli przyjsc na zabawe i bawic sie to nie bylo mowy. Jestem , mam obsesje na tle muzyki rytmicznej relaksowej, sentymentalnej - powiedzmy cos w rodzaju folk,nie tylko krajowej,lecz calego swiata. Ta obsesja kosztowala mnie utrate pracy w Wiedniu, tylko dlatego,ze jadac tam przez Czechy wstapilem do resteuracji gdzie bylo na drugiej sali czeskie wesele. Tak pieknie grali,ze siedzialem tam do rana i sluchalem. Gdy dojechalem do Wiednia odespalem muzyczna noc, a na drugi dzien w pracy kazano mnie isc do domu i czekac na telefon,co oznaczalo tylko tyle,ze jestem zwolniony. Tak wiec w tedy w Lesznie stalem pod remiza i sluchalem tej weselnej muzyki w towarzystwie pewnej panny o imieniu Barbara. Niestety , do koszar wrocilem jedna , powtarzam jedna minute po wyznaczonym czasie. Oficer dyzurny byl nie ugiety,zrobil raport,potem ja do raportu u swego dowodcy,potem zakaz opuszczania koszar i wiecej tej Panny nie widzialem, ani nie spotkalem. Znalem tez z Leszna pewnego plutonowego z sasiedniej kompanii,ktory pare razy byl moim dowodca warty. Nigdy nie mialem zadnych podstaw sadzic,ani mowic cos zle o nim. Byl po prostu okey. Jezeli tylko w koncu dotre do Przasnysza z sentymentalna re-wizyta Leszno bedzie na mojej liscie. Pozdrawiam Pana, jeszcze raz dziekuje i zycze wszelkiej pomyslnosci. Amigo .
Drogi Amigo, cieszy mnie Twoje zainteresowanie Przasnyszem i okolicami. Podaj jakiś kontakt do siebie (najchętniej e-mail). Służę aktualnymi zdjęciami znanych Ci zakątków. Pozdrawiam - M.
Moja prośba do Pana,bylaby podobna do prośby Pan M z poprzedniego wpisu.Znając adres mailowy mógłbym podać więcej szczegółow z terażniejszych czasów dotyczących tego zakątka Polski.Tę tajemniczą Barbarę napewno znałem-wówczas mieszkałem jeszcze w Lesznie.Jestem nieco starszy od Pana (wojsko w latach 1957-59)ale w 1970 byłem nadal młody i wszystkie zabawy taneczne i wesela w remizie zaliczałem.Pozdrawiam.
[quote=]Drogi Amigo, cieszy mnie Twoje zainteresowanie Przasnyszem i okolicami. Podaj jakiś kontakt do siebie (najchętniej e-mail). Służę aktualnymi zdjęciami znanych Ci zakątków. Pozdrawiam - M.[/quote] Witam serdecznie ,bardzo dziekuje za dobra wole i checi przeslania aktualnych zdjec ,bedzie mnie naprawde bardzo milo .Posylam kontakt e-mail,jest to adres mej Szkolki Drzew, Roslin i Krzewow Ozdobnych. Jest to nie tylko moja praca, dochod , odskocznia od problemow dnia codziennego ale symbioza i codzienne przebywanie z natura z ktora zawsze bylem za pan brat .Kontakt: [email protected] Pozdrawiam. Amigo
[quote=]Moja prośba do Pana,bylaby podobna do prośby Pan M z poprzedniego wpisu.Znając adres mailowy mógłbym podać więcej szczegółow z terażniejszych czasów dotyczących tego zakątka Polski.Tę tajemniczą Barbarę napewno znałem-wówczas mieszkałem jeszcze w Lesznie.Jestem nieco starszy od Pana (wojsko w latach 1957-59)ale w 1970 byłem nadal młody i wszystkie zabawy taneczne i wesela w remizie zaliczałem.Pozdrawiam. [/quote] Moj adres e-mail ; [email protected] Napewno - jak z Pana wypowiedzi mozna wnioskowac - jest roznica wieku,ale jak Pan zapewnie wie- nie wazne ile sie ma lat ,wazne na ile sie czuje. Mezczyzna podobno z wieku dziececego w wiek dojrzaly wchodzi dopiero po 70-tce,a reszta dopiero przed nim. To nie to co u kobiet . Kazda z nich ma po 18-cie lat, a te co ukonczyly to maja przynajmniej kila razy po 18-cie. Ta tajemnicza osoba Barbara to w rzeczywistosci ma inne imie i recze ,ze Pan ja zna. Jezeli Pan bedzie dysponowal wolnym czasem i checia -bede bardzo wdzieczny za jakies zdjecia i wiadomosci. Pozdrawiam . Amigo.
What is this Carwatch