Poniedziałek, 23 lipiec 2018
Pogoda na dziś:
temp. °C
temp. odcz. °C
wiatr km/h
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików coockies w Twojej przeglądarce.
Przasnysz » dzisiaj · okolice · dawniej · historia Informator » urzędy · kościoły · kawiarnie · bary · restauracje · pizzerie · hotele Zabawa » chat · konkursy Praca
Aktualności
Galeria
 
Średnie kursy walut
EURUSDGBP
4,22 zł
(-0,38%)
3,82 zł
(-0,31%)
5,88 zł
(-0,02%)
 
 
T. Ulatowski: Wstyd i hańba
(13 sierpień 2010)

Od początku sierpnia w polskim życiu publicznym dominuje sprawa sporu o krzyż przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Temat ten wywołuje emocje, dzieląc Polaków na zwolenników i przeciwników obecności symbolu chrześcijaństwa przed tak reprezentacyjnym urzędem państwowym. Emocje te niemal co chwila podgrzewane są przez media coraz nowszymi doniesieniami.

Jak widać – wielu z nas zatraciło instynkt samozachowawczy i zdolność chłodnego rozeznania w rodzimej rzeczywistości, naiwnie wierząc w autentyczność i spontaniczność owego sporu. A przecież całe zamieszanie starym zwyczajem zostało z premedytacją sztucznie wywołane i medialnie rozniecone dla odciągnięcia uwagi społeczeństwa od wychodzącej na jaw katastrofy finansów państwa i dla skanalizowania ewentualnego napięcia.

Ta stara praktyka socjotechniczna stosowana była już w czasach PRL-u. Przez całe lata dziewięćdziesiąte i dwutysięczne aż do tej pory, rolę wentyla bezpieczeństwa pełniła głównie aborcja. Ale jak widać specom od manipulacji już się przejadła i sięgają po nowsze rozwiązania.

Cóż krzyż?... Ten niewielki drewniany symbol chrześcijaństwa, bądź co bądź katolickiej Polski, przyniesiony pod Pałac przez harcerzy w dniach żałoby narodowej po katastrofie smoleńskiej, stałby sobie spokojnie tak, jak do tej pory, czekając na zastąpienie pamiątkową tablicą. Jeszcze niedawno nie skupiał na sobie szczególnej uwagi. Czasem ktoś się pod nim zatrzymał, położył kwiatek, albo zapalił świeczkę, może nawet odważył się i zmówił krótką modlitwę. Nie było już tych tłumów, potoków zniczy i wieńców, co w tamtych dniach...
Tak już jest w naszej tradycji, że w miejscach różnych wzniosłych lub dramatycznych wydarzeń umieszczamy dla potomnych krzyż, figurkę, albo tablicę. I jeszcze do niedawna nikogo by to nie dziwiło, włącznie z samym Prezydentem naszej Najjaśniejszej („Ojcem pięciorga dzieci”).
Wszak on też z pokolenia JP2...
I byłby nadal spokój, gdyby ktoś – prawdopodobnie z kręgów doradczych "najwyższych czynników" – nie wpadł na genialny pomysł, że ów mały niepozorny krzyżyk sprzed Pałacu jeszcze może się przydać. Bo przecie na naszych oczach ma definitywnie rozmydlić się afera hazardowa. Bo przecie liberalny rząd nie jest już w stanie trzymać dłużej w tajemnicy zapaści finansowej państwa i musi, zaprzeczając głoszonym hasłom, radykalnie podnieść społeczeństwu podatki (a nie wiadomo, jak społeczeństwo to przyjmie). Po prostu czymś trzeba było odwrócić choć na chwilę uwagę od własnej kompromitacji.

Wstyd i hańba, że nowy Prezydent („Zgoda buduje”) rozpoczyna kadencję od usuwania krzyża. Wstyd i hańba, że władze stolicy wydając zgodę na manifestację przeciwników obecności krzyża, jaka odbyła się w nocy 9. sierpnia na Krakowskim Przedmieściu, świadomie stworzyły tym samym eskalację napięcia oraz zagrożenie życia i zdrowia zgromadzonych. Wstyd i hańba, że w ojczyźnie Ś.P. Jana Pawła II, na ulicy pojawiły się transparenty „Precz z krzyżami!”. Wstyd i hańba, że pod takimi transparentami stanęli także ludzie mieniący się katolikami. Wstyd i hańba, że parady bezmyślnych pajaców nazywa się oficjalnie pokojowymi manifestacjami. Wstyd i hańba, że tłumy postronnych obserwatorów nocnej manifestacji z 9. sierpnia, dały się ustawić obok niewielkiej rozwrzeszczanej gawiedzi z transparentami, stwarzając wrażenie ich zwolenników, sztucznie pomnażając liczbę protestujących. Wstyd i hańba, że wypowiadający się do reporterskich kamer zamiast własnych poglądów, powtarzają za mediami wyświechtane polit-poprawne komunały.

Odnoszę też nieodparte wrażenie, że cała „afera z krzyżem pod Pałacem” wraz z zaplanowaną na 10 sierpnia manifestacją SLD za „świeckością państwa”, mają stanowić przygotowanie dobrego gruntu pod realizację postulatów rodem z najwyższych kręgów Unii Europejskiej co do "realnego zabezpieczenia laickości” państw członkowskich. To z kolei – przynajmniej z założenia – ma zainicjować w Polsce zdejmowanie krzyży ze ścian instytucji publicznych oraz wycofywanie religii ze szkół. Być może początkowe wciągnięcie władz kościelnych w akcję usuwania krzyża spod Pałacu miało stworzyć w społeczeństwie wrażenie przyzwolenia hierarchów dla owych zmian, a przynajmniej podkopać autorytet Kościoła.

Wojciech Cejrowski w swoim „Dzienniku pokładowym” napisał ostatnio: „Komuniści w stanie wojennym też starali się usunąć krzyż z kwiatów i zniczy układany spontanicznie na Placu Zwycięstwa. Jaruzelski także dogadał się z władzami kościelnymi na przeniesienie tamtego krzyża pod kościół św. Anny, pod arkady, czyli na teren przykościelny. Umowa była taka, że władze nie będą usuwały krzyża przy kościele, ale będą zmywały milicyjnymi sikawkami ten nieuzgodniony oraz karały układaczy za zaśmiecanie Placu Zwycięstwa.
Efekt był taki, że krzyż nie zniknął, lecz uległ rozmnożeniu - zamiast jednego mieliśmy dwa miejsca i chodziliśmy kłaść kwiaty i palić znicze w oba.
Tym razem też tak będzie.
I ja sam obiecuję w tym uczestniczyć - jeśli krzyż, który postawiliśmy spontanicznie przed Pałacem prezydenckim, jeśli ten krzyż zostanie zabrany w inne miejsce, ja nadal będę przynosił kwiaty i palił znicze przed Pałacem.”


Felieton pochodzi ze strony Tomasza Ulatowskiego:  www.zmojejstrony.info
powrót
 
 
  strona główna O mieście :: Informacje o serwisie :: Reklama :: Nasze logo :: Kontakt  do góry  

ePrzasnysz © www.luba.int.pl 2006. 0.01 s.