Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jezu, ciemnogród przasnyski nie wytrzymał. No i ma swój krzyż...
Ks. ppłk Józef Panaś, kapelan legionowy, o zamachu majowym - 17 maja 1926 r. przed J. E. Arcybiskupem Stanisławem Gallem w kościele garnizonowym przy ul. Długiej w Warszawie, po nabożeństwie za poległych żołnierzy w walce bratobójczej : „Ja, były kapelan wojsk legionowych Piłsudskiego, oświadczam wobec Boga, trumien pomordowanych mych braci i wszystkich obecnych, co następuje ; Zgrzeszyłem ciężko, gdyż niemal bałwochwalczo czciłem i wierzyłem w prawość i uczciwość żołnierską Piłsudskiego, lecz Pan Bóg sprawiedliwy mnie za to ukarał, gdyż dzisiaj muszę patrzeć na największą ze zbrodni w świecie, którą popełnił Piłsudski. – Ordery te, które dotąd zdobiły mi piersi, mianowicie : Krzyż Virtuti Militari V kl. Otrzymany za obronę Przemyśla; Oficerski Krzyż Polonia Restituta, otrzymany za zorganizowanie rewolucji II Brygady przeciw Austrii, bitwy pod Rarańczą i obronę honoru żołnierza polskiego w procesie w Marmorosz-Sziget; czterokrotny Krzyż Walecznych za zasługi w Legionach Polskich i wojnie polsko-bolszewickiej – otrzymane z rąk Piłsudskiego, nosiłem z dumą i chlubą. Dziś po tej zbrodni, którą on popełnił, palą mi pierś; zrywam je, gdyż te same ordery znajdują się na piersiach gen. Dreszera, zwycięzcy w bratobójczej walce, rzucam mu pod nogi, ponieważ zostały zhańbione”. Po tych słowach zerwał z piersi ordery i rzucił je gen. Dreszerowi , po czym oddalił się do zakrystii. W czasie mowy ks. Panasia w kościele zaległa grobowa cisza. Obecna generalicja i wojskowi bladzi, pospuszczali głowy. Po mowie dał się słyszeć płacz i liczne głosy potakujące mowie. (za Gazetą Warszawską Poranną z 18 maja 1926 r., przedrukowane w książce Tadeusz Jordan Rozwadowski. Generał broni, Katowice 1993)
Jeden krzyż który jest już pod pałacem wystarczy.
ale się teraz Krzyże popularne zrobiły no...
Znów zaczynają z tym krzyżem chcecie krzyża jedźcie do Warszawy to idealne miejsce dla moherów :P
ten kraj jest chory, bardzo
Jezu, ciemnogród przasnyski nie wytrzymał. No i ma swój krzyż...
Ks. ppłk Józef Panaś, kapelan legionowy, o zamachu majowym - 17 maja 1926 r. przed J. E. Arcybiskupem Stanisławem Gallem w kościele garnizonowym przy ul. Długiej w Warszawie, po nabożeństwie za poległych żołnierzy w walce bratobójczej : „Ja, były kapelan wojsk legionowych Piłsudskiego, oświadczam wobec Boga, trumien pomordowanych mych braci i wszystkich obecnych, co następuje ; Zgrzeszyłem ciężko, gdyż niemal bałwochwalczo czciłem i wierzyłem w prawość i uczciwość żołnierską Piłsudskiego, lecz Pan Bóg sprawiedliwy mnie za to ukarał, gdyż dzisiaj muszę patrzeć na największą ze zbrodni w świecie, którą popełnił Piłsudski. – Ordery te, które dotąd zdobiły mi piersi, mianowicie : Krzyż Virtuti Militari V kl. Otrzymany za obronę Przemyśla; Oficerski Krzyż Polonia Restituta, otrzymany za zorganizowanie rewolucji II Brygady przeciw Austrii, bitwy pod Rarańczą i obronę honoru żołnierza polskiego w procesie w Marmorosz-Sziget; czterokrotny Krzyż Walecznych za zasługi w Legionach Polskich i wojnie polsko-bolszewickiej – otrzymane z rąk Piłsudskiego, nosiłem z dumą i chlubą. Dziś po tej zbrodni, którą on popełnił, palą mi pierś; zrywam je, gdyż te same ordery znajdują się na piersiach gen. Dreszera, zwycięzcy w bratobójczej walce, rzucam mu pod nogi, ponieważ zostały zhańbione”. Po tych słowach zerwał z piersi ordery i rzucił je gen. Dreszerowi , po czym oddalił się do zakrystii. W czasie mowy ks. Panasia w kościele zaległa grobowa cisza. Obecna generalicja i wojskowi bladzi, pospuszczali głowy. Po mowie dał się słyszeć płacz i liczne głosy potakujące mowie. (za Gazetą Warszawską Poranną z 18 maja 1926 r., przedrukowane w książce Tadeusz Jordan Rozwadowski. Generał broni, Katowice 1993)
Jeden krzyż który jest już pod pałacem wystarczy.