Piątek, 19 październik 2018
Pogoda na dziś:
temp. 9 °C
temp. odcz. 7 °C
wiatr 10 km/h
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików coockies w Twojej przeglądarce.
Przasnysz » dzisiaj · okolice · dawniej · historia Informator » urzędy · kościoły · kawiarnie · bary · restauracje · pizzerie · hotele Zabawa » chat · konkursy Praca
Aktualności
Galeria
 
Średnie kursy walut
EURUSDGBP
4,22 zł
(-0,38%)
3,82 zł
(-0,31%)
5,88 zł
(-0,02%)
 
 
Artur Czapliński: Jeszcze o drzewach
(29 maj 2018)

Kilka dni temu zwróciłem uwagę na cyfrowo oznakowane drzewa na ulicy Wyszogrodzkiej w Płońsku. Popytałem co oznaczają te symbole i dowiedziałem się, że są to drzewa wytypowane przez Wojewódzki Zarząd Dróg do wycinki. Na razie jest to tylko wskazanie, a decyzje zapadną po konsultacjach z urzędem miasta i powiatową komisja drogownictwa. Jak mi wyjaśniono powodem tego wskazania był stan tych drzew i zbyt bliskie usytuowanie w pasie drogi, co powoduje wypadki i zdarzenia drogowe.

Poprzez media społecznościowe poinformowałem o tej sytuacji Płońszczan. Uważam, że taka jest rola radnego, a wycinka tych drzew wydała mi się na tyle problematyczna, że uznałem iż warto najpierw przedyskutować to na forum publicznym.
Odezwało się wiele głosów zaniepokojenia. Kilka osób poparło zamiar wycinki, ale jak to zwykle bywa - przyjmując pozycję ex cathedra odezwały się głosy dla których moja informacja była tylko i wyłącznie impulsem do ataku na partię rządzącą, rząd, no i w reszcie na mnie. Z zarzutem hipokryzji, jak mogę pisać na ten temat, chociaż to PiS odpowiada za wycinanie drzew w Polsce.

Według tych opinii wszystkiemu winne jest „lex Szyszko”, czyli liberalizacja prawa dotyczącego możliwości wycinania drzew i krzewów na własnych działkach i w obrębie własności samorządowej. Prawo działające wolnościowo, pozostawiające więcej swobody obywatelom i samorządom w podejmowaniu decyzji dotyczących projektowania własności prywatnej i własności publicznej. Prawo pozwalające dokonywać zgodnie z uproszczoną procedurą kosmetyki, pielęgnacji i architektury zieleni. Każdy mający kawałek działki wie, że od czasu do czasu w ogrodzie czy w lesie konieczna jest „przycinka” z różnych powodów. Chociażby tylko po to, żeby drzewa lepiej rosły, czy żeby wyzdrowiały.

Przyjęte prawo w żaden sposób nie nakazuje niszczenia przyrody i nie jest apokaliptycznym nawoływaniem do rzezi drzew jak to niektórzy przedstawiają. Jest po prostu przyznaniem większej wolności obywatelom i samorządom do decydowania o własnych drzewach. Tylko tyle i aż tyle. A to jak te przepisy są wykorzystywane, to inna sprawa. Tylko, że to nie jest problem rządu, tylko naszej odpowiedzialności za własne decyzje.

Prawo jest tylko narzędziem, które może być wykorzystywane w sposób właściwy, albo niewłaściwy. Na przykład internet też jest tylko narzędziem, które służy do komunikacji, nauki czy rozrywki. Ale jeżeli ktoś dokonuje kradzieży przez internet, to czy będziemy winić za to samo narzędzie, czy konkretnego sprawcę?

Prawo Szyszki dało Polakom więcej wolności. Każdy w ramach prywatnych posiadłości mógł bez zbędnej biurokracji uporządkować własną zieleń. I jestem pewien na sto procent, że ani jeden człowiek na swojej działce nie wyciął zbędnego drzewa, tylko dlatego, że mógł i dla własnej chorej satysfakcji. Jesteśmy odpowiedzialni i nie ma szans, na takie przypadki. A ci, którzy krzyczą o totalnym zakazie wszelkiej wycinki najchętniej odebraliby nam jakiekolwiek prawa i kazali prosić o pozwolenia urzędowe nawet na podlanie paprotki pod płotem.

Inaczej jest niestety w przypadku samorządu. Tu – gdzie odpowiedzialność za dobro wspólne jest rozmyta, dochodziło i dochodzi do nadużyć otrzymanego prawa. Przykro to pisać, ale często mam wrażenie, że wiele wycinek za które odpowiadają samorządy - bo to one podejmują decyzję i to one wycinają drzewa, powodowana jest nie troską o drzewa - a politycznym dolewaniem oliwy do ognia i podjudzaniem ludzi przeciwko władzy. Na zasadzie, że my wycinamy drzewa, ludzi to boli, a i tak winny będzie Szyszko czy PiS. I zawsze się powie, że to oni wycieli puszczę, a w zamian w wyborach samorządowych dostaniemy kilka głosów więcej. Za każde wycięte w Polsce drzewo odpowiada samorząd. Warto pamiętać o odpowiedzialności za podejmowane decyzje wszechwładnych urzędników gminnych, powiatowych i wojewódzkich i to do nich kierować pretensje. Nawet kiedy przewrotnie będą wmawiać wszystkim, że to winny jest rząd.

W przypadku ulicy Wyszogrodzkiej w Płońsku jest tak samo. A zapewne podobnie w innych miastach i miasteczkach na Mazowszu. Oznaczone drzewa do wycinki wytypowała instytucja kierowana przez samorząd wojewódzki i gdyby decyzja zapadła, to także ta instytucja by ją przeprowadziła. Czy ktoś zarzucałby wycinkę płońskich drzew Adamowi Struzikowi? Pewnie nie, ale oczywiście winny byłby PiS. Tak to działa. A najgorsze jest to, że w tym zacietrzewieniu politycznym prawdziwa troska o drzewa zupełnie się nie liczy. Wielu z krytyków z radością sama powycinałaby i poniszczyła drzewa, tylko po to, żeby znaleźć kij i bat na rząd. I żeby usiąść przy tym wyciętym drzewie, wrzucić do internetu selfie z wiewiórką i krzyknąć „łapaj złodzieja”.

Artur Czapliński
powrót
 
Treść opinii:
Autor:
Kod z obrazka:


Brak Waszych opinii do tego artykułu.
 
 
  strona główna O mieście :: Informacje o serwisie :: Reklama :: Nasze logo :: Kontakt  do góry  

ePrzasnysz © www.luba.int.pl 2006. 0.01 s.