Reklama

Rowerzyści na jezdni czy na ścieżkach? W Przasnyszu wybuchła dyskusja. Co naprawdę mówią przepisy?

18/08/2026 08:46

„Czy ktoś w tym mieście może zająć się rowerzystami jeżdżącymi jezdnią obok ścieżek rowerowych? Jaki sens ma budowa ścieżek?!” – taki wpis opublikowany na Nowy Spotted Przasnysz wywołał gorącą dyskusję mieszkańców.

Jedni komentujący domagali się większej kontroli nad rowerzystami. Inni przypominali kierowcom, że rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego i nie można traktować go jak przeszkody na drodze.

Pojawiły się również zarzuty dotyczące pieszych korzystających z ciągów pieszo-rowerowych, rowerzystów jeżdżących po chodnikach, jazdy pod prąd, braku sygnalizowania manewrów czy przejeżdżania przez przejścia dla pieszych.

Emocji nie brakowało.

Ale w tej dyskusji jest coś ważniejszego od internetowych opinii: przepisy.

Reklama

I kiedy odłożymy emocje na bok, okazuje się, że odpowiedź na pytanie „kto ma rację?” wcale nie jest tak prosta.

„Jest ścieżka – rowerzysta musi na nią wjechać”. Czy zawsze?

Co do zasady – tak, ale trzeba wiedzieć, o jakiej „ścieżce” mówimy.

Kluczowy jest art. 33 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Stanowi on, że kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów albo pasa ruchu dla rowerów, jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić.

To oznacza, że rowerzysta nie może po prostu powiedzieć:

Reklama

„Wolę asfalt, więc jadę ulicą”.

Jeżeli przy jezdni znajduje się prawidłowo wyznaczona droga dla rowerów lub droga dla pieszych i rowerów, prowadząca w kierunku jego jazdy, powinien z niej skorzystać.

Ale uwaga – nie każda kostka obok ulicy jest automatycznie drogą dla rowerów.

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Nie każda „ścieżka” jest ścieżką rowerową

W potocznym języku wszystko nazywamy ścieżką rowerową. Prawo jest znacznie bardziej precyzyjne.

Czym innym jest:

  • droga dla rowerów,
  • droga dla pieszych i rowerów,
  • droga dla pieszych,
  • zwykły chodnik,
  • czy pas ruchu dla rowerów.

Dlatego samo stwierdzenie: „obok jest ścieżka” nie wystarcza do oceny zachowania rowerzysty.

Reklama

Trzeba sprawdzić oznakowanie i organizację ruchu.

Czy jest znak wskazujący drogę dla rowerów?

Czy jest to droga dla pieszych i rowerów?

Czy infrastruktura prowadzi w kierunku, w którym porusza się rowerzysta?

Czy nie kończy się przed miejscem, do którego rowerzysta zmierza?

Dopiero odpowiedź na te pytania pozwala stwierdzić, czy rowerzysta rzeczywiście narusza przepisy.

Przasnysz ma infrastrukturę rowerową. Tylko jaką?

W dyskusji mieszkańcy zwrócili uwagę na jakość i charakter miejskiej infrastruktury.

Według danych dostępnych na stronie Starostwa Powiatowego w granicach Przasnysza znajduje się około 8 kilometrów wydzielonej infrastruktury rowerowej, z czego około 1,3 kilometra stanowi ciąg rowerowy w pasie jezdni, oznakowany pionowo i poziomo oraz wykonany z nawierzchni bitumicznej.

Reklama

Pozostała część to w dużej mierze ciągi pieszo-rowerowe wykonane z kostki brukowej.

I tutaj pojawia się argument, który trudno całkowicie zignorować.

Dla osoby jadącej rowerem miejskim różnica może nie być szczególnie istotna. Dla rowerzysty pokonującego kilkadziesiąt kilometrów, korzystającego z roweru szosowego czy trekkingowego, nawierzchnia, krawężniki, sposób prowadzenia trasy i konieczność częstego zwalniania mogą mieć ogromne znaczenie.

