Dyskusja o przyszłości rzeki Węgierki w Przasnyszu ponownie nabrała tempa. Wszystko zaczęło się od informacji o planowanym zakupie łodzi koszącej do usuwania nadmiernej roślinności. Choć pomysł spotkał się z dużym poparciem mieszkańców, szybko pojawiły się także pytania o sens takiego rozwiązania oraz możliwe alternatywy – w tym pogłębianie rzeki.
Jak poinformował zastępca burmistrza Przasnysza Łukasz Machałowski, miasto otrzymało 2 kwietnia 2026 r. oficjalne stanowisko Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Wynika z niego jasno, że w bieżącym roku nie przewidziano prac związanych z pogłębianiem ani regulacją Węgierki.
W piśmie podkreślono, że rzeka nie została ujęta w programie utrzymania wód na 2026 rok. Ewentualne działania mogą być rozpatrywane dopiero w kolejnych cyklach planistycznych – i to wyłącznie z uwzględnieniem priorytetów hydrologicznych oraz dostępnych środków finansowych.
Historia planów modernizacji Węgierki sięga 2005 roku, kiedy opracowano koncepcję przebudowy jej koryta na całej długości 42,5 km. Do tej pory zrealizowano jedynie pierwszy etap – na odcinku niemal 10 kilometrów w powiecie makowskim. Kolejne etapy, obejmujące m.in. teren Przasnysza i okolicznych gmin, nigdy nie doczekały się realizacji. Co więcej, obecnie nie trwają nawet prace projektowe w tym zakresie.
Miasto nie zamierza jednak rezygnować. Jak zapowiadają władze samorządowe, będą zabiegać o wpisanie inwestycji do planu na 2027 rok.
Mieszkańcy podzieleni
Temat rzeki rozgrzał lokalną społeczność. Pod informacją o przetargu na łódź koszącą pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy, ale nie zabrakło również głosów ostrożnych.
Mieszkańcy wskazywali, że problem zarastania rzeki ma głębsze przyczyny. Wśród propozycji pojawiło się właśnie pogłębienie koryta jako rozwiązanie bardziej długofalowe. „Dalej będzie płytko i dalej będzie to wyrastało” – argumentował jeden z mieszkańców, sugerując, że kiedyś rzeka była znacznie głębsza i bardziej dostępna.
Na te głosy odpowiedział zastępca burmistrza. Jak podkreślił, obecnie każda ingerencja w koryto rzeki wymaga skomplikowanych procedur i zgód. – Kiedyś można było, dziś obowiązują inne przepisy i standardy – zaznaczył. Dodatkowo przypomniał, że miasto nie jest właścicielem rzeki, a wszelkie decyzje w tym zakresie należą do Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Wody Polskie.
Realizm zamiast prostych rozwiązań
Sprawa Węgierki pokazuje, jak bardzo zmieniły się realia zarządzania środowiskiem. Proste działania, które jeszcze dekady temu były możliwe do wykonania lokalnie, dziś wymagają wieloetapowych procedur, analiz i zabezpieczenia środków.
Na razie więc mieszkańcy muszą zadowolić się rozwiązaniami doraźnymi, jak koszenie roślinności. Jednocześnie samorząd zapowiada dalsze starania o kompleksowe podejście do problemu. Czy rok 2027 przyniesie przełom? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze