Reklama

Młodzi w depresji – rady dla rodziców

02/10/2012 13:38

K. BieńkowskiDepresja dotyka coraz więcej nastolatków. Według specjalistów, diagnozujących zdrowie psychiczne uczniów w Polsce, ponad połowa nastolatków w szkołach średnich ma objawy depresji.

Nie chodzi tu o to, że młody człowiek chodzi smutny i przygnębiony. Patrząc na młodego człowieka w szkole i na ulicy rzadko można dostrzec smutek. Nie widać go również w domu. Gdzie zatem jest ta „połowa” z objawami depresji?

Objawy depresji są różne w zależności od wieku. U dzieci i młodzieży depresja przebiega zupełnie inaczej niż u dorosłych. Nie ma tu smutku, apatii i przygnębienia, a raczej arogancja i agresja, chwiejność nastrojów czy nawet rozległe lenistwo. U niektórych występują także dolegliwości fizyczne takie jak ból brzucha, głowy czy brak apetytu.

Światowa Organizacja Zdrowia informuje, że depresja jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie. Rodzice dbający o zdrowie swoich pociech powinni też zauważać objawy depresji i im zapobiegać. Wiek młodości bowiem stawia przed dorastającym człowiekiem mnóstwo wyzwań. Presja środowiska jest bardzo silna. Nie tylko trzeba być atrakcyjnym i mieć wielu przyjaciół, ale też jak mówią niektórzy: „musisz pić na imprezach bo jak nie to po co w ogóle przychodzić na spotkania?”. Te wszystkie „wymagania” powodują ogromne napięcie. Przystanią, gdzie młody człowiek może znaleźć akceptację powinna być jego rodzina. Jeśli tam też nie znajdzie bezpiecznej przystani może mu się wydawać, że nie ma już wyjścia. Młody człowiek w depresji pozostawiony sam sobie może nie cofnąć się nawet przed samobójstwem.

Fundacja Itaka przestrzega, że depresja to jedna z głównych przyczyn samobójstw. W Polsce śmierć samobójcza jest drugą na liście przyczyn zgonów wśród dzieci i młodzieży – w roku 2011 w grupie 10–19-latków odnotowano 359 prób samobójczych.

Mimo, że mój staż pracy w szkolnictwie nie jest imponujący, to już kilkanaście młodych osób musiałem wyciągać z prób skończenia ze swoim życiem. Oczywiście działo się to zanim doszło do fizycznej próby, bo zwykle młodzi wysyłają sygnały ostrzegawcze lub wprost oznajmiają, że chcą ze sobą „skończyć”. Prawie zawsze sytuację udaje się opanować dzięki zaangażowaniu w nią rodziców, którzy dopiero w takich sytuacjach potrafią szczerze porozmawiać z dzieckiem i poświęcić mu dużo czasu.

Drodzy rodzice, podarujmy swoim dzieciom miłość, wtedy znajdą u nas tą „bezpieczną przystań”. Jak tą miłość podarować? Najprościej poprzez CZAS. Bo taka jest właśnie cena jaką trzeba zapłacić, by okazać komuś, że go kochamy. Proste równanie MIŁOŚĆ = CZAS. Nie pieniądze, nie pozwolenie na każdą imprezę, nie markowe ciuchy, nie super gadżety itp. tylko CZAS.

Chcesz kupić dziecku ekstra komórkę? W porządku, ale musisz też z nią przekazać, że i bez komórki jest kimś wyjątkowym. Dajesz pieniądze na drogie ubrania? Tylko wtedy gdy dziecko wie, że zarówno w nich jak i bez nich jest kimś ważnym. Jeśli pozwolimy dzieciom na wszystko będą myślały, że chcemy tylko aby się dostosowały do reszty, aby nie odstawały, nie były śmieszne itp.. Wyrządzamy im w ten sposób ogromną krzywdę.

Warto też wprowadzać zakazy. Często stanowią one dla młodych „wentyl bezpieczeństwa” i swoistą wymówkę przed presją rówieśników. Namawiam nieraz rodziców, by zakazywali dzieciom chodzenia na niektóre imprezy. Dlaczego? Bo młody człowiek, który czuje presję rówieśników będzie miał wymówkę, żeby nie iść na kolejną popijawę. Wytłumaczenie ma podane na tacy: „starzy mi nie pozwolili”. Często jest to jedyny argument, którym można się osłonić przed presją kolegów czy koleżanek. Gdy pozwalamy na wszystko, młoda osoba nie ma nawet takiej deski ratunku.