Ale wygoda nie jest przepisem.

Jeżeli infrastruktura jest prawidłowo oznakowana i przeznaczona dla kierunku jazdy rowerzysty, sam fakt, że rowerzyście bardziej odpowiada asfalt, nie zwalnia go z obowiązku wynikającego z art. 33 ust. 1.

Reklama

Jeżeli natomiast infrastruktura jest źle oznakowana, nie prowadzi w odpowiednim kierunku albo nie jest drogą, z której rowerzysta ma obowiązek korzystać, sytuacja wygląda inaczej.

Droga pieszo-rowerowa to nie tor dla rowerzystów

To kolejny element, który w internetowej dyskusji często umyka.

Droga dla pieszych i rowerów jest wspólna.

Rowerzysta ma obowiązek z niej korzystać, jeśli jest wyznaczona dla jego kierunku jazdy. Ale nie oznacza to, że pieszy staje się na niej „intruzem”.

Wręcz przeciwnie.

Rowerzysta korzystający z drogi dla pieszych i rowerów musi zachować szczególną ostrożność i ustępować pierwszeństwa pieszemu.

Reklama

Nie może więc pędzić między pieszymi, dzwonić nerwowo i oczekiwać, że każdy spacerujący natychmiast usunie się z jego toru jazdy.

Droga pieszo-rowerowa nie jest ścieżką kolarską.

Ale pieszy też nie może ignorować zasad

To druga strona tego samego problemu.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że piesi potrafią spacerować po całej szerokości ciągu pieszo-rowerowego, zatrzymywać się na środku, prowadzić rozmowy czy wchodzić wprost pod nadjeżdżający rower.

I tutaj również warto znać przepisy.

Zgodnie z art. 11 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym, korzystanie przez pieszego z drogi dla rowerów jest dozwolone tylko w określonych sytuacjach, m.in. gdy brakuje drogi dla pieszych, drogi dla pieszych i rowerów lub pobocza albo nie można z nich korzystać.

Reklama

Co więcej, korzystając z drogi dla rowerów, pieszy jest obowiązany ustąpić miejsca rowerowi, z wyjątkiem osoby niepełnosprawnej.

Nie można więc mówić wyłącznie o obowiązkach rowerzystów.

Przepisy obowiązują również pieszych.

Rowerzysta nie może po prostu przenieść się na chodnik

W komentarzach pojawił się również zarzut, że rowerzyści korzystają z chodników, dzwoniąc na pieszych i oczekując, że ci natychmiast ustąpią.

Problem w tym, że dorosły rowerzysta nie ma pełnej swobody korzystania z chodnika.

Art. 33 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym przewiduje konkretne sytuacje, w których jazda rowerem po drodze dla pieszych jest dozwolona.

Reklama

Może to nastąpić m.in., gdy:

  • rowerzysta opiekuje się osobą w wieku do 10 lat kierującą rowerem;
  • przy drodze obowiązuje prędkość większa niż 50 km/h, chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości i jednocześnie brakuje drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;
  • warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni – np. występuje śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź lub gęsta mgła.

I nawet wtedy rowerzysta nie otrzymuje „wolnej ręki”.

Musi jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność, ustępować pierwszeństwa pieszym i nie utrudniać ich ruchu.

Czyli argument:

„Na ulicy jest niebezpiecznie, więc jadę chodnikiem”

nie jest sam w sobie podstawą prawną.

Rower szosowy nie daje specjalnych przywilejów

W dyskusji pojawił się również argument właściciela roweru szosowego, który wskazywał, że taki rower jest przeznaczony do jazdy po szosie.

To prawda pod względem konstrukcji roweru.

Reklama

Ale Prawo o ruchu drogowym nie przewiduje wyjątku dla rowerów szosowych.

