[cytat]CAŁKOWITA PORAŻKA PANI WÓJT [/cytat] Nie wkladam kija w mrowisko,ani nie interesuje mnie lokalna polityka ,ale to fakt i to przerazajacy - mysle,ze chodzi tu o ta droge tzw "betonowke" . Droga ta jaka byla 43 lata temu - tak dzisaj jest o te 43 lata gorsza. Bedac nie tak dawno w Przasnyszu w tzw. podrozy sentymentalnej po zakonczeniu w 1971r. sluzby wojskowej wstapilem do Kijewic , a konkretnie chcialem zobaczyc ta droge (aleje), poniewaz bedac w wojsku - robilem prawo jazdy i uczylem sie jezdzic wlasnie na tej drodze przez pare tygodni . Bylem bardzo ciekawy jak to miejsce dzisiaj wyglada. To co zobaczylem to mnie przerazilo . W jednym z gospodarstw pod laskiem na skrzyzowaniu po prawej stronie stoi jeszcze stodola do ktorej pomagalismy schowac zboze przed nadciagajaca ulewa . Gospodarz postawil na stole flaszeczke,a corki przygotowaly pyszne kanapki. Wodki nie pilem,ale smak kanapek mam w ustach do dzisiaj. Podjechalem pod ten dom popatrzylem nikogo na zewnatrz nie bylo ,wiec pojechalem dalej w inne miejsca - chociaz mialem ochote z kims pogadac. To takie moje przypomnienie- wspomnienie z minionych dawno,dawno lat. Pozdrawiam. Amigo.
CAŁKOWITA PORAŻKA PANI WÓJT
Potwierdzam tragedia. Straciłem tam misę olejową i 500 złotych w plecy. Na płytach z połowy poprzedniego wieku nie można jeździć wiecznie bez remontu.
[cytat]CAŁKOWITA PORAŻKA PANI WÓJT [/cytat] Nie wkladam kija w mrowisko,ani nie interesuje mnie lokalna polityka ,ale to fakt i to przerazajacy - mysle,ze chodzi tu o ta droge tzw "betonowke" . Droga ta jaka byla 43 lata temu - tak dzisaj jest o te 43 lata gorsza. Bedac nie tak dawno w Przasnyszu w tzw. podrozy sentymentalnej po zakonczeniu w 1971r. sluzby wojskowej wstapilem do Kijewic , a konkretnie chcialem zobaczyc ta droge (aleje), poniewaz bedac w wojsku - robilem prawo jazdy i uczylem sie jezdzic wlasnie na tej drodze przez pare tygodni . Bylem bardzo ciekawy jak to miejsce dzisiaj wyglada. To co zobaczylem to mnie przerazilo . W jednym z gospodarstw pod laskiem na skrzyzowaniu po prawej stronie stoi jeszcze stodola do ktorej pomagalismy schowac zboze przed nadciagajaca ulewa . Gospodarz postawil na stole flaszeczke,a corki przygotowaly pyszne kanapki. Wodki nie pilem,ale smak kanapek mam w ustach do dzisiaj. Podjechalem pod ten dom popatrzylem nikogo na zewnatrz nie bylo ,wiec pojechalem dalej w inne miejsca - chociaz mialem ochote z kims pogadac. To takie moje przypomnienie- wspomnienie z minionych dawno,dawno lat. Pozdrawiam. Amigo.