Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kilkanaście lat temu, jadąc przez miasto, po lodzie, będąc tuż przed przejściem, wtargnęła mi pod koła staruszka 70 lat. Widziałem ją z daleka, ale ona ,stojąc na chodniku patrzyła się w przeciwnym kierunku, tak jakby na coś czekała. Nie zdradzała chęci przejścia przez jezdnię. Jechałem po tym lodzie ok. 30 km/godz.Wtedy, ta Pani postanowiła przejść przez jezdnię .Oczywiście, ja byłem winny.Na całe szczęście przeżyła. Ja dostałem 2 lata w zawiasach na 4. Pytam za co? Z mojego punktu widzenia to była próba samobójcza. Z punktu widzenia prokuratora ja jechałem jak szaleniec. 30 km/godz. Pytam ile miałem jechać? 0. Na szczęście sąd drugiej instancji uznał ją za winną wtargnięcia na pasach. 2 lata nerwów.
Przy wejściu do szpitala tam to już nagminne i ochrona z tym nic nie robi a jak leży karta to nie ważna,
A ja znam przypadki gdzie załatwiają sobie karty mimo że są zdrowymi ludźmi i nie przysługuje im to. Policjanci nie weryfikują mimo wezwań i podania takiej informacji ze ma na babcie i i stawia u siebie pod blokiem a babcia mieszka trzy ulice dalej a on korzysta . Mają lewe karty i nikt nic z tym nei robi mimo powiadomienia.Ale swoja droga że nie wstydzię ci ludzie tak postępować, nie boją sie że mimo że nie są kalekami udają ich. Żenada i dno.
Policja powinna sprawdzać termin ważności kart parkingowych. Widziałem kilka pojazdów gdzie data ważności była nie wyraźna , skończyła się kilka lat temu , bądź leżało tylko pół takiej karty. Zwłaszcza przy biedronce na ulicy Leszno
mam prośbę do naszej policji dlaczego tak mało reagują na parkowanie pojazdów przez osoby nie mające karty parkingowej a nawet posługujących się nieważnymi kartami parkingowymi za co grożą wysokie kary zgodnie z przepisami o ruchu drogowym , można by tu mnożyć przykłady z całego miast , ale nawet i pod szpitalem są zajmowane miejsca dla niepełno sprawnych przez kierowców pojazdów nie mających do tego uprawnień ja chętnie od dam swoje niepełnosprawność tym którzy lekceważą czyjąś chorobę , liczę na konkretne działanie naszej policji
Kilkanaście lat temu, jadąc przez miasto, po lodzie, będąc tuż przed przejściem, wtargnęła mi pod koła staruszka 70 lat. Widziałem ją z daleka, ale ona ,stojąc na chodniku patrzyła się w przeciwnym kierunku, tak jakby na coś czekała. Nie zdradzała chęci przejścia przez jezdnię. Jechałem po tym lodzie ok. 30 km/godz.Wtedy, ta Pani postanowiła przejść przez jezdnię .Oczywiście, ja byłem winny.Na całe szczęście przeżyła. Ja dostałem 2 lata w zawiasach na 4. Pytam za co? Z mojego punktu widzenia to była próba samobójcza. Z punktu widzenia prokuratora ja jechałem jak szaleniec. 30 km/godz. Pytam ile miałem jechać? 0. Na szczęście sąd drugiej instancji uznał ją za winną wtargnięcia na pasach. 2 lata nerwów.
Przy wejściu do szpitala tam to już nagminne i ochrona z tym nic nie robi a jak leży karta to nie ważna,
A ja znam przypadki gdzie załatwiają sobie karty mimo że są zdrowymi ludźmi i nie przysługuje im to. Policjanci nie weryfikują mimo wezwań i podania takiej informacji ze ma na babcie i i stawia u siebie pod blokiem a babcia mieszka trzy ulice dalej a on korzysta . Mają lewe karty i nikt nic z tym nei robi mimo powiadomienia.Ale swoja droga że nie wstydzię ci ludzie tak postępować, nie boją sie że mimo że nie są kalekami udają ich. Żenada i dno.