Karwacz stał się metropolią nie można już prowadzić hodowli, niektórym się w głowie poprzewracało chodzi tu oczywiście o właściciela sali weselnej melodia w jednej osobie handlarza końmi, od których też śmierdzi
Kazdy ma prawo do swiezego powietrza a od swini wiadomo jak smierdzi, bardzo dobrze ze media sie tym zainteresowaly a nie mieszkancow karwacza truc otworzona swiniarnia, niezgodnie ze standardami przy przedszkolu, zabytkowym dworku itd... STOP
tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło.
[cytat]tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło. [/cytat]
Popieram ! Rolnik pierwszy postawil tu swiniarnie. A ktos kto inwestuje w biznes jakim jest sala weselna powinien przewidziec ze bedzie capilo skoro wszedzie sa gospodarstwa!! dobrze ze na wysypisku smieci nie postawil tej sali!!
[cytat]tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło.
Popieram ! Rolnik pierwszy postawil tu swiniarnie. A ktos kto inwestuje w biznes jakim jest sala weselna powinien przewidziec ze bedzie capilo skoro wszedzie sa gospodarstwa!! dobrze ze na wysypisku smieci nie postawil tej sali!![/cytat]
Tą świniarnię mógł postawić przy swoim domu i wąchać smród który tworzy, ciekawe czy wtedy by odpowiadało świeżutkie powietrze właścicielowi świniarni. Z tego co wiem, to istnieją pewne zasady takiej hodowli, które akurat w tym przypadku zostały grubo pominięte. Przedszkole, sala, dworek stomatologa, mieszkańcy w pobliżu, zbyt wielu ludziom ten smród szkodzi, zeby mogł dalej istnieć.
[cytat]Tą świniarnię mógł postawić przy swoim domu i wąchać smród który tworzy, ciekawe czy wtedy by odpowiadało świeżutkie powietrze właścicielowi świniarni. Z tego co wiem, to istnieją pewne zasady takiej hodowli, które akurat w tym przypadku zostały grubo pominięte. Przedszkole, sala, dworek stomatologa, mieszkańcy w pobliżu, zbyt wielu ludziom ten smród szkodzi, zeby mogł dalej istnieć.[/cytat]
POPIERAM tylko zacofany człowiek ze wsi, który nie wie na co się godzi wdychając i sie trujac będzie za dalszym wdychaniem toksycznego powietrza
...to że w Karwaczu jest sala waselna to wiedzą wszyscy... ...to że jest świniarnia to też już wszyscy wiedzą... ...ale ze w Karwaczu winie są tresowane i smrodzą tylko w sobotę kiedy w Sali weselnej jest impreza to pewnie nikt nie wie... Gratki dla właściciela, niezły cyrk...
Ale jaki wy tu problem robicie.... Przecież hodowca świń był tu pierwszy, a ten co stawiał salę weselną mógł się zastanowić czy dobrze robi, a nie teraz problem... i to nie ważne czy wieś czy miasto...
to jest wiesc a nie miasto i po to hoduje na wsi swinie jak nie pasuje sali melodi to po co on tu budowal jak wie jak bylo. Nie pasuje mu a konie to on ma i tez od smierdzi
Jedzcie na sątrzaske tam to dopiero jebie. Na karwaczu to jest pikuś.i jakoś ludzie zyja.przejedzcie przy celulozie w Ostrołęce . Idz i tam im powiedz jak to sie robi w cywilizowany sposób. A tu pare świnek i wielkie larum. Jak sa pier... to niech sie wodza za łby a od konikow to pszczółki wynosza
ciekawe co ma powiedzieć właściciel domu weselnego który powstaje na strefie gospodarczej od strony oczyszczalni ścieków tam dopiero unosi się miły zapach może musi poprosić burmistrza o przeniesienie oczyszczalni
[cytat]ciekawe co ma powiedzieć właściciel domu weselnego który powstaje na strefie gospodarczej od strony oczyszczalni ścieków tam dopiero unosi się miły zapach może musi poprosić burmistrza o przeniesienie oczyszczalni [/cytat]
Kazda dzialalnosc gospodarcza to ryzyko inwestora . Inwestujac na danym terenie wczesniej nalezy ten teren rozpoznac i adekwatnie zainwestowac. Skoro wczesniej byla swiniarnia to rozumny inwestor wybudowalby tam masarnie ,a nie dom weselny. Skoro uczynil inaczej wiec ponosi konsekwencje i jest tylko jego i wylacznie jego problem ,a nam i Wam nic do tego.Amigo.
szkoda tylko że ci wszyscy którym tak ten przykry zapach przeszkadza zapomnieli że jedzą wędliny z podobnych hodowli jak ta w Karwaczu i jakoś im ta wędlina nie śmierdzi zwierzęta chowa się na wsi a nie w mieście
[cytat]szkoda tylko że ci wszyscy którym tak ten przykry zapach przeszkadza zapomnieli że jedzą wędliny z podobnych hodowli jak ta w Karwaczu i jakoś im ta wędlina nie śmierdzi zwierzęta chowa się na wsi a nie w mieście[/cytat] : Pieśń świętojańska o Sobótce
Gdy słońce Raka zagrzewa, A słowik więcej nie śpiewa, Sobótkę, jako czas niesie, Zapalono w Czarnym Lesie.
Tam goście, tam i domowi Sypali sie ku ogniowi; Bąki za raz troje grały A sady sie sprzeciwiały.
Siedli wszyscy na murawie; Potym wstało sześć par prawie Dziewek jednako ubranych I belicą przepasanych.
Wszytki spiewać nauczone, W tańcu także niezganione; Więc koleją zaczynały, A pierwszej tak począć dały:
Panna 1
Siostry, ogień napalono I placu nam postąpiono; Czemu sobie rąk nie damy, A społem nie zaspiewamy?
Piękna nocy, życz pogody, Broń wiatrów i nagłej wody; Dziś przyszedł czas, że na dworze Mamy czekać ranej zorze.
Tak to matki nam podały, Samy także z drugich miały, Że na dzień świętego Jana Zawdży sobótka palana.
Dzieci, rady mej słuchajcie, Ojcowski rząd zachowajcie: Święto niechaj świętem będzie, Tak bywało przed tym wszędzie.
Święta przed tym ludzie czcili, A przedsię wszytko zrobili; A ziemia hojnie rodziła, Bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez przestanku pracujem I dniom świętym nie folgujem: Więc też tylko zarabiamy, Ale przedsię nic nie mamy.
Albo nas grady porażą, Albo zbytnie ciepła każą; Co rok słabsze urodzaje, A zła drogość za tym wstaje.
Pracuj we dnie, pracuj w nocy, Prózno bez Pańskiej pomocy; Boga, dzieci, Boga trzeba, Kto chce syt być swego chleba.
Na tego my wszytko włóżmy, A z sobą sami nie trwóżmy; Wrócąć sie i dobre lata, Jeszczeć nie tu koniec świata.
A teraz ten wieczór sławny Święćmy jako zwyczaj dawny, Niecąc ognie do świtania, Nie bez pieśni, nie bez grania!
Panna 2
To moja nawiętsza wada, Że tańcuję barzo rada; Powiedzcież mi, me sąsiady, Jest tu która bez tej wady?
Wszytki mi sie uśmiechacie, Podobno ze mną trzymacie; Postępujmyż tedy krokiem, Aleć nie masz jako skokiem.
Skokiem taniec nasnadniejszy, A tym jeszcze pochodniejszy, Kiedy w bęben przybijają, Samy nogi prawie drgają.
Teraz masz czas, umiesz li co, Mój nadobny bębennico! Wszytka tu wieś siedzi w koło, A w pośrzodku samo czoło.
Żeby też tu ta nie była, Która twemu sercu miła? Każesz li, wierzyć będziemy, Aleć insze rozumiemy.
Pomóż oto dobrej rzeczy, A nasz taniec miej na pieczy; Owa najdziesz i w tym rzędzie, Coć za wszytki płatna będzie.
Ja sie nie umiem frasować, Toż radzę drugim zachować; Bo w trosce człowiek zgrzybieje Pierwej, niż sie sam spodzieje.
Ale gdzie dobra myśl płuży, Tam i zdrowie lepiej służy; A choć drugi zajdzie w lata, I tak on ujdzie za swata.
Za mną, za mną, piękne koło, Opiewając mi wesoło! A ty sie czuj, czyja kolej, Nie masz li mię wydać wolej!
Panna 3
Za mną, za mną, piękne koło, Opiewając mi wesoło! Czuję sie, że moja kolej, A ja nie mam wydać wolej.
Sam ze wszytkiego stworzenia Człowiek ma śmiech z przyrodzenia; Inszy wszelaki źwierz niemy Nie śmieje sie, jako chcemy.
Nie ma w swym szaleństwie miary, Kto gardzi Pańskimi dary; A bodaj miał płakać siła, Komu dobra myśl niemiła.
Śmiejmy sie! Czy nie masz czemu? Śmiejże sie przynamniej temu, Że, nie mówiąc nic trefnego, Chcę po was śmiechu śmiesznego.
Wystąp ty, coś ciągnął kota, A puść sie na chwilę płota! Uchowa cię dziś Bóg szkody, Bo tu opodal do wody.
Ciągnie go drugi na suszy, Tobie trzeba aż po uszy; Nieboże mój, kto cię zbłaźnił, Żeś tak srogie źwierzę draźnił?
Nie znasz ludzi, co przed kotem Pierzchają nawiętszym błotem? A na jego głos straszliwy Ledwe drugi będzie żywy.
Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę, On przedsię ogonem wzgórę; Zły z nim pokój, gorsza zwada; Jeszcze i dziś strach sąsiada.
Czasem też i z dachu spadnie, A przedsię na nogi padnie; I chłop foremniejszy bywa, Gdzie kot we łbie przemieszkiwa.
A to jako w nim szacować, Że umie i praktykować? A to tak wieszcza bestyja, Że sie zawżdy na deszcz myją.
Więc łowiec niepospolity A w swych sprawach dziwnie skryty. K" temu rzadko uśnie w nocy Ale ufa zawżdy mocy.
Kocie, wszytko to do czasu, Strzeż wilka wyszczekać z lasu; A może być i w tym stadzie, Co już myśli o zakładzie.
Panna 4
Komum ja kwiateczki rwała, A ten wianek gotowała? Tobie, miły, nie inszemu, Któryś sam mił sercu memu.
Włóż na piękną głowę twoją Tę rozkwitłą pracą moję; A mnie samę na sercu miej, Toż i o mnie sam rozumiej.
Żadna chwila ta nie była, Żebych cię z myśli spuściła; I sen mię prace nie zbawi, Spię, a myślę, by na jawi.
Tę nadzieję mam o tobie, Że mię też masz za co sobie: Ani wzgardzisz chucią moją, Ale mi ją oddasz swoją.
Tego zataić nie mogę, Co mi w sercu czyni trwogę; Wszytki tu wzrok ostry mają I co piękne, dobrze znają.
Prze Bóg, siostry, o to proszę, Niech tej krzywdy nie odnoszę, By mię która w to tknąć miała, O com sie ja utroskała.
O wszelako inszą szkodę Łacno przyzwolę na zgodę; Ale kto mię w miłość ruszy, Wiecznie będzie krzyw mej duszy!
Panna 5
Zwierzęć sie, gromado moja, Nie mam przed Szymkiem pokoja! Za trzewik mi zastępuje, A powiada, że miłuje.
Szymku, by to prawda była; Dobrze bych Bogu służyła; Ale ty rad z ludzi szydzisz, Zwłaszcza gdy prostaka widzisz.
Tobie to wolno samemu, Ale, wierę, nie inszemu; Bo ty z tym nadobnie umiesz, A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.
I któraż by nie szła rada Za tak gładkiego sąsiada? Podajże jej kęs nadzieje, Alić sie już moja śmieje.
I samam tak głupią była, Żem ci też kiedy wierzyła; Dziś już nic i pókim żywa, Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.
Ze mną sobie rzecz najdujesz, Drugiej nogę przystępujesz; Odpuść mi: silnyś przechyra, A ja z takim nie mam mira.
Nie sprawujże sie przez miarę, Boć zaś ludzie dadzą wiarę; A mało sobie poprawisz, Że mię w nieprawdzie zostawisz.
Panna 6
Gorące dni nastawają, Suche role sie padają; Polny świercz, co głosu sstaje, Gwałtownemu słońcu łaje.
Już mdłe bydło szuka cienia I ciekącego strumienia, I pasterze, chodząc za niem, Budzą lasy swoim graniem.
Żyto sie w polu dostawa I swoją barwą znać dawa Iż już niedaleko żniwo: Miej sie do sierpa co żywo!
Sierpa trzeba oziminie, Kosa sie zejdzie jarzynie; A wy, młodszy, noście snopy, Drudzy układajcie w kopy!
Gospodarzu nasz wybrany, Ty masz mieć wieniec kłosiany, Gdy w ostatek zboża zatnie Krzywa kosa już ostatnie.
A kiedy z pola zbierzemy, Tam dopiero odpoczniemy Dołożywszy z wierzchem broga; Już więc, dzieci, jedno Boga!
Wtenczas, gościu, bywaj u mnie, Kiedy wszystko najdziesz w gumnie, A jesli ty rad odkładasz, Mnie do siebie drogę zadasz.
Panna 7
Prózno cię patrzam w tym kole: Twoja, miły, rozkosz pole; A raczej źwierz leśny bijesz, Niż tańcujesz albo pijesz.
Ja też, bym nabarziej chciała, Trudno bym sie zdobyé miała Na lepszą myśl; bo po tobie Serce zawżdy teskni sobíe.
Wolałabym też tym czasem Gdziekolwiek pod gęstym lasem Użyć z tobą towarzystwa, Pomogę ja i myślistwa.
Czego miłość nie przywyknie? Już ja trafię, gdy pies krzyknie, Gdzie zajeżdżać zającowi Mając charty pogotowi.
A kiedy rzucisz sieć długą, Jeslić sie swoją posługą Ni nacz więcej nie przygodzę, Niech za tobą smycz psów wodzę!
Żadna gęstwa, żadne głogi Nie przekażą mojej drogi; Tak lato jako śrzeżogę Przy tobie ja wytrwać mogę!
Albo, mój myśliwcze, tedy Pokwap sie do domu kiedy; Albo mnie ciężko nie będzie Ciebie naszladować wszędzie!
Panna 8
Pracowite woły moje, Przy tym lesie chłodne zdroje I łąka nieprzepasiona, Kosą nigdy nie sieczona.
Tu wasza dziś pasza będzie; A ja, mając oko wszędzie, Będę nad wami siedziała I tymczasem kwiatki rwała.
Kwiatki barwy rozmaitej, Które na łubce obszytej Usadzę nadobne koło I włożę na swoje czoło.
Tak dziewka, jako młodzieniec, Nie proś mię nikt o mój wieniec! Samam go swą ręką wiła, Sama go będę nosiła.
Dałam wczora taki drugi; Będzie mi go żal czas długi; Bo mię za raz pobrać dano, Czego mi czynić nie miano.
Pracowite woły moje, Wam płyną te chłodne zdroje; Wam kwitnie łąka zielona, Kosą nigdy nie sieczona!
Panna 9
Ja płaczę, a żal zakryty Mnoży we mnie płacz obfity. Spiewa więzień okowany Tając na czas wnętrznej rany.
Spiewa żeglarz w cudze strony Nagłym wiatrem zaniesiony; I oracz ubogi śpiewa, Choć od pracej aż omdlewa.
Spiewa słowik na topoli, A w sercu go przedsię boli Dawna krzywda; mocny Boże, Iż z człowieka ptak być może!
Nadobnać to dziewka była, Póki między ludźmi żyła; Toż niebodze zawadziło, Bo każdemu piękne miło.
Zły a niewierny pohańcze, Zbójca własny, nie posłańcze! Miawszy odnieść siostrę żenie Zawiodłeś ją w leśne cienie.
Próznoś jej język urzynał, Bo wszytko, coś z nią poczynał, Krwią na rąbku wypisała I smutnej siestrze posłała.
Nie wymyślaj przyczyn sobie, Pewnać już sprawa o tobie; Nie składaj nic na źwierz chciwy, Umysł twój krzyw niecnotliwy.
Siadaj za stół, jesliś głodzien, Nakarmią cię, czegoś godzien; Już ci żona warzy syna, Nieprzejednanać to wina.
Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki Obiad i co za przysmaki Na twym stole; ach, łakomy, Swe ciało jesz, niewiadomy!
A gdy go tak uraczono, Głowę na wet przyniesiono; Temu czasza z rąk wypadła, Język zmilknął, a twarz zbladła.
A żona powstawszy z ławy: "Coć sie zdadzą te potrawy? To za twą niecnotę tobie, Zdrajca mój, synowski grobie!"
Porwie sie mąż ku niej zatym, Alić nasz dudkiem czubatym; Sama sie w jaskółkę wdała, Oknem, łając, poleciała.
A ona niewinna córa Obrosła w słowicze pióra; I dziś wdzięcznym głosem cieszy, Kto sie kolwiek w drogę śpieszy.
Chwała Bogu, że te kraje Niosą insze obyczaje, Ani w Polszcze jako żywy Zjawiły sie takie dziwy.
Jednak ja mam, co mię boli; A by dziś nie ludziom k"woli, Co spiewam, płakać bych miała, Acz me pieśni płacz bez mała.
Panna 10
Owa u ciebie, mój miły, Me prośby ważne nie były; Próznom ja łzy wylewała I żałosnie narzekała.
Przedsięś ty w swą drogę jechał, A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał W ciężkim żalu, w którym muszę Wiecznie trapić moję duszę.
Bodaj wszytkich mąk skosztował, Kto naprzód wojsko szykował I wynalazł swoją głową Strzelbę srogą, piorunową.
Jakie ludzkie głupie sprawy: Szukać śmierci przez bój krwawy! A ona i tak człowieczy Upad ma na dobrej pieczy.
Przynamniej by mi w potrzebie Wolno stanąć wedle ciebie; Przywykłabych i ja zbroi, Bodaj przepadł, kto sie boi!
Jednak ty tak chciej być śmiałym, Jakoby sie wrócił całym; A nie daj umrzeć mnie, smutnej, W płaczu i w trosce okrutnej.
A wiarę, coś mi ślubował, Pomni, abyś przy tym chował; Tę mi przynieś a sam siebie; Dalej nie chcę nic od ciebie!
Panna 11
Skrzypku, by w tej pięknej rocie Usłyszeć co o Dorocie, Weźmi gęśle, jakoć miła, A zagraj nie myśląc siła!
Nieprzepłacona Doroto, Co między pieniędzmi złoto, Co miesiąc między gwiazdami, Toś ty jest miedzy dziewkami!
Twoja kosa rozczosana Jako brzoza przyodziana; Twarz jako kwiatki mieszane Lelijowe i różane.
Nos jako sznur upleciony, Czoło jak marmór gładzony; Brwi wyniosłe i czarnawe, A oczy dwa węgla prawe.
jeśli ten rolnik chowa te swoje świnki to znaczy że ktoś musiał odebrać remont chlewni i nie sądzę żeby chciał się ktoś podłożyć przy odbioże czegoś takiego
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi!
Czytania ze zrozumieniem uczono już w podstawówce. Między "cywilizowaną hodowlą" a "ucywylizowaną świnią" jest subtelna róznica. [/cytat]
Czy w "ucywilizowanej hodowli" są może sedesy dla świnek,a hodowca tylko sobie chodzi i spuszcza wodę?Napewno nie!!!A przecież kością niezgody jest wszędobylski smród,który będzie się wydobywał z kazdej hodowli.
Rolnik miał hodowlę wcześniej niż ta cała sala, która też powstała w budynku w których trzymano zwierzęta tak dla formalności . Wychodzi na to że na wsi nie można już prowadzić hodowli, trzeba będzie żywiec ściągać z zachodu co w Polsce nie można już normalnie prowadzić gospodarstwa. Co ciekawe niektórzy piszą o ekologicznej hodowli, ten kto nie był w hodowli to może takie banialuki pisać. Jak mają schabowy na talerzu to im nie śmierdzi. Wszystkiemu jest winny rolnik i trzeba gnoić tyle powiem.
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi!
Czytania ze zrozumieniem uczono już w podstawówce. Między "cywilizowaną hodowlą" a "ucywylizowaną świnią" jest subtelna róznica.
Czy w "ucywilizowanej hodowli" są może sedesy dla świnek,a hodowca tylko sobie chodzi i spuszcza wodę?Napewno nie!!!A przecież kością niezgody jest wszędobylski smród,który będzie się wydobywał z kazdej hodowli.[/cytat]
Nadal nic nie czaisz. Chodzi mi o to, że część polskich hodowców jest mentalnie nadal w PRL i syf mają w chlewniach ( oborach ) niemiłosierny. Gówno zwisa tam z sufitu, gnojówa leje się w kałuże pod chlew a przy okazji jest rozwożona na oponach na lokalne drogi. Czasy przydomowych pseudohodowli powoli już przechodzą do lamusa. Jeśli ktoś chce zajmować się hodowlą w dzisiejszych czasach powinien mieć do tego pojęcie i odpowiedni kapitał, pozwalający zapewnić jej nieuciążliwość. Każda hodowla zwierząt wiąże się z nieprzyjemnym zapachem co nie usprawiedliwia syfiarzy! Byłem w wielu chlewniach i oborach czyściusieńkich, nie przeszkadzających sąsiadom. Jeśli nadal nie rozumiesz, cywilizowana hodowla wygląda na przykład tak:
Gdyby nie lał gnojowicy na droge w karwaczu i uszczelnił swoj zbiornik na gnój byłoby może ok ale zrobil to najtanszym kosztem omijajac pewne przepisy. Dobrze, niech w koncu ktoś sie za to wezmie kto ma o tym pojęcie
Tak dla ścisłości z tego co wiem ktoś wydał mu pozwolenie na tak dużą hodowlę gdy już istniała sala, zaczęto odnowę dworku i stało przedszkole. Osoby nie mające wystarczającej wiedzy moze lepiej niech sie nie wypowiadaja na forum i nie sieją plotek.
No NA swiniach to Tera interest 700 szt x 800 zl 560.000x 4rzuty 2.240.000zlna rok przychodu jek"ies male koszty no i interest lepszy jak sal a weselna,tak trzymaj Robert niech ich kole w oczy
No NA swiniach to Tera interest 700 szt x 800 zl 560.000x 4rzuty 2.240.000zlna rok przychodu jek"ies male koszty no i interest lepszy jak sal a weselna,tak trzymaj Robert niech ich kole w oczy
Pozdrawiam piekny Karwacz i jego wspanialych mieszkancow " W Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil - wiatr z poludniowej strony wial , wiatr ten rodzinny byl....." Rocznik 1969-1971 -odlegle czasy , piekne czasy ktore sa i pozostana w pamieci . "Uplywa szybko zycie jak potok plynie w dal,za rok za dzien,za chwile - razem nie bedzie nas....."Analizujac slowa tej ,jakze madrej i stale na czasie piosenki zyjmy tym co mamy dzis i tym co da nam opatrznosc jutro, szanujmy sie wzajemnie a nie skaczmy jeden drugiemu do gardel i nie szukajmy non stop sami sobie problemow . Amigo ( z poludniowych stron Polski )
[quote=] Pozdrawiam piekny Karwacz i jego wspanialych mieszkancow " W Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil - wiatr z poludniowej strony wial , wiatr ten rodzinny byl....." Rocznik 1969-1971 -odlegle czasy , piekne czasy ktore sa i pozostana w pamieci . "Uplywa szybko zycie jak potok plynie w dal,za rok za dzien,za chwile - razem nie bedzie nas....."Analizujac slowa tej ,jakze madrej i stale na czasie piosenki zyjmy tym co mamy dzis i tym co da nam opatrznosc jutro, szanujmy sie wzajemnie a nie skaczmy jeden drugiemu do gardel i nie szukajmy non stop sami sobie problemow . Amigo ( z poludniowych stron Polski )[/quote]
Jak miło jest czytać taki mądry tekst.Wynika z niego,że był Pan tutaj w wojsku i z rozrzewniem wraca do dawnych,młodych lat,z których dwa przypadły na Przasnysz.Ja i wtedy i teraz mieszkam tu nadal i obserwuję zmiany jakie stopniowi zachodzą na lepsze,ale niestety-również i te mniej pozytywne.Pozdrawiam.
Karwacz stał się metropolią nie można już prowadzić hodowli, niektórym się w głowie poprzewracało chodzi tu oczywiście o właściciela sali weselnej melodia w jednej osobie handlarza końmi, od których też śmierdzi
można tylko nowocześnie a nie smród na 2 kilometry , cała droga posrana bo ciągnik z obornikiem jechał . trochę myśleć !!!!!
W Karwaczu wykopali żywą babę!!!
W du....ę
Kazdy ma prawo do swiezego powietrza a od swini wiadomo jak smierdzi, bardzo dobrze ze media sie tym zainteresowaly a nie mieszkancow karwacza truc otworzona swiniarnia, niezgodnie ze standardami przy przedszkolu, zabytkowym dworku itd... STOP
tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło.
[cytat]tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło. [/cytat]
Popieram ! Rolnik pierwszy postawil tu swiniarnie. A ktos kto inwestuje w biznes jakim jest sala weselna powinien przewidziec ze bedzie capilo skoro wszedzie sa gospodarstwa!! dobrze ze na wysypisku smieci nie postawil tej sali!!
[cytat]tak a przypominam niektórym że przedtem też hodowano też tam zwierzęta wcześniej niż ta sala weselna, przypominam iż karwacz jest towieś gdzie się prowadzi hodowlę i uprawę roli jak niektórzy zapomieli, jak szły krowy ulicą i srały to wam nie przeszkadzało i mleczko się piło.
Popieram ! Rolnik pierwszy postawil tu swiniarnie. A ktos kto inwestuje w biznes jakim jest sala weselna powinien przewidziec ze bedzie capilo skoro wszedzie sa gospodarstwa!! dobrze ze na wysypisku smieci nie postawil tej sali!![/cytat]
Tą świniarnię mógł postawić przy swoim domu i wąchać smród który tworzy, ciekawe czy wtedy by odpowiadało świeżutkie powietrze właścicielowi świniarni. Z tego co wiem, to istnieją pewne zasady takiej hodowli, które akurat w tym przypadku zostały grubo pominięte. Przedszkole, sala, dworek stomatologa, mieszkańcy w pobliżu, zbyt wielu ludziom ten smród szkodzi, zeby mogł dalej istnieć.
[cytat]Tą świniarnię mógł postawić przy swoim domu i wąchać smród który tworzy, ciekawe czy wtedy by odpowiadało świeżutkie powietrze właścicielowi świniarni. Z tego co wiem, to istnieją pewne zasady takiej hodowli, które akurat w tym przypadku zostały grubo pominięte. Przedszkole, sala, dworek stomatologa, mieszkańcy w pobliżu, zbyt wielu ludziom ten smród szkodzi, zeby mogł dalej istnieć.[/cytat]
POPIERAM tylko zacofany człowiek ze wsi, który nie wie na co się godzi wdychając i sie trujac będzie za dalszym wdychaniem toksycznego powietrza
...to że w Karwaczu jest sala waselna to wiedzą wszyscy...
...to że jest świniarnia to też już wszyscy wiedzą...
...ale ze w Karwaczu winie są tresowane i smrodzą tylko w sobotę kiedy w Sali weselnej jest impreza to pewnie nikt nie wie...
Gratki dla właściciela, niezły cyrk...
Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
wcześniej nie przeszkadzało jak krowy chadzały itd..a teraz zapachnialo miastem i juz wszystko zaczeło przeszkadzać
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ... [/cytat]
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi!
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi![/cytat]
Zgadzam się z tą opinia w 100%
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi![/cytat]
Czytania ze zrozumieniem uczono już w podstawówce. Między "cywilizowaną hodowlą" a "ucywylizowaną świnią" jest subtelna róznica.
Czy to chodzi o hodowle radnego Kacprzaka?
Ale jaki wy tu problem robicie.... Przecież hodowca świń był tu pierwszy, a ten co stawiał salę weselną mógł się zastanowić czy dobrze robi, a nie teraz problem... i to nie ważne czy wieś czy miasto...
to jest wiesc a nie miasto i po to hoduje na wsi swinie jak nie pasuje sali melodi to po co on tu budowal jak wie jak bylo. Nie pasuje mu a konie to on ma i tez od smierdzi
króluje stary stereotyp , gospodarka musi być śmierdząca i niechlujna , jedzcie do Niemiec i zobaczcie gospodarstwa nieudacznicy!
[cytat]króluje stary stereotyp , gospodarka musi być śmierdząca i niechlujna , jedzcie do Niemiec i zobaczcie gospodarstwa nieudacznicy! [/cytat]
Dokładnie I nikt nie zobaczy gówna na ulicy we wsi. Czysto i schludnie
[cytat]króluje stary stereotyp , gospodarka musi być śmierdząca i niechlujna , jedzcie do Niemiec i zobaczcie gospodarstwa nieudacznicy! [/cytat]
Dokładnie I nikt nie zobaczy gówna na ulicy we wsi. Czysto i schludnie
Dobry komentarz z tego forum, link poniżej
http://eprzasnysz.pl/aktualnosci.php?a rtykul=7193#opinie
Jedzcie na sątrzaske tam to dopiero jebie.
Na karwaczu to jest pikuś.i jakoś ludzie zyja.przejedzcie przy celulozie w Ostrołęce . Idz i tam im powiedz jak to sie robi w cywilizowany sposób. A tu pare świnek i wielkie larum.
Jak sa pier... to niech sie wodza za łby a od konikow to pszczółki wynosza
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ... [/cytat]
...ale czy sie chce ?...oto jest pytanie :)
Problem w tym, że wprowadzenie nieuciążliwej hodowli sporo kosztuje, dlatego obrońcy smrodu tak szczekają.
ciekawe co ma powiedzieć właściciel domu weselnego który powstaje na strefie gospodarczej od strony oczyszczalni ścieków tam dopiero unosi się miły zapach może musi poprosić burmistrza o przeniesienie oczyszczalni
[cytat]ciekawe co ma powiedzieć właściciel domu weselnego który powstaje na strefie gospodarczej od strony oczyszczalni ścieków tam dopiero unosi się miły zapach może musi poprosić burmistrza o przeniesienie oczyszczalni [/cytat]
Jestem zaPoproś - efekt negatywny na bank...
Kazda dzialalnosc gospodarcza to ryzyko inwestora . Inwestujac na danym terenie wczesniej nalezy ten teren rozpoznac i adekwatnie zainwestowac. Skoro wczesniej byla swiniarnia to rozumny inwestor wybudowalby tam masarnie ,a nie dom weselny. Skoro uczynil inaczej wiec ponosi konsekwencje i jest tylko jego i wylacznie jego problem ,a nam i Wam nic do tego.Amigo.
szkoda tylko że ci wszyscy którym tak ten przykry zapach przeszkadza zapomnieli że jedzą wędliny z podobnych hodowli jak ta w Karwaczu i jakoś im ta wędlina nie śmierdzi zwierzęta chowa się na wsi a nie w mieście
[cytat]szkoda tylko że ci wszyscy którym tak ten przykry zapach przeszkadza zapomnieli że jedzą wędliny z podobnych hodowli jak ta w Karwaczu i jakoś im ta wędlina nie śmierdzi zwierzęta chowa się na wsi a nie w mieście[/cytat] :
Pieśń świętojańska o Sobótce
Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.
Tam goście, tam i domowi
Sypali sie ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały
A sady sie sprzeciwiały.
Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.
Wszytki spiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały:
Panna 1
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono;
Czemu sobie rąk nie damy,
A społem nie zaspiewamy?
Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.
Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawdży sobótka palana.
Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przed tym wszędzie.
Święta przed tym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.
Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą;
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje.
Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.
Na tego my wszytko włóżmy,
A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć sie i dobre lata,
Jeszczeć nie tu koniec świata.
A teraz ten wieczór sławny
Święćmy jako zwyczaj dawny,
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania!
Panna 2
To moja nawiętsza wada,
Że tańcuję barzo rada;
Powiedzcież mi, me sąsiady,
Jest tu która bez tej wady?
Wszytki mi sie uśmiechacie,
Podobno ze mną trzymacie;
Postępujmyż tedy krokiem,
Aleć nie masz jako skokiem.
Skokiem taniec nasnadniejszy,
A tym jeszcze pochodniejszy,
Kiedy w bęben przybijają,
Samy nogi prawie drgają.
Teraz masz czas, umiesz li co,
Mój nadobny bębennico!
Wszytka tu wieś siedzi w koło,
A w pośrzodku samo czoło.
Żeby też tu ta nie była,
Która twemu sercu miła?
Każesz li, wierzyć będziemy,
Aleć insze rozumiemy.
Pomóż oto dobrej rzeczy,
A nasz taniec miej na pieczy;
Owa najdziesz i w tym rzędzie,
Coć za wszytki płatna będzie.
Ja sie nie umiem frasować,
Toż radzę drugim zachować;
Bo w trosce człowiek zgrzybieje
Pierwej, niż sie sam spodzieje.
Ale gdzie dobra myśl płuży,
Tam i zdrowie lepiej służy;
A choć drugi zajdzie w lata,
I tak on ujdzie za swata.
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając mi wesoło!
A ty sie czuj, czyja kolej,
Nie masz li mię wydać wolej!
Panna 3
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając mi wesoło!
Czuję sie, że moja kolej,
A ja nie mam wydać wolej.
Sam ze wszytkiego stworzenia
Człowiek ma śmiech z przyrodzenia;
Inszy wszelaki źwierz niemy
Nie śmieje sie, jako chcemy.
Nie ma w swym szaleństwie miary,
Kto gardzi Pańskimi dary;
A bodaj miał płakać siła,
Komu dobra myśl niemiła.
Śmiejmy sie! Czy nie masz czemu?
Śmiejże sie przynamniej temu,
Że, nie mówiąc nic trefnego,
Chcę po was śmiechu śmiesznego.
Wystąp ty, coś ciągnął kota,
A puść sie na chwilę płota!
Uchowa cię dziś Bóg szkody,
Bo tu opodal do wody.
Ciągnie go drugi na suszy,
Tobie trzeba aż po uszy;
Nieboże mój, kto cię zbłaźnił,
Żeś tak srogie źwierzę draźnił?
Nie znasz ludzi, co przed kotem
Pierzchają nawiętszym błotem?
A na jego głos straszliwy
Ledwe drugi będzie żywy.
Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę,
On przedsię ogonem wzgórę;
Zły z nim pokój, gorsza zwada;
Jeszcze i dziś strach sąsiada.
Czasem też i z dachu spadnie,
A przedsię na nogi padnie;
I chłop foremniejszy bywa,
Gdzie kot we łbie przemieszkiwa.
A to jako w nim szacować,
Że umie i praktykować?
A to tak wieszcza bestyja,
Że sie zawżdy na deszcz myją.
Więc łowiec niepospolity
A w swych sprawach dziwnie skryty.
K" temu rzadko uśnie w nocy
Ale ufa zawżdy mocy.
Kocie, wszytko to do czasu,
Strzeż wilka wyszczekać z lasu;
A może być i w tym stadzie,
Co już myśli o zakładzie.
Panna 4
Komum ja kwiateczki rwała,
A ten wianek gotowała?
Tobie, miły, nie inszemu,
Któryś sam mił sercu memu.
Włóż na piękną głowę twoją
Tę rozkwitłą pracą moję;
A mnie samę na sercu miej,
Toż i o mnie sam rozumiej.
Żadna chwila ta nie była,
Żebych cię z myśli spuściła;
I sen mię prace nie zbawi,
Spię, a myślę, by na jawi.
Tę nadzieję mam o tobie,
Że mię też masz za co sobie:
Ani wzgardzisz chucią moją,
Ale mi ją oddasz swoją.
Tego zataić nie mogę,
Co mi w sercu czyni trwogę;
Wszytki tu wzrok ostry mają
I co piękne, dobrze znają.
Prze Bóg, siostry, o to proszę,
Niech tej krzywdy nie odnoszę,
By mię która w to tknąć miała,
O com sie ja utroskała.
O wszelako inszą szkodę
Łacno przyzwolę na zgodę;
Ale kto mię w miłość ruszy,
Wiecznie będzie krzyw mej duszy!
Panna 5
Zwierzęć sie, gromado moja,
Nie mam przed Szymkiem pokoja!
Za trzewik mi zastępuje,
A powiada, że miłuje.
Szymku, by to prawda była;
Dobrze bych Bogu służyła;
Ale ty rad z ludzi szydzisz,
Zwłaszcza gdy prostaka widzisz.
Tobie to wolno samemu,
Ale, wierę, nie inszemu;
Bo ty z tym nadobnie umiesz,
A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.
I któraż by nie szła rada
Za tak gładkiego sąsiada?
Podajże jej kęs nadzieje,
Alić sie już moja śmieje.
I samam tak głupią była,
Żem ci też kiedy wierzyła;
Dziś już nic i pókim żywa,
Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.
Ze mną sobie rzecz najdujesz,
Drugiej nogę przystępujesz;
Odpuść mi: silnyś przechyra,
A ja z takim nie mam mira.
Nie sprawujże sie przez miarę,
Boć zaś ludzie dadzą wiarę;
A mało sobie poprawisz,
Że mię w nieprawdzie zostawisz.
Panna 6
Gorące dni nastawają,
Suche role sie padają;
Polny świercz, co głosu sstaje,
Gwałtownemu słońcu łaje.
Już mdłe bydło szuka cienia
I ciekącego strumienia,
I pasterze, chodząc za niem,
Budzą lasy swoim graniem.
Żyto sie w polu dostawa
I swoją barwą znać dawa
Iż już niedaleko żniwo:
Miej sie do sierpa co żywo!
Sierpa trzeba oziminie,
Kosa sie zejdzie jarzynie;
A wy, młodszy, noście snopy,
Drudzy układajcie w kopy!
Gospodarzu nasz wybrany,
Ty masz mieć wieniec kłosiany,
Gdy w ostatek zboża zatnie
Krzywa kosa już ostatnie.
A kiedy z pola zbierzemy,
Tam dopiero odpoczniemy
Dołożywszy z wierzchem broga;
Już więc, dzieci, jedno Boga!
Wtenczas, gościu, bywaj u mnie,
Kiedy wszystko najdziesz w gumnie,
A jesli ty rad odkładasz,
Mnie do siebie drogę zadasz.
Panna 7
Prózno cię patrzam w tym kole:
Twoja, miły, rozkosz pole;
A raczej źwierz leśny bijesz,
Niż tańcujesz albo pijesz.
Ja też, bym nabarziej chciała,
Trudno bym sie zdobyé miała
Na lepszą myśl; bo po tobie
Serce zawżdy teskni sobíe.
Wolałabym też tym czasem
Gdziekolwiek pod gęstym lasem
Użyć z tobą towarzystwa,
Pomogę ja i myślistwa.
Czego miłość nie przywyknie?
Już ja trafię, gdy pies krzyknie,
Gdzie zajeżdżać zającowi
Mając charty pogotowi.
A kiedy rzucisz sieć długą,
Jeslić sie swoją posługą
Ni nacz więcej nie przygodzę,
Niech za tobą smycz psów wodzę!
Żadna gęstwa, żadne głogi
Nie przekażą mojej drogi;
Tak lato jako śrzeżogę
Przy tobie ja wytrwać mogę!
Albo, mój myśliwcze, tedy
Pokwap sie do domu kiedy;
Albo mnie ciężko nie będzie
Ciebie naszladować wszędzie!
Panna 8
Pracowite woły moje,
Przy tym lesie chłodne zdroje
I łąka nieprzepasiona,
Kosą nigdy nie sieczona.
Tu wasza dziś pasza będzie;
A ja, mając oko wszędzie,
Będę nad wami siedziała
I tymczasem kwiatki rwała.
Kwiatki barwy rozmaitej,
Które na łubce obszytej
Usadzę nadobne koło
I włożę na swoje czoło.
Tak dziewka, jako młodzieniec,
Nie proś mię nikt o mój wieniec!
Samam go swą ręką wiła,
Sama go będę nosiła.
Dałam wczora taki drugi;
Będzie mi go żal czas długi;
Bo mię za raz pobrać dano,
Czego mi czynić nie miano.
Pracowite woły moje,
Wam płyną te chłodne zdroje;
Wam kwitnie łąka zielona,
Kosą nigdy nie sieczona!
Panna 9
Ja płaczę, a żal zakryty
Mnoży we mnie płacz obfity.
Spiewa więzień okowany
Tając na czas wnętrznej rany.
Spiewa żeglarz w cudze strony
Nagłym wiatrem zaniesiony;
I oracz ubogi śpiewa,
Choć od pracej aż omdlewa.
Spiewa słowik na topoli,
A w sercu go przedsię boli
Dawna krzywda; mocny Boże,
Iż z człowieka ptak być może!
Nadobnać to dziewka była,
Póki między ludźmi żyła;
Toż niebodze zawadziło,
Bo każdemu piękne miło.
Zły a niewierny pohańcze,
Zbójca własny, nie posłańcze!
Miawszy odnieść siostrę żenie
Zawiodłeś ją w leśne cienie.
Próznoś jej język urzynał,
Bo wszytko, coś z nią poczynał,
Krwią na rąbku wypisała
I smutnej siestrze posłała.
Nie wymyślaj przyczyn sobie,
Pewnać już sprawa o tobie;
Nie składaj nic na źwierz chciwy,
Umysł twój krzyw niecnotliwy.
Siadaj za stół, jesliś głodzien,
Nakarmią cię, czegoś godzien;
Już ci żona warzy syna,
Nieprzejednanać to wina.
Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki
Obiad i co za przysmaki
Na twym stole; ach, łakomy,
Swe ciało jesz, niewiadomy!
A gdy go tak uraczono,
Głowę na wet przyniesiono;
Temu czasza z rąk wypadła,
Język zmilknął, a twarz zbladła.
A żona powstawszy z ławy:
"Coć sie zdadzą te potrawy?
To za twą niecnotę tobie,
Zdrajca mój, synowski grobie!"
Porwie sie mąż ku niej zatym,
Alić nasz dudkiem czubatym;
Sama sie w jaskółkę wdała,
Oknem, łając, poleciała.
A ona niewinna córa
Obrosła w słowicze pióra;
I dziś wdzięcznym głosem cieszy,
Kto sie kolwiek w drogę śpieszy.
Chwała Bogu, że te kraje
Niosą insze obyczaje,
Ani w Polszcze jako żywy
Zjawiły sie takie dziwy.
Jednak ja mam, co mię boli;
A by dziś nie ludziom k"woli,
Co spiewam, płakać bych miała,
Acz me pieśni płacz bez mała.
Panna 10
Owa u ciebie, mój miły,
Me prośby ważne nie były;
Próznom ja łzy wylewała
I żałosnie narzekała.
Przedsięś ty w swą drogę jechał,
A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał
W ciężkim żalu, w którym muszę
Wiecznie trapić moję duszę.
Bodaj wszytkich mąk skosztował,
Kto naprzód wojsko szykował
I wynalazł swoją głową
Strzelbę srogą, piorunową.
Jakie ludzkie głupie sprawy:
Szukać śmierci przez bój krwawy!
A ona i tak człowieczy
Upad ma na dobrej pieczy.
Przynamniej by mi w potrzebie
Wolno stanąć wedle ciebie;
Przywykłabych i ja zbroi,
Bodaj przepadł, kto sie boi!
Jednak ty tak chciej być śmiałym,
Jakoby sie wrócił całym;
A nie daj umrzeć mnie, smutnej,
W płaczu i w trosce okrutnej.
A wiarę, coś mi ślubował,
Pomni, abyś przy tym chował;
Tę mi przynieś a sam siebie;
Dalej nie chcę nic od ciebie!
Panna 11
Skrzypku, by w tej pięknej rocie
Usłyszeć co o Dorocie,
Weźmi gęśle, jakoć miła,
A zagraj nie myśląc siła!
Nieprzepłacona Doroto,
Co między pieniędzmi złoto,
Co miesiąc między gwiazdami,
Toś ty jest miedzy dziewkami!
Twoja kosa rozczosana
Jako brzoza przyodziana;
Twarz jako kwiatki mieszane
Lelijowe i różane.
Nos jako sznur upleciony,
Czoło jak marmór gładzony;
Brwi wyniosłe i czarnawe,
A oczy dwa węgla prawe.
Usta twoje koralowe,
A zęby szczere perłowe;
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne, ręka biała.
Serce mi zakwitnie prawie
Przy twej przyjemnej rozprawie;
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie cukier czuję.
W tańcuś jak jedna bogini,
A co sie skutniejszą czyni:
Nie masz w tobie nic hardości,
Co więc rzadko przy gładkości.
Tymeś ludziom wszytkim miła
I mnieś wiecznie zniewoliła;
Przeto cię me głośne strony
Będą sławić na wsze strony.
Panna 12
Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?
Człowiek w twej pieczy uczciwie
Bez wszelakiej lichwy żywie;
Pobożne jego staranie
I bezpieczne nabywanie.
Inszy sie ciągną przy dworze
Albo żeglują przez morze,
Gdzie człowieka wicher pędzi,
A śmierć bliżej niż na piędzi.
Najdziesz, kto w płat język dawa,
A radę na funt przedawa,
Krwią drudzy zysk oblewają,
Gardła na to odważają.
Oracz pługiem zarznie w ziemię;
Stąd i siebie, i swe plemię,
Stąd roczną czeladź i wszytek
Opatruje swój dobytek.
Jemu sady obradzają,
Jemu pszczoły miód dawają;
Nań przychodzi z owiec wełna
I zagroda jagniąt pełna.
On łąki, on pola kosi,
A do gumna wszytko nosi.
Skoro też siew odprawiemy,
Komin wkoło obsiędziemy.
Tam już pieśni rozmaite
Tam będą gadki pokryte
Tam trefne plęsy z ukłony,
Tam cenar, [tam] i goniony.
A gospodarz wziąwszy siatkę
Idzie mrokiem na usadkę
Albo sidła stawia w lesie;
Jednak zawżdy co przyniesie.
W rzece ma gęste więcierze,
Czasem wędą ryby bierze;
A rozliczni ptacy wkoło
Ozywają sie wesoło.
Stada igrają przy wodzie,
A sam pasterz, siedząc w chłodzie,
Gra w piszczałkę proste pieśni;
A faunowie skaczą leśni.
Zatym sprzętna gospodyni
O wieczerzej pilność czyni,
Mając doma ten dostatek,
Że sie obejdzie bez jatek.
Ona sama bydło liczy,
Kiedy z pola idąc ryczy,
Ona i spuszczać pomoże;
Męża wzmaga, jako może.
A niedorośli wnukowie,
Chyląc sie ku starszej głowie,
Wykną przestawać na male,
Wstyd i cnotę chować w cale.
Dzień tu, ale jasne zorze
Zapadłyby znowu w morze,
Niżby mój głos wyrzekł wszytki
Wieśne wczasy i pożytki.
jeśli ten rolnik chowa te swoje świnki to znaczy że ktoś musiał odebrać remont chlewni i nie sądzę żeby chciał się ktoś podłożyć przy odbioże czegoś takiego
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi!
Czytania ze zrozumieniem uczono już w podstawówce. Między "cywilizowaną hodowlą" a "ucywylizowaną świnią" jest subtelna róznica. [/cytat]
Czy w "ucywilizowanej hodowli" są może sedesy dla świnek,a hodowca tylko sobie chodzi i spuszcza wodę?Napewno nie!!!A przecież kością niezgody jest wszędobylski smród,który będzie się wydobywał z kazdej hodowli.
Dlaczego na wsi jest czyste powietrze?Bo ludzie chałup nie wietrzą.
Rolnik miał hodowlę wcześniej niż ta cała sala, która też powstała w budynku w których trzymano zwierzęta tak dla formalności . Wychodzi na to że na wsi nie można już prowadzić hodowli, trzeba będzie żywiec ściągać z zachodu co w Polsce nie można już normalnie prowadzić gospodarstwa. Co ciekawe niektórzy piszą o ekologicznej hodowli, ten kto nie był w hodowli to może takie banialuki pisać. Jak mają schabowy na talerzu to im nie śmierdzi. Wszystkiemu jest winny rolnik i trzeba gnoić tyle powiem.
[cytat]Świnie można hodować w cywilizowany, bezkonfliktowy sposób. Pod warunkiem, że się chce ...
Może podasz metodę jak ucywilizować świnię?Wieś zawsze będzie wsią,albo d..ą psią,więc śmierdzieć musi!
Czytania ze zrozumieniem uczono już w podstawówce. Między "cywilizowaną hodowlą" a "ucywylizowaną świnią" jest subtelna róznica.
Czy w "ucywilizowanej hodowli" są może sedesy dla świnek,a hodowca tylko sobie chodzi i spuszcza wodę?Napewno nie!!!A przecież kością niezgody jest wszędobylski smród,który będzie się wydobywał z kazdej hodowli.[/cytat]
Nadal nic nie czaisz. Chodzi mi o to, że część polskich hodowców jest mentalnie nadal w PRL i syf mają w chlewniach ( oborach ) niemiłosierny. Gówno zwisa tam z sufitu, gnojówa leje się w kałuże pod chlew a przy okazji jest rozwożona na oponach na lokalne drogi. Czasy przydomowych pseudohodowli powoli już przechodzą do lamusa. Jeśli ktoś chce zajmować się hodowlą w dzisiejszych czasach powinien mieć do tego pojęcie i odpowiedni kapitał, pozwalający zapewnić jej nieuciążliwość. Każda hodowla zwierząt wiąże się z nieprzyjemnym zapachem co nie usprawiedliwia syfiarzy! Byłem w wielu chlewniach i oborach czyściusieńkich, nie przeszkadzających sąsiadom. Jeśli nadal nie rozumiesz, cywilizowana hodowla wygląda na przykład tak:
http://www.youtube.com /watch?v=f849XzksxQU
Robert trzymaj się, nic tu nie zawoniłeś, robisz co do ciebie należy, jesteś rolnikiem, a rolników jak widać PO nie szanuje
[cytat]Robert trzymaj się, nic tu nie zawoniłeś, robisz co do ciebie należy, jesteś rolnikiem, a rolników jak widać PO nie szanuje[/cytat]
Tak trzymać!!!
Gdyby nie lał gnojowicy na droge w karwaczu i uszczelnił swoj zbiornik na gnój byłoby może ok ale zrobil to najtanszym kosztem omijajac pewne przepisy. Dobrze, niech w koncu ktoś sie za to wezmie kto ma o tym pojęcie
Tak dla ścisłości z tego co wiem ktoś wydał mu pozwolenie na tak dużą hodowlę gdy już istniała sala, zaczęto odnowę dworku i stało przedszkole. Osoby nie mające wystarczającej wiedzy moze lepiej niech sie nie wypowiadaja na forum i nie sieją plotek.
a jak gnojowice woza rogowiaki to wam nie przeszkadza usraliście się tak na roberta, jak pan koniarz wozi koński tez to jest ok,
Wezta się za to sale weselna i jej właściciela rolnik ma tu rację i basta
No NA swiniach to Tera interest 700 szt x 800 zl 560.000x 4rzuty 2.240.000zlna rok przychodu jek"ies male koszty no i interest lepszy jak sal a weselna,tak trzymaj Robert niech ich kole w oczy
No pewnie ze zazdrosc i nic wiecej, nawsi smierdzi chodowla ojej jakie to dziwne ja myslalem ze tylko kwiatki maja
No pewnie ze zazdrosc i nic wiecej, nawsi smierdzi chodowla ojej jakie to dziwne ja myslalem ze tylko kwiatki maja
No NA swiniach to Tera interest 700 szt x 800 zl 560.000x 4rzuty 2.240.000zlna rok przychodu jek"ies male koszty no i interest lepszy jak sal a weselna,tak trzymaj Robert niech ich kole w oczy
Dla tych co im śmierdzi;niech się przeprowadzą z Karwacza do Karpacza.
Pozdrawiam piekny Karwacz i jego wspanialych mieszkancow " W Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil - wiatr z poludniowej strony wial , wiatr ten rodzinny byl....." Rocznik 1969-1971 -odlegle czasy , piekne czasy ktore sa i pozostana w pamieci . "Uplywa szybko zycie jak potok plynie w dal,za rok za dzien,za chwile - razem nie bedzie nas....."Analizujac slowa tej ,jakze madrej i stale na czasie piosenki zyjmy tym co mamy dzis i tym co da nam opatrznosc jutro, szanujmy sie wzajemnie a nie skaczmy jeden drugiemu do gardel i nie szukajmy non stop sami sobie problemow . Amigo ( z poludniowych stron Polski )
[quote=] Pozdrawiam piekny Karwacz i jego wspanialych mieszkancow " W Karwaczu gdym na warcie stal i o swym szczesciu snil - wiatr z poludniowej strony wial , wiatr ten rodzinny byl....." Rocznik 1969-1971 -odlegle czasy , piekne czasy ktore sa i pozostana w pamieci . "Uplywa szybko zycie jak potok plynie w dal,za rok za dzien,za chwile - razem nie bedzie nas....."Analizujac slowa tej ,jakze madrej i stale na czasie piosenki zyjmy tym co mamy dzis i tym co da nam opatrznosc jutro, szanujmy sie wzajemnie a nie skaczmy jeden drugiemu do gardel i nie szukajmy non stop sami sobie problemow . Amigo ( z poludniowych stron Polski )[/quote]
Jak miło jest czytać taki mądry tekst.Wynika z niego,że był Pan tutaj w wojsku i z rozrzewniem wraca do dawnych,młodych lat,z których dwa przypadły na Przasnysz.Ja i wtedy i teraz mieszkam tu nadal i obserwuję zmiany jakie stopniowi zachodzą na lepsze,ale niestety-również i te mniej pozytywne.Pozdrawiam.