Niedziela, 19 sierpień 2018
Pogoda na dziś:
temp. °C
temp. odcz. °C
wiatr km/h
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików coockies w Twojej przeglądarce.
Przasnysz » dzisiaj · okolice · dawniej · historia Informator » urzędy · kościoły · kawiarnie · bary · restauracje · pizzerie · hotele Zabawa » chat · konkursy Praca
Aktualności
Galeria
 
Średnie kursy walut
EURUSDGBP
4,22 zł
(-0,38%)
3,82 zł
(-0,31%)
5,88 zł
(-0,02%)
 
 
Koniec PO-PISu?
(25 listopad 2010)

Marian Piłka
(Prawica RP)
Porażka w wyborach samorządowych PiSu, nie jest przyczyną, a jedynie objawem postępującego kryzysu tej partii . Jest on  jakościowo inny, niż kryzysy poprzednie. Bowiem partia ta, podobnie jak i Platforma Obywatelska jest strukturą oligarchiczną,  która sprawnie funkcjonuje dopóki jest partią władzy, bądź są realne nadziej na  wygranie wyborów i zdobycie władzy. W tym modelu partyjnej organizacji  jej członkowie są posłuszni własnym bossom, dopóki, kierownictwo zapewnia szanse na realizację podstawowego celu, jakim jest partycypacja we władzy. Nie są to partie ideowe, dla których spoiwem jest wspólna wizja miejsca Polski we współczesnym świecie i  ważne jest realizowanie celów ideowych. Partie ideowe są w stanie przetrwać okresy dekoniunktury, gdy partie oligarchiczne bez nadziei na zdobycie władzy, rozpadają się.

Wyjście środowiska Marka Jurka z PiSu miało charakter sporu ideowego i miało miejsce w sytuacji sprawowania władzy przez  partię Jarosława Kaczyńskiego. To był główny powód  stosunkowo słabego odpływu członków tej partii do nowej formacji. Także  utworzenie PolskiXXI, później zwanej Polską Plus, pomijając fakt jego podłoża, jakim był  spór o charakter przywództwa, miało miejsce, gdy PIS był silną opozycją  postrzeganą jako alternatywa rządu Tuska. Brak ideowego komponentu tej secesji spowodował, iż inicjatywa ta w przeciwieństwie do Prawicy Rzeczpospolitej musiała umrzeć śmiercią naturalną.  

Dziś mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją.  To nie tylko fakt, iż PIS jest po kilku istotnych klęskach wyborczych. Ważniejsze jest, iż  wolta medialna Jarosława Kaczyńskiego, po relatywnie dużym sukcesie w czasie wyborów prezydenckich, doprowadziła  nie  tylko do całkowitego zmarnowana tego wyniku, ale dzięki wyrzuceniu obu posłanek w trakcie kampanii wyborczej do samorządu  przyczynił się do spektakularnej klęski  i narastającego przekonania, że to właśnie Jarosław Kaczyński jest osobiście odpowiedzialny za klęskę. Kaczyński  przestał być przywódcą PIS, nie w sensie formalnym, ale rzeczywistym. Nie  tylko nie jest u władzy, ale nie daje żadnych szans na jakikolwiek sukces. Co więcej stał się obciążeniem w kapani samorządowej. Przynajmniej w niektórych miastach kandydaci PISu bali się wizyty Kaczyńskiego, w obawie przed pogorszeniem się ich wyborczych notowań. Dla partii typu oligarchicznego, przywódca, który pogarsza szansę na wynik, jest usuwany, albo, jeżeli jest alternatywa, to członkowie i struktury przechodzą do alternatywy. Oczywiście nie należy się spodziewać, przynajmniej z początku masowego przejścia parlamentarzystów. Jesteśmy na rok przed wyborami parlamentarnymi , i w takiej sytuacji w partiach oligarchicznych posłowie walczą o łaski swego bossa, aby znaleźć się na liście wyborczej i uzyskać na niej najlepsze miejsca. Wielu posłów będzie się łudziło, że odwrócą się tendencje sondażowe, że im się uda w wyborach uzyskać więcej głosów, niż kolegom z listy itp .Ale to nie zmienia sytuacji, radykalnego spadku społecznego poparcia dla tej formacji i że zdobytych mandatów po prostu dla wielu nie wystarczy. Należy się spodziewać także ruchów uprzedzających ze strony samego Kaczyńskiego, analogicznych do wyrzucenia obu posłanek. Kaczyński najprawdopodobniej nie dopuści do list wyborczych, tych posłów, których podejrzewa, że po kolejnej przegranej staną się zarzewiem kolejnego buntu. Ale będzie to miało miejsce dopiero przy tworzeniu list. Wcześniej sam prezes PISu będzie  uspakajał zaniepokojonych posłów, w obawie przed nadmiernym przepływem do nowego ugrupowania.

