Czwartek, 15 listopad 2018
Pogoda na dziś:
temp. °C
temp. odcz. °C
wiatr km/h
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików coockies w Twojej przeglądarce.
Przasnysz » dzisiaj · okolice · dawniej · historia Informator » urzędy · kościoły · kawiarnie · bary · restauracje · pizzerie · hotele Zabawa » chat · konkursy Praca
Aktualności
Galeria
 
Średnie kursy walut
EURUSDGBP
4,22 zł
(-0,38%)
3,82 zł
(-0,31%)
5,88 zł
(-0,02%)
 

 
Nasz News: Lecą piłki za siatkę
(18 październik 2018)
Rozmiar tekstu: A A A

Stadion w Przasnyszu tętni życiem. Pędzą tu wszyscy, którzy są spragnieni sportowych emocji i dbają o swoją formę. Przychodzą też dzieciaki, bo wszystkie osiedla są obstawione tabliczkami z napisem „zakaz gry w piłkę”. Boisko jest otwarte dla wszystkich, są grupy zorganizowane i nieformalne, jedni trenują systematycznie, inni od czasu do czasu. Sportowy duch nie wszystkich jednak cieszy, sąsiedzi stadionu skarżą się na piłki przelatujące przez ogrodzenie i latarnie, które rozświetlają im wieczory.

- Staramy się, by nasze sąsiedzkie relacje układały się jak najlepiej – mówi Krzysztof Szczepański, dyrektor OSiR w Przasnyszu. I wylicza, że w ciągu pół roku przez ogrodzenie stadionu przeleciało 15 piłek. Nie jest to dużo, ale dyrektor i tak cały czas zastanawia się, jak sprawić, by problem przestał istnieć. Okazuje się, że nie jest to proste, głównie z uwagi na podmokły grunt i wiatry – które lubią pohulać w stadionowej niecce.

Obecne ogrodzenie mierzy sześć metrów. Pojawiło się ono wraz z modernizacją stadionu. Przed modernizacją sąsiedzi mieli czas na zgłaszanie ewentualnych uwag do projektu. Uwag nie było.
Ale problem się pojawił – wraz z montażem piłko-chwytu, który miał zostać podniesiony do ośmiu metrów. By był on stabilny, miał zostać osadzony w wykopie o głębokości 1,2 metra. Wykonawca wykopał metr, i – mimo że lato akurat było bardzo suche, napotkał na wodę.

- Proszę sobie przypomnieć, teren dzisiejszego stadionu to dawne bagna. Dodatkowo teren przy furtce jest zaniżony około metra w stosunku do sąsiadów, i w maju tam się jeszcze chodzi w gumkach. Drenaż zbiera, ale wlewają się na nasz zaniżony teren wody z ulicy – tłumaczy dyrektor OSiR-u.

Tak jak w przypadku piłko-chwytu, dla stabilności ogrodzenia ważne jest jego osadzenie w gruncie. A to może być trudne.
- Dospawać do tego co jest też nie bardzo możemy, bo tu często hulają wiatry – rozmyśla pan Krzysztof. I tłumaczy, że przy tylu grających prawdopodobieństwo, że piłka wypadnie za ogrodzenie jest bardzo duże. A podniesienie ogrodzenia o dwa metry zredukuje  problem może do połowy. Czy więc warto?  

Kłopot z wypadającymi za ogrodzenie piłkami nie zdarza się tylko w Przasnyszu. Jest to typowa uciążliwość takich obiektów, zwłaszcza gdy trenują seniorzy. Sześć metrów to i tak wysokie ogrodzenie, przy innych stadionach bywają ogrodzenia znacznie niższe, nawet trzymetrowe.

- Wciąż szukamy rozwiązań. Najprostsze zwiększenie ogrodzenia do ośmiu metrów to jakieś 20 tys. zł plus projekt, uzgodnienia... Ale i tak  nie jestem pewny,  że zasadniczo poprawi to sytuację. Mamy 12 trenujących drużyn, to dużo,  a tym samym prawdopodobieństwo, że piłka wypadnie za ogrodzenie jest duże. Pozwalamy grać tu wszystkim chętnym, choćby z tego powodu, że niemal przed każdym blokiem jest tabliczka zakazująca gry w piłkę. Dzieciom nie pozwala się grać na osiedlach, więc oni przychodzą do nas. A my nie jesteśmy w stanie upilnować każdej piłki – mówi Krzysztof Szczepański.

Kolejna sprawa na którą skarżą się sąsiedzi stadionu, to światła. Dyrektor OSiR tłumaczy:
-  Wszędzie przy tego typu obiektach jest rozświetlenie. Możemy wprawdzie przekierować strumień światła bardziej w dół, ale wówczas nie będzie ono zdawało rezultatu. Wiemy, bo tak już próbowaliśmy zrobić. Wówczas będzie ciemno na boisku i gra w piłkę będzie niemożliwa. Niemniej będziemy regulować, bo lekko zostało przesunięte przez porywy wiatru. A masztu najbliższego sąsiadów w ogóle nie używamy, by nie świecić w okna. Zawsze też kończymy zajęcia do godz. 22.00 i potem jest już ciemno. Nie zamkniemy stadionu, bo to nasze wspólne dobro i w zasadzie jedyne miejsce.

skrót wiadomości
 
Treść opinii:
Autor:
Kod z obrazka:
SAD Data: 19 październik 2018, 09:10
Ci sąsiedzi to tylko jeden, który nie cierpi dzieci. Jak piłka przeleci najmłodszym to jej nie oddaje tylko każe przychodzić dyrektorowi lub komuś z zarządu po nią. Mój syn gra w klubie MKS i widzę to często, pół biedy jak piłka leci chłopakom z klubu bo biorą drugą ale szkoda mi dzieciaków co przychodzą ze swoją piłką pograć i jak przeleci to ten "dziwak" też jej nie odda. Kiedyś nie było tak wysokich płotów i coś można było grać i wszystkim pasowało.


ePrzasnysz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii internautów. Osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, obraźliwe, wulgarne, naruszające zasady współżycia społecznego albo naruszające prawa ePrzasnysz.pl lub innych podmiotów może ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną.
 
 
  strona główna O mieście :: Informacje o serwisie :: Reklama :: Nasze logo :: Kontakt  do góry  

ePrzasnysz © www.luba.int.pl 2006. 0.01 s.