Pan Wojtala uczył mnie kiedyś w podstawówce. To było jakieś siedemnaście lat temu. Był bardzo wymagający i surowy dla uczniów, nie raz przez niego płakałam, ale teraz z perspektywy czasu widzę jak wiele mnie nauczył, jak bardzo mu zależało na tym żeby uczniowie z małej wiejskiej szkoły w Węgrze nie byli gorsi, żeby dostali się do dobrych szkół i nie czuli że coś stracili przez to że pochodzą ze wsi. Kiedyś w szkołach było inaczej, Pan Dariusz uczył mnie kilku przedmiotów(geografii, fizyki, chemii, muzyki i techniki) i nigdy na zajęciach nie było nudno. Zawsze wiedział co mówi i był przygotowany do zajęć na 200% i takiego samego zaangażowania wymagał od swoich uczniów. Może i mógłby być cieplejszy dla dzieci, bo nikomu nie zaoszczędził stresu, ale czy miałby wtedy takie same wyniki?, czy ktoś z nas - dzieci ze wsi skończyłby studia? Ja osobiście jestem Mu bardzo wdzięczna, nie tylko za to że do tej pory znam stolice wszystkich państw świata :-)
Pan Wojtala uczył mnie kiedyś w podstawówce. To było jakieś siedemnaście lat temu. Był bardzo wymagający i surowy dla uczniów, nie raz przez niego płakałam, ale teraz z perspektywy czasu widzę jak wiele mnie nauczył, jak bardzo mu zależało na tym żeby uczniowie z małej wiejskiej szkoły w Węgrze nie byli gorsi, żeby dostali się do dobrych szkół i nie czuli że coś stracili przez to że pochodzą ze wsi. Kiedyś w szkołach było inaczej, Pan Dariusz uczył mnie kilku przedmiotów(geografii, fizyki, chemii, muzyki i techniki) i nigdy na zajęciach nie było nudno. Zawsze wiedział co mówi i był przygotowany do zajęć na 200% i takiego samego zaangażowania wymagał od swoich uczniów. Może i mógłby być cieplejszy dla dzieci, bo nikomu nie zaoszczędził stresu, ale czy miałby wtedy takie same wyniki?, czy ktoś z nas - dzieci ze wsi skończyłby studia? Ja osobiście jestem Mu bardzo wdzięczna, nie tylko za to że do tej pory znam stolice wszystkich państw świata :-)