Niedzielny poranek na lodowisku zapowiadał się jak każdy inny trening Orłów Przasnysz, jednak już po kilku minutach było jasne, że tym razem będzie inaczej. Na tafli pojawili się goście, którzy sprawili, że zwykłe zajęcia zamieniły się w małe hokejowe święto.
Pierwsi uwagę przyciągnęli Młode Orły. Ich obecność szybko przełożyła się na emocjonujący mecz sparingowy. Szybkie akcje, ambitna walka o krążek i szczere sportowe zaangażowanie obu drużyn stworzyły widowisko, które bardziej przypominało ligowe spotkanie niż trening.
Wśród zawodników Orłów dało się również zauważyć znajomą twarz. Ewa, była hokeistka drużyny, dziś występująca w innych barwach, wróciła na lodowisko w nowym stroju, ale z tym samym wyczuciem gry. Bez problemu włączyła się do rywalizacji, pokazując, że hokejowe umiejętności i duch zespołu nie znikają wraz ze zmianą klubowego herbu.
Szczególnie poruszającym widokiem była obecność dwóch zawodników zmagających się w tym sezonie z kontuzjami. Choć nie mogli w pełni uczestniczyć w treningu, pojawili się na lodowisku, poruszając się o kulach. Ich obecność była cichym, ale wymownym dowodem na to, jak silna jest więź z drużyną i jak wielką rolę w ich życiu odgrywa hokej.
Był to trening inny niż wszystkie – pełen emocji, symbolicznych gestów i prawdziwej sportowej pasji. Dla zawodników oznaczał nowe doświadczenia, dla obserwatorów niezapomniane chwile. Jedno jest pewne: takie spotkania budują drużynę i zostają w pamięci na długo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze