Szybka reakcja i zdecydowane działanie funkcjonariuszy zapobiegły tragedii, do której mogło dojść w nocy z 17 na 18 marca w miejscowości Obrąb w powiecie przasnyskim.
Około godziny 23:30 dyżurny Komenda Powiatowa Policji w Przasnyszu otrzymał zgłoszenie o zadymieniu budynku mieszkalnego, w którym – jak wynikało z informacji – mogły znajdować się osoby. Na miejsce natychmiast skierowano patrol interwencyjny.
Po przybyciu funkcjonariusze zastali strażaków prowadzących działania, jednak sytuacja wciąż była dynamiczna. W trakcie rozpoznania zauważyli kobietę wchodzącą do zadymionego budynku. Nie zwlekając ani chwili, ruszyli za nią.
W piwnicy odnaleźli 62-letnią kobietę, która znajdowała się w bezpośrednim zagrożeniu życia. Policjanci natychmiast wyprowadzili ją na zewnątrz. Jak się okazało, to nie był koniec dramatycznej akcji – kobieta poinformowała, że w środku przebywa jeszcze jej córka.
Funkcjonariusze ponownie weszli do zadymionego domu. W jednym z pomieszczeń mieszkalnych odnaleźli 31-letnią kobietę i również ją bezpiecznie ewakuowali.
Na zewnątrz znajdowali się pozostali członkowie rodziny, w tym 64-letni mężczyzna, który wcześniej przebywał w piwnicy. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy przedmedycznej, a następnie przekazali zespołowi ratownictwa medycznego. Mężczyzna został przewieziony do szpitala.
Jak ustalono, źródłem zadymienia był piec znajdujący się w piwnicy budynku. Dzięki błyskawicznej reakcji służb udało się uniknąć poważnych konsekwencji.
Ta interwencja to kolejny przykład, jak ogromne znaczenie mają profesjonalizm, odwaga i gotowość do działania w sytuacjach zagrożenia. W tym przypadku nie było czasu na wahanie – liczyły się sekundy i szybkie decyzje, które uratowały ludzkie życie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co oni pier...ą, wszyscy z domowników byli na zewnątrz, nikogo nie ewakuwali, poszkodowany nie pojechał do szpitala. Bohaterzy od 7 boleści. Byłem tam jeden z pierwszych to wiem co się działo.
Co oni pier...ą, wszyscy z domowników byli na zewnątrz, nikogo nie ewakuwali, poszkodowany nie pojechał do szpitala. Bohaterzy od 7 boleści. Byłem tam jeden z pierwszych to wiem co się działo.