Dziś  naturalnym  zapleczem nowej formacji stają się zfrustrowani samorządowcy, zarówno ci, którzy dzięki  akcji wyrzucenia posłanek nie zostali wybrani, ale także i ci, którzy zostali wybrani i mają cztery lata  czasu  niezależności od pisowskiej machiny partyjnej. To na dole , najdynamiczniej będzie PIS ulegał  dekompozycji. Dopiero w konsekwencji tych procesów oddolnych, można się spodziewać zdynamizowania ruchów na płaszczyźnie parlamentarnej.

Proces dekompozycji PISu wydaje się procesem nieodwracalnym, choć jego tempo może  falować. Będzie to partia, która coraz więcej energii będzie poświęcała sprawom wewnętrznym, niezauważając, jak np. w przypadku  trzeciej  rocznicy powołania rządu Tuska, rzeczywistości zewnętrznej. Zabraknie energii na formułowanie, nawet propagandowej ,alternatywy dla rządu PO .Nie znaczy to, że jest już całkowicie bez szans na wejście do Sejmu, po następnych wyborach, bowiem ogromne środki finansowe stabilizują system partyjny i opóźniają naturalne procesy, ale to już nie  będzie miało  istotnego  znaczenia.

Kryzys PISu, to nie tylko zmiana , po prawej stronie sceny politycznej, to przemeblowanie jej całej. Bowiem  zarówno Pis, jak i PO są partiami bliźniaczymi. Obie są instytucjami oligarchicznymi, ale, co więcej obie żyją z wzajemnego konfliktu, z angażowania społecznych emocji we wzajemnym zwalczaniu się i w budowaniu negatywnego wizerunku własnego konkurenta i w pobudzaniu wzajemnych uprzedzeń i poczucia zagrożenia. W interesie  obu tych partii leży wzmacnianie tego konfliktu i tym samym  wzajemne dzielenie polskiego elektoratu. I dlatego nie należy się dziwić trudno skrywanego niepokoju wśród polityków Platformy głębokością kryzysu u swego konkurenta i możliwością pojawienia się bardziej racjonalnej, a tym samym trudniejszej do diabolizowania opozycji parlamentarnej. Co innego kłopoty politycznej konkurencji, a co innego możliwość jego faktycznego unicestwienia. Wtedy nie ma wroga, którego samo  istnienie usprawiedliwiało polityczną bezczynność i  napędzało wyborców przestraszonych możliwością dojścia  jego do władzy . Porażka wyborcza Platformy ma swe źródło w powszechnym przekonaniu, że kryzys PISu czyni tą partię niezdolną do  zdobycia władzy. Schyłek  PISu uruchomia proces  spadku poparcia także dla samej Platformy. Dlatego nie należy się dziwić zaniepokojeniu jakie  inicjatywa  Poncyliusza i towarzyszy wywołała w szeregach Platformy. Próba jej zdezawuowania (a jest za co), jest pośrednią formą wsparcia Kaczyńskiego i opanowania przez niego wewnętrznego kryzysu. PiS ma być słaby, ale musi istnieć, aby mobilizować platformerskie poparcie. To wynika z logiki  i praktyki państwa PO-PiS.

Niemniej, nie wydaje się jednak możliwe całkowite zahamowanie  procesów, które prowadzą do rozkruszenia  obecnego zabetonowania polskiej sceny politycznej. Ważne jest, aby to rysujące się przesilenie polityczne nie skończyło się tylko na tzw przemeblowaniu sceny politycznej  i rozkruszenia oligarchicznego systemu partyjnego PO-PiSu, wyjątkowo szkodliwego dla  polskiego życia narodowego , niezdolnego do sprostania wyzwaniom  przed którymi stoi nasz kraj. Incjatywa  Poncyliusza i towarzyszy, choć jest młotem kruszącym  szkodliwy dla Polski system, także nie jest adekwatną odpowiedzią na szanse i zagrożenia współczesnej Polski. Polsce potrzebne jest zbudowanie autentycznego przywództwa narodowego i kryzys PIS stwarza realne szanse na  jego stworzenie. I taka może być narodowa korzyść z końca systemu PO-PiS  na polskiej scenie politycznej.

Marian Piłka
więcej w dziale "Felietony"
portalu ePrzasnysz.pl
powrót
 
Treść opinii:
Autor:
Kod z obrazka:
FYiUKNpZbpfjyiK Data: 22 lipiec 2011, 10:23
That's not just the best aswenr. It's the bestest answer!


Serwis ePrzasnysz nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
 
 
  strona główna O mieście :: Informacje o serwisie :: Reklama :: Nasze logo :: Kontakt  do góry  

ePrzasnysz © www.luba.int.pl 2006. 0.01 s.