Witam serdecznie. Zupelnie przypadkowo znalazlem sie na tym portalu w temacie o znalezionym psie pekinczyku. Obecnie mieszkam kilkaset kilometrow od przasnysza,a bylo to kilkadziesiat lat temu. W tym czasie byly w Przasnyszu dwa bardzo slynne i zasluzone psy o imionach Burdel i Areszt. Czy ktos z Panstwa slyszal o nich i wie cos na ten temat?
W 1970r.na wartownie w jednostce wojskowej przyblakaly sie 2 pieski i tam sie szybko zaaklimatyzowaly.Nigdy nigdzie sie nie oddalily do zadnego zolnierza sie nie nablizyly, daly sie lubic tylko zolnierzom na warcie - po warcie ich nie znaly i nie podeszly do nikogo. Co ciekawe,to to,ze jeden nie nawidzil porzadkow -wszystko co bylo poukladane pod chwilowa nieobecnosc automatycznie rozwalil ,i na tym bajzlu sie wygodnie kladl. Dlatego dostal ksywe - burdel. Drugi zupelnie inny. tylko i wylacznie chodzil non stop na spacery aresztantow konwojowanych przez wartownika. mogl ktokolwiek go wolac,dawac mu cokolwiek- bez reakcji. Jego ulubiencami byli tylko aresztanci . Po opuszczeniu aresztu -nie znal nikogo, dlatego mial ksywe-areszt . Wobec dzisiejszych ciezkich czasow i problemow nie tylko bytowych mysle ze warto bylo wspomniec ten epizod z dawnych czasow. mysle ,ze dosc ciekawy i odosobniony.
Witam serdecznie. Zupelnie przypadkowo znalazlem sie na tym portalu w temacie o znalezionym psie pekinczyku. Obecnie mieszkam kilkaset kilometrow od przasnysza,a bylo to kilkadziesiat lat temu. W tym czasie byly w Przasnyszu dwa bardzo slynne i zasluzone psy o imionach Burdel i Areszt. Czy ktos z Panstwa slyszal o nich i wie cos na ten temat?
Teraz Pan Jarosław ma słynne ON.
I jakoś tak ładniej się nazywajom
Przypadkowo to możesz trafić 6 w totka, albo cegła może ci spaść na łeb w drewnianym kościele. Nie świruj.
TO,ZE KOGOS KIEDYS TAKIE NIESZCZESCCIE SPOTKALO TO NIE ZNACZY ZE JEST TO ZJAWIWSKO POWSZECHNE.SERDECZNIE WSPOLCZUJE.
W 1970r.na wartownie w jednostce wojskowej przyblakaly sie 2 pieski i tam sie szybko zaaklimatyzowaly.Nigdy nigdzie sie nie oddalily do zadnego zolnierza sie nie nablizyly, daly sie lubic tylko zolnierzom na warcie - po warcie ich nie znaly i nie podeszly do nikogo. Co ciekawe,to to,ze jeden nie nawidzil porzadkow -wszystko co bylo poukladane pod chwilowa nieobecnosc automatycznie rozwalil ,i na tym bajzlu sie wygodnie kladl. Dlatego dostal ksywe - burdel. Drugi zupelnie inny. tylko i wylacznie chodzil non stop na spacery aresztantow konwojowanych przez wartownika. mogl ktokolwiek go wolac,dawac mu cokolwiek- bez reakcji. Jego ulubiencami byli tylko aresztanci . Po opuszczeniu aresztu -nie znal nikogo, dlatego mial ksywe-areszt . Wobec dzisiejszych ciezkich czasow i problemow nie tylko bytowych mysle ze warto bylo wspomniec ten epizod z dawnych czasow. mysle ,ze dosc ciekawy i odosobniony.
Chyba wyczerpujący komentarz{