Witam państwa na zabawie, pozwólcie, że się przedstawię: jestem Waldek, a wołają na mnie "Cyc"! Lubię piłkę i browary, i zupełnie jak mój stary, w życiu swoim to nie robię kurde nic!
Raz pod wozem, raz na wozie, tak się żyje w Panderozie, którą czasem w telewizji Polską zwą. Dzisiaj żyjesz, jutro gnijesz, co zarobisz, to przepijesz, to wyrazić dzisiaj pragnę piosnką tą.
Ojciec mój Ferdynand Wielki, zdradza słabość do butelki, ale przecież taką słabość każdy ma. Czy se stoi, czy se leży, trzyma w rączce browar świeży, jak poprosisz to ci może grzdyla da.
Moja babka to Rozalia, ojciec dla niej to kanalia, babka raz w miesiącu rentę z ZUSu ma. Lecz choć renty pilnie strzeże, ojciec zawsze jej zabierze, wtedy w domu jest Rodeo na sto dwa!
Kiełbasa, browary i inne towary
narodzie kochany, ja Tobie dam
opiekę lekarską i rentę wysoką
tylko mnie wybierz na prezydenta
Kokosy, banany, narodzie kochany
a zamiast pracy taniec i śpiew
i każden będzie miał, co tylko będzie chciał
tylko mnie wybierz na prezydenta
Ja obiecuję wam, ja obiecuję wam
ja obiecuję wam, ja obiecuję wam
ja obiecuję wam, ja obiecuję wam
ja obiecuję wam, ja obiecuję wam, tralalala
Witam państwa na zabawie, pozwólcie, że się przedstawię:
jestem Waldek, a wołają na mnie "Cyc"!
Lubię piłkę i browary, i zupełnie jak mój stary,
w życiu swoim to nie robię kurde nic!
Raz pod wozem, raz na wozie, tak się żyje w Panderozie,
którą czasem w telewizji Polską zwą.
Dzisiaj żyjesz, jutro gnijesz, co zarobisz, to przepijesz,
to wyrazić dzisiaj pragnę piosnką tą.
Ojciec mój Ferdynand Wielki, zdradza słabość do butelki,
ale przecież taką słabość każdy ma.
Czy se stoi, czy se leży, trzyma w rączce browar świeży,
jak poprosisz to ci może grzdyla da.
Moja babka to Rozalia, ojciec dla niej to kanalia,
babka raz w miesiącu rentę z ZUSu ma.
Lecz choć renty pilnie strzeże, ojciec zawsze jej zabierze,
wtedy w domu jest Rodeo na sto dwa!