Jeżeli wyznaczona jest droga dla rowerów lub droga dla pieszych i rowerów dla kierunku jazdy, rowerzysta – niezależnie od tego, czy jedzie rowerem miejskim, trekkingowym czy szosowym – powinien z niej korzystać.

Można dyskutować o tym, czy nawierzchnia jest odpowiednia.

Można domagać się lepszej infrastruktury.

Można wskazywać na kostkę brukową, krawężniki czy niebezpieczne rozwiązania projektowe.

Nie można jednak zastąpić przepisu własną oceną wygody.

Reklama

Kiedy rowerzysta może legalnie jechać jezdnią?

To najważniejsze pytanie całej dyskusji.

Jeżeli w danym kierunku nie ma drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów ani pasa ruchu dla rowerów, rowerzysta może poruszać się jezdnią, przestrzegając zasad ruchu drogowego.

I wtedy kierowca musi zaakceptować jego obecność na drodze.

Rowerzysta nie jest „przeszkodą”, którą należy jak najszybciej usunąć z jezdni.

Jest uczestnikiem ruchu.

Co więcej, zgodnie z zasadą określoną w art. 16 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym, kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.

W określonych sytuacjach rowerzysta może również zająć odpowiednie miejsce na pasie ruchu, np. przed skrzyżowaniem, jeżeli pozwala to bezpiecznie wykonać zamierzony manewr.

Dlatego:

rowerzysta na jezdni ≠ automatycznie rowerzysta łamiący przepisy.

Najpierw trzeba sprawdzić, czy miał obowiązek korzystać z infrastruktury rowerowej.

Kierowca również ma konkretny obowiązek – minimum metr

To jeden z najważniejszych przepisów w całej dyskusji.

Zgodnie z art. 24 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym, kierujący podczas wyprzedzania musi zachować szczególną ostrożność oraz bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu.

W przypadku wyprzedzania roweru odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 metr.

Nie 30 centymetrów.

Nie „na lusterko”.

Nie „tyle, ile się zmieści”.

Co najmniej jeden metr.

To obowiązek kierowcy.

I nawet jeśli rowerzysta jedzie wolniej, kierowca musi wykonać manewr tak, aby był bezpieczny.

Rowerzysta też nie jest bezkarny

Z drugiej strony nie można udawać, że wszystkie zachowania rowerzystów opisane przez mieszkańców są dopuszczalne.

Art. 33 przewiduje szereg obowiązków i zakazów.

Rowerzysta nie może m.in. jechać obok innego uczestnika ruchu, jeżeli utrudnia to ruch lub zagraża bezpieczeństwu.

Nie wolno mu również jechać bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach.

Nie wolno także czepiać się pojazdów.

A więc komentarze dotyczące jazdy „bez trzymanki”, jazdy pod prąd czy wykonywania niebezpiecznych manewrów nie są wyłącznie internetowym narzekaniem.

Część takich zachowań może rzeczywiście stanowić naruszenie przepisów.

Przejście dla pieszych to nie przejazd dla rowerów

Kolejny klasyczny problem.

Rowerzysta nie powinien przejeżdżać przez zwykłe przejście dla pieszych.

Jeżeli chce przekroczyć jezdnię na przejściu przeznaczonym dla pieszych, co do zasady powinien zejść z roweru i przeprowadzić go przez przejście.

Inaczej wygląda sytuacja na oznakowanym przejeździe dla rowerów.

Tam rowerzysta może przejechać.

Ale obowiązki ma również kierowca.

Zgodnie z art. 27 Prawa o ruchu drogowym, kierujący zbliżający się do przejazdu dla rowerów musi zachować szczególną ostrożność i – w sytuacjach określonych w przepisie – ustąpić pierwszeństwa rowerzyście znajdującemu się na przejeździe.

„Święte krowy” kontra „więcej szacunku”

W komentarzach pod wpisem pojawiły się określenia takie jak „święte krowy”, ale również apele o więcej życzliwości i szacunku.

I być może właśnie to najlepiej pokazuje problem.

Kierowca widzi rowerzystę i myśli:

„Obok ma ścieżkę, po co jedzie ulicą?”

Rowerzysta widzi kierowcę i myśli:

„Zaraz przejedzie obok mnie o kilka centymetrów”.

Pieszy widzi rowerzystę na ciągu pieszo-rowerowym i myśli:

„Dlaczego on dzwoni, jakbym miał natychmiast zniknąć?”

Każdy ma swoją wersję wydarzeń.

Ale przepisy nie są kwestią opinii.

Więc kto ma rację?

Jeżeli obok jezdni znajduje się prawidłowo oznakowana droga dla rowerów lub droga dla pieszych i rowerów prowadząca w kierunku jazdy, rowerzysta co do zasady ma obowiązek z niej korzystać.

Jeżeli takiej infrastruktury nie ma albo nie jest ona wyznaczona dla jego kierunku jazdy, rowerzysta może legalnie poruszać się jezdnią.

Jeżeli legalnie znajduje się na jezdni, kierowca musi zachować szczególną ostrożność i przy wyprzedzaniu zachować co najmniej metr odstępu.

Jeżeli rowerzysta korzysta z drogi dla pieszych i rowerów, musi ustępować pierwszeństwa pieszym.

Jeżeli pieszy korzysta z drogi dla rowerów w sytuacji dopuszczonej przepisami, powinien ustąpić miejsca rowerzyście.

Jeżeli rowerzysta jedzie po zwykłym chodniku, musi istnieć jedna z ustawowych przesłanek pozwalających mu na takie zachowanie.

I właśnie dlatego samo zdjęcie rowerzysty jadącego ulicą nie wystarczy, aby stwierdzić, że popełnia wykroczenie.

Problem Przasnysza jest większy niż jeden rowerzysta

Dyskusja ze Spotted Przasnysz pokazuje coś więcej niż tylko konflikt między kierowcami i rowerzystami.

Pokazuje problem kultury ruchu drogowego.

Bo z jednej strony trudno nie przyznać racji mieszkańcom, którzy pytają o sens budowania infrastruktury rowerowej, jeśli część rowerzystów świadomie ją omija.

Z drugiej – trudno zaakceptować sytuację, w której kierowca uważa rowerzystę na jezdni za zawalidrogę i próbuje wyprzedzić go „na żyletkę”.

Nie można też pomijać pieszych, którzy korzystają z ciągów pieszo-rowerowych w sposób utrudniający przejazd rowerzystom.

Każdy ma prawa. Każdy ma obowiązki.

Rowerzysto – jeśli przepisy nakazują Ci korzystać z drogi dla rowerów, korzystaj z niej.

Kierowco – jeśli rowerzysta legalnie jedzie jezdnią, zachowaj minimum metr odstępu przy wyprzedzaniu.

Pieszy – jeśli korzystasz ze wspólnej infrastruktury, respektuj oznakowanie i innych użytkowników.

I przede wszystkim:

nie każda „ścieżka” jest drogą dla rowerów, nie każdy rowerzysta na jezdni łamie przepisy i nie każdy kierowca, który zwróci uwagę na nieprawidłową jazdę rowerzysty, jest przeciwnikiem rowerów.

Tak samo nie każdy rowerzysta na drodze jest „świętą krową”.

Wszyscy są uczestnikami ruchu.

A przepisy są po to, żeby samochód, rower i pieszy mogli znaleźć się w tej samej przestrzeni bez zamieniania drogi w pole walki.

Bo problemem nie jest to, że jedni jeżdżą samochodami, drudzy rowerami, a trzeci chodzą pieszo. Problem zaczyna się wtedy, gdy każdy zna tylko swoje prawa, a zapomina o swoich obowiązkach.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/08/2026 09:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ePrzasnysz.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości