Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie koniecznie RAW i nie musi być zaraz PS. Gimp jest trochę bardziej skomplikowany w obsłudze ale można wyczarować świetne obrazy. Oczywiście z niezłego zdjęcia nie z niczego ;-) . Długie zimowe wieczory można poświęcić na edukacyjną zabawę. Gimp jest za darmo!
no tak, trudno się z Wami nie zgodzić, tylko, że z APS-C widać obraz jakby bardziej płaski i mnie barwny...czyżby obróbka rawów w PS"ie tyle zmieniała w końcowej fotografii?
Różnica jest taka, że inwestując 7k lub więcej w puszkę FF inwestujesz też chociaż 2k w dobry obiektyw który jest jasny i daje bardzo dobry obraz. Lustrzanki APS w znakomitej większości używane są z tak zwanymi kitami. O ile "kity" Nikonowskie nie są tragiczne to Canonowski jest beznadziejny. Druga sprawa to jeśli ktoś łapie się za FF przeważnie ma pojęcie o fotografowaniu, nie poprzestaje na zrobieniu zdjęcia tylko robi postprodukcję (obróbkę) a to daje 90% sukcesu. Takie rzeczy jak plastyka FF czy różnica w zaszumieniu wynikająca z większych pikseli są niezauważalne dla laików.Przepis na złe zdjęcie? Kup aparat z wielkim zoomem najlepiej 50x, z małą, przepakowaną pikselami matrycą najlepiej 30 mega lub więcej, nie czytaj instrukcji, nie wyłączaj zielonego programu, nie rozwijaj się fotograficznie, nie obrabiaj zdjęć w kompie i narzekaj, że masz słaby sprzęt :D.
Pięknie, że na pierwszych zdjęciach nie ma ani ludzi ani samochodów... Miasto się budzi?
Różnica jest, ale raczej nie jest to do zauważenia na powyższych zdjęciach. Tak samo jest między APS-C a matrycą w telefonie lub aparacie-małpce. Powiedzmy, że telefon i aparat mają te same marketingowe 10MPix. No i powiedzmy, jak to zwykle bywało, że aparat ma fizycznie większą matrycę niż ta w telefonie. Czyli w telefonie ta sama liczba pikseli jest umieszczona na mniejszej powierzchni. Skutkuje to większymi szumami na zdjęciu, co na pierwszy rzut oka powoduje gorszą jakość zdjęcia. Inna sprawa, że wielkość matrycy (nie mówię o licznie Mpix)- podkreślam - na ogół jest współmierna do umiejętności i ceny sprzętu. Im ktoś ma więcej umiejętności, tym zauważa więcej defektów i oczekują lepszej jakości. Powoduje to spotęgowanie tego efektu, bo sprzętem o lepszej matrycy posługują się osoby, które często coś wiedzą o fotografii. Ale jak to mówią - nie aparat robi zdjęcie :) Kiedyś poczyniłem zdjęcie 2-megapikselową małpką, ale odpowiednie wykorzystanie światła i ostrości pozwoliło, że zdjęcie pojawiło się na wystawie ZPAF.
Kkto mi powie, dlaczego jest taka różnica pomiędzy zdjęciami wykonywanymi na pełnej klatce a matrycami APS-C?
Nie koniecznie RAW i nie musi być zaraz PS. Gimp jest trochę bardziej skomplikowany w obsłudze ale można wyczarować świetne obrazy. Oczywiście z niezłego zdjęcia nie z niczego ;-) . Długie zimowe wieczory można poświęcić na edukacyjną zabawę. Gimp jest za darmo!
no tak, trudno się z Wami nie zgodzić, tylko, że z APS-C widać obraz jakby bardziej płaski i mnie barwny...czyżby obróbka rawów w PS"ie tyle zmieniała w końcowej fotografii?
Różnica jest taka, że inwestując 7k lub więcej w puszkę FF inwestujesz też chociaż 2k w dobry obiektyw który jest jasny i daje bardzo dobry obraz. Lustrzanki APS w znakomitej większości używane są z tak zwanymi kitami. O ile "kity" Nikonowskie nie są tragiczne to Canonowski jest beznadziejny. Druga sprawa to jeśli ktoś łapie się za FF przeważnie ma pojęcie o fotografowaniu, nie poprzestaje na zrobieniu zdjęcia tylko robi postprodukcję (obróbkę) a to daje 90% sukcesu. Takie rzeczy jak plastyka FF czy różnica w zaszumieniu wynikająca z większych pikseli są niezauważalne dla laików.Przepis na złe zdjęcie? Kup aparat z wielkim zoomem najlepiej 50x, z małą, przepakowaną pikselami matrycą najlepiej 30 mega lub więcej, nie czytaj instrukcji, nie wyłączaj zielonego programu, nie rozwijaj się fotograficznie, nie obrabiaj zdjęć w kompie i narzekaj, że masz słaby sprzęt :D.