Krzysztof Bieńkowski
pedagog, nauczyciel LO im. KEN w Przasnyszu i Akademickiego LO w Przasnyszu

Aplikacja eprzasnysz.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zainteresowany - niezalogowany 2012-10-05 00:01:50

    Konkretnie w Przasnyszu, niektórzy nauczyciele WF  są źródłem nie tylko depresji, stresu ,ale zwykłego chamstwa. Czego uczy wulgarny wf-ista? Obycia? To ma być takie przystosowanie do życia w społeczeństwie? Zwróćcie na to uwagę rodzice . Może niektórzy pseudo -nauczyciele powinni zmienić pracę na lepszą?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Cynik - niezalogowany 2012-10-03 18:31:39

    Hmmm. Szkoła nie dała mi nic oprócz papieru jej ukończenia. I tylko to się potem liczyło. Za to zabrała mi sporo zdrowia psychicznego. No może nie szkoła tylko niektórzy nauczyciele (pożal się Boże). Aby uzyskać głupie prawo jazdy trzeba znać i zdać test, przejść badania lekarskie i psychologa. Aby być nauczycielem, psycholog jest niepotrzebny. Wystarczy zwykły kwit od lekarza medycyny. Coś tu nie tak.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marian - niezalogowany 2012-10-03 18:12:45

    ZGED  piszesz o NALEGANIU (z niewolnika nie ma pracownika), a przeanalizuj ile razy Twoje dziecko zwracało się do Ciebie z pytaniami, ile razy tak naprawdę chciało porozmawiać a zostało jeśli nie zbyte „daj mi spokój nie mam dzisiaj ochoty wysłuchiwać tych bzdur” to znowu kompletnie niepowaznie potraktowane „głupoty opowiadasz, nie chce się tego słuchac, co Ty wiesz o życiu” itd. a potem się do cholery dziwicie że nie macie relacji z dziecmi. Sam osobiscie wiem że rodzice często mają w nosie chociazby wysłuchać. Na dzien dobry załącza nam się super doradca i zalewa się pomysłami dziecko, wskazówkami, rozkazami, nakazami, a nawet nie wysłuchamy do konca tego o czym mówi, w jaki sposób planuje swój problem rozwiązać. Wiedzcie że często chce zwracać się wyłącznie z prośbą o aprobatę pomysłu albo rozwiązania problemu, nie prosi o pomoc w jego rozwiązaniu bo te już sobie przeanalizowało. Tu nie chodzi o różnicę wieku. Wiele razy widziałem jak ojciec z synem albo matka z córką zachowywały się jak starzy przyjaciele bo potrafili się nawzajem rozumieć i rozmawiać na każdy temat. Sam jestem ojcem i wielokrotnie potrafię przyznać się do błędu i podkreślić rację dziecka. Nie chodzi tu o ego ale o relacje z dzieckiem bo to jest priorytetem. Ego wsadziłem do słoika i wypieprzyłem na śmietnisko jeszcze jak było we Mchowie. Dzięki temu potrafię normalnie rozmawiać ze swoim dzieckiem i każdy problem rozwiązujemy razem. Wdzieczny tez jestem wielokrotnie jeśli to włąsnie do mnie pierwszego się zwróci a wdziecznosci tez się nie bojmy, wystarczy powiedziec: „kochanie bardzo się ciesze że to właśnie do mnei przychodzisz z tym problemem”. Dzieci to nasz najwiekszy skarb, to nasza przyszłość, w kim mają szukać pocieszenia, w kim mają szukać uznania, kto ma być ich najwiekszym motywatorem, kto ma inspirować ich do osiągania wszelkich szczytów?? To na nas rodzicach spoczywa 100% odpoweidzialności za ich sukces. Nie na mnie i na żonie po 50% ale na każdym z nas po 100% i nie bójmy się angażować czasu. A teraz do Matki: oczywiście masz rację bo na wielu z nas spoczywa odpowiedzialnosc wychowania a zarazem łożenia na rodzine. Zmieniły  się czasy kiedy to z ojca, dziada pradziada stanowisko pracy na nas czekało. Musimy być świadomi że niestety dzisiejsza gospodarka jest bardziej elastyczna i praca na etacie jest i będzie coraz mniej opłacalna bo inflacja swoje robi. Jesteśmy pokoleniem które wyszło z komunizmu (wystarczyła tu edukacja obecna tj przygotowanie do pracy na etacie) i weszliśmy w kapitalizm w którym większe znaczenie ma dobra informacja tj wiedza o konkretnym produkcie, biznesie, usłudze itd. itd. cos więcej wiedzą na ten temat przedsiebiorcy. Niestety do pracy dla siebie i prowadzeniu działalnosci gospodarczej dzisiejsza edukacja nas nie przygotowała i za to chetnie bym kazdemu z dotychczasowych ministrów edukacji dał w pysk bo od 90 roku jak się zmienił system gospodarczy, to już o edukacji się nie pamietało i wiemy tylko jak się przygotować do pracy na etacie. Poza tym jeśli uczeń zwraca się do nauczyciela z takim problemem bo nie ma wsparcia w rodzicach to idiotycznym byłoby informować rodziców o problemie bo to znaczy ze nauczyciel jest kolejnym nieudacznikiem a dziecko już wtedy nie ma nikogo i kolejnym krokiem może być tylko tragedia. Pozdrawiam  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ePrzasnysz